Bohaterowie: Białoruś
Ship: LietBela~~~
Białoruś otworzyła zaspane oczy. Podniosła się do pozycji siedzącej, starając się dobudzić. W dalszym ciągu błądziła gdzieś na granicy snu i jawy, przewijając w głowie sen, który nawiedził ją ostatniej nocy.
To nie był typowy sen. Nie przedstawiał fikcji, czy skrytych marzeń. Widziała w nim swoje wspomnienia. Począwszy od tych najpiękniejszych, takich jak Wielkie Księstwo Litewskie, kończąc na tych, o których chciała zapomnieć. Nie mogła jednak wyzbyć się widoku jej ludzi powieszonych w stolicy, czerwonej flagi ZSRR, oraz stojącego nad nią Ivana, dzierżącego swój ukochany kran w dłoni.
Po dobrym kwadransie siedzenia na łóżku i tępym wpatrywaniu się w ścianę, postawiła stopy na podłodze, po czym wzdychając ciężko, skierowała się do kuchni. Niezbyt przejmowała się tym, że ubrana jest wyłącznie w koszulę nocną. Na dobrą sprawę, mieszka sama, więc równie dobrze może chodzić całkowicie nago. Miała jednak przed tym zbyt duże opory.
Otworzyła dość stary, bo z czasów komunizmu kredens, wyciągając z niego chleb oraz herbatę. Siłą woli uśmiechnęła się, gdy przez przypadek jej spojrzenie padło na leżące obok zdjęcie. Przedstawiało ją i jej siostrę, Ukrainę.
Nie chcąc znów popadać w nostalgię, szybko zrobiła sobie kanapki, zalała herbatę, po czym usiadła przy stole, w milczeniu konsumując posiłek. Cisza była dość mocno wyczuwalna, jednak nie narzekała. Można powiedzieć, że w jakimś stopniu ją lubiła. Poczucie całkowitej samotności również nie działało na nią negatywnie. Po tych wszystkich wydarzeniach, nawet ją lubiła i zaczynała doceniać. Chociaż zdarzało się jej również tęsknić.
Skłonności do popadania w nostalgię są dość duże u Białorusi. Dziewczyna siłą woli znów ucieka wspomnieniami do dawnych wydarzeń, wpatrując się w okno naprzeciwko. Sięgnęła po zdjęcie, nie podnosząc się jednocześnie z krzesła. Niewielki metraż kuchni spokojnie jej na to pozwalał.
Ona i Ukraina stały pod jakimś blokiem. Były uśmiechnięte, jednak w oczach tlił się smutek i strach. Dodatkowo starsza siostra wydawała się być znacznie chudsza, niż jest obecnie. Policzki miała zapadnięte, a koszula zdawała się ledwo trzymać ciała. Sama Białoruś wyglądała przy niej znacznie lepiej. Chociaż była niższa o pół głowy, była rumiana i dobrze zbudowana. Natalia zaczęła zastanawiać się, jakim cudem widzi to dlatego teraz, i czemu Olena nie skarżyła się jakoś szczególnie na swój los.
Jasnowłosa odwróciła fotografię. Z tyłu nie było nic napisane, a szkoda. Teraz była bardzo ciekawa kto i gdzie robił to zdjęcie.
"Nie ma sensu dłużej się opierać" - pomyślała. Często brało ją na wspomnienia, jednak zazwyczaj starała się je odrzucić i skupić się na chwili obecnej. Takie powroty do przeszłości często przysłaniały jej teraźniejszość, jednak tego dnia postanowiła to po prostu zignorować. Czasy współczesne i tak nie były dla niej łaskawe, więc czemu nie wrócić do tych lepszych czasów?
Zjadając śniadanie, złapała za wiszącą na wieszaku bluzę, po czym zeszła do piwnicy. Było tam znacznie chłodniej, a i zapachy były nieco mniej przyjemne. Nie zważając jednak na to, poszła w kierunku półek, na których ukrywała sama przed sobą wspomnienia. Wcześniej obiecała sobie, że nie będzie po nie schodziła, jednak nawet walka z samą sobą była dla niej zbyt ciężka.
Wzięła pierwsze pudełko, jakie wpadło jej w ręce. Usiadła na skrzyni, kładąc je na swoich kolanach. Lubiła ten moment. W jakimś sensie czuła ekscytację, zupełnie jakby na prawdę cofała się w czasie. A serce zabiło jej jeszcze szybciej, gdy wyciągnęła obrączkę.
Sprzed laty otrzymała ją od Litwy. Stali wtedy przed ołtarzem, a jej ruskie ziemie wchodziły w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gdy brała go na męża, nie była pewna swoich uczuć. Nie wiedziała nawet czy go kocha. Dopiero z czasem zdała sobie sprawę, że jest to mężczyzna z którym chce spędzić resztę życia. Do dziś ma takie pragnienie, chociaż obrączki zostały im zdjęte. Chcąc chociaż na chwilę poczuć się jego żoną, założyła złotą obręcz na palec, wpatrując się w nią. Dłoń jej się trzęsła, a ona sama czuła, że zaraz się rozpłacze.
Następne były listy. Swego czasu dostawała ich na prawdę wiele. Poza listami miłosnymi od Litwy, często pisał do niej Polska, nawet po rozpadzie I Rzeczpospolitej. Uśmiechnęła się siłą woli, gdy przeczytała jak to wyrusza na Wiedeń i nie jest pewny co będzie, gdy stanie już w oko w oko z Imperium Osmańskim. Wiedziała, że tylko jej był w stanie powiedzieć o swoich wątpliwościach, bo wszystkim naokoło powtarzał, że misja nie ma prawa się nie udać.
Ku swojemu zdziwieniu, znalazła też sporo listów od Rosji. Starszy brat zapewniał w nich ją o swoich pokojowych zamiarach i, że nigdy nie podniesie ręki na Rzeczpospolitą. Dopiero teraz widzi, jak bardzo jej brat był i jest zakłamany.
Następny był album. Okładka była długa i czarna, typowy stary album. Nie mogąc oprzeć się pokusie, otworzyła go na pierwszej stronie. Już na początku rzuciło jej się radosne zdjęcie, na którym stoi pomiędzy Polską i Ukrainą. Cała trójka uśmiecha się do aparatu, a blondyn obejmuje Natalkę ramieniem, podczas gdy Ukraina dorabia mu rogi. Na ten widok przełknęła głośno ślinę. Te chwile już nie wrócą.
Pod nim znajdowała się fotografia, która została zrobiona niespodziewanie. Przedstawiała Litwę, który prasuje bieliznę. Zdecydowanie nie widział aparatu, gdyż jego mina była wręcz komiczna. Dziewczyna siłą woli roześmiała się, chociaż ten widok zasmucił ją jeszcze bardziej. Teraz mogłaby zrobić mu zdjęcie w kolorze, jednak nie może, gdyż dzieli ich zbyt duża granica. Czerwono-niebieska granica.
Obok zauważyła zdjęcie przedstawiające ją samą. Z szeroki uśmiechem trzymała w dłoniach swoją biało-czerwono-białą flagę. W jej niebieskich oczach widziała iskierki, chociaż fotografia była czarno-biała. Tak, taka chwila nie wróci tym bardziej.
Zapewne przeglądałaby zdjęcia dalej, jednak coś w pudełku przykuło jej uwagę. Odłożyła album pod nogi, sięgając po wcześniej wspomniany przedmiot. Jak się okazało, była to złożona flaga. Ta sama, którą radośnie trzymała na zdjęciu.
Trzęsącymi się dłońmi rozwinęła ją, nie mogąc uwierzyć w to co widzi. Biało-czerwono-białe barwy były właśnie przed jej oczyma, a ona trzymała je w rękach. Wprawdzie flaga była nieco brudna, a miejscami nawet podarta, jednak wciąż była. Ten widok przyniósł jej myśl, wedle której trzymała w dłoniach utraconą niepodległość. Teoretycznie jest blisko, tuż przed jej nosem, jednak wciąż za daleko. Nie mogąc dłużej nad sobą panować, po prostu dała upust emocjom, płacząc. Nie miała już nic innego do robienia, tylko płakać nad swoją flagą, przeklinać Rosję za to, co jej odebrał, UE za to, że jej nie pomogła, oraz siebie samą za tę bierność.
Jutro też tu przyjdzie. I pojutrze, za tydzień, za miesiąc, za rok. Póki będzie w stanie oddychać, nie przestanie wracać do wspomnień. One są jej jedyną ucieczką, od znienawidzonej teraźniejszości.

CZYTASZ
Słowiańskie one shoty
FanfictionSłowianie mają ciężką przeszłość i jeszcze gorszą teraźniejszość. Chociaż łączy ich pochodzenie, jeden nienawidzi drugiego. Jednych pcha na zachód, innych na wchód, a jeszcze innych dalej w świat. Każde z nich ma swoje ambicje, które często ich prze...