Był już koniec stycznia, a pogoda z dnia na dzień była coraz gorsza. Śnieg padał coraz więcej i częściej, dziś akurat od samego rana, wiatr był okropnie silny, a temperatura nie przekraczała minus trzech stopni. Harry ciągle na to narzekał, bo było coraz mniej klientów. Ludziom nie chciało się wychodzić w taką pogodą, czemu Louis się dziwił, bo zima to była jego ulubiona pora roku. I gdyby tylko nie był w dziewiątym miesiącu ciąży, a jego mąż nie był tak nadopiekuńczy to z pewnością wychodziłby codziennie, zabierał gdzieś swoją córką i na pewno ulepiłby bałwana przed restauracją. Ale nie mógł, nikt mu na to nie pozwalał, wszyscy byli przeciwko niemu. A on nie wymagał zbyt wiele, jedynie krótkiego wyjścia na przyjemny mróz, i może też na lodowisko. Jednak, gdy tak o tym pomyślał, to może jednak lepiej, by Harry był taki troskliwy, bo nie wiadomo co Louis mógłby wywinąć na takim lodowisku w zaawansowanej ciąży.
Szczerze, to był już nią niemiłosiernie zmęczony. Jego brzuch był ogromny i ledwo udawało mu się chodzić. Doktor Taylor powiedziała, że jego córeczka prawdopodobnie urodzi się dość duża. Liczyła na jakieś trzy kilogramy i osiemset gram, Louis był przerażony. To oczywista wina Harry'ego i jego genów, sam urodził się ważąc ponad cztery kilogramy. Przez to Louis czuł się zmęczony cały dniami, nawet jeśli dużo spał i odpoczywał. Każda czynność wymagała od niego nie lada wysiłku. Potrzebował pomocy Harry'ego nawet przy zrobieniu kanapki, bo nie potrafił ustać na nogach dłużej niż pięć minut. W dodatku jego kostki często puchły, a on wieczorami czuł się jak nabrzmiała bańka. Na początku nawet nie myślał o tym, że ciąża będzie tak ciężka, tak męcząca. Chciałby coś zrobić, gdzieś wyjść, ale kompletnie nie miał na to siły.
W czasie kiedy Harry i Michael kończyli pokoik dla ich córeczki, Louis wylegiwał się na kanapie w salonie, oglądał filmy i zajadał popcorn. Po szkole Matylda bardzo często dotrzymywała mu towarzystwa. Było jej szkoda taty i starała się go zachęcić, by chociaż pograł z nią w jakieś planszówki. Nie zawsze się zgadzał, ale jednak, szczególnie gdy Matylda odrobiła lekcje lub kiedy przychodziła do domu z kolejną szóstką, wtedy był gotów zrobić wszystko, o co by tylko go poprosiła.
- Tatku, patrz - mruknęła z drugiego końca kanapy. Oboje byli okryci kocem i oglądali jakiś świąteczny film. A raczej Louis oglądał, bo Matylda siedziała z nosem w telefonie. Wyciągnęła go w jego kierunku i uśmiechała się szeroko. Na ekranie Louis dostrzegł urocze różowe śpioszki z bucikami i czapeczką w komplecie.
- Sama to znalazłaś? - spytał trochę rozczarowany, bo nagle zapragnął tego kompleciku dla jego córeczki, a przecież jego mama miała kupić. Razem z Anne ustaliły sobie, że jeśli to będzie dziewczynka to Jay kupi ubranko na wyjście ze szpitala, a jeśli chłopczyk to zajmie się tym mama Harry'ego.
- Nie. Babcia mi wysłała. Kupiła to dla dzidziusia, ale mam ci nie pokazywać - odparła zabierając telefon i zaczęła odpisywać babci. Louis zaśmiał się na jej słowa, bo wyglądała jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie mu o wszystkim powiedziała, a przecież Jay wyraźnie jej zabroniła.
Ale jednak to dobrze, bo ubranko było śliczne i nie mógł się doczekać, aż jego córeczka zostanie w nim wyniesiona ze szpitala. To już za jakiś tydzień. Miał termin na pierwszego lutego, w urodziny Harry'ego, ale już teraz czuł się okropnie i był przekonany, że nadejdzie to szybciej, o wiele szybciej. I po tych dziewięciu miesiącach ani trochę nie czuł się na to gotowy. Z jednej strony chciał już trzymać swoje maleństwo, ale z drugiej miło było tak cały czas mieć ją pod sercem, poza tym bał się jak to wszystko będzie wyglądało. Tak, miał dwójkę dzieci, ale żadnym nie zajmował się już od dnia narodzin. Czekało go też mnóstwo wyrzeczeń. Teraz wszystko skupi się przede wszystkim na malutkiej dziewczynce i trochę go to przerażało. Ale Harry zapewniał go, że dadzą sobie radę, a Louis mu ufał.
CZYTASZ
Someone Else
ФанфикшнWszystko dzieje się bardzo szybko. Michael jest już prawie dorosły, ma swoje poważne problemy. Pojawia się też ktoś bardzo nieproszony, razy dwa, bo Louis niespodziewanie zachodzi w ciąże. W tym wszystkim jest zdezorientowany, starający się utrzymać...
