Jungkook i Taehyung są od kilku miesięcy rozwiedzeni. I kiedy wszystko zaczyna się powoli układać, los splata ich drogi ponownie w popularnym programie rozrywkowym.
mocny fluff i trochę angstu; raczej komedia, ale mimo przewijającego się raka, to o...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Taehyung dokładnie zeskanował wzrokiem bagażnik samochodu, upewniając się, czy aby przypadkiem nie zapomniał czegoś ważnego. Może i przesadził z ilością klamotów, a gdzieś z tyłu głowy coś podpowiadało mu, że i tak nie będzie miał szansy tego użyć, ale taki już był. Uwielbiał mieć wszystko dokładnie rozplanowane, nienawidził niewiedzy, szaleństwa i spontaniczności.
Cóż, pewnie po części dlatego jego małżeństwo z Jungkookiem było jednym wielkim niewypałem.
– Kochanie, zapomniałeś o ładowarce! – Jihan wybiegł z domu, spoglądając gorączkowo na zegarek na ręce. – Musimy zaraz jechać, chyba nie chcesz się spóźnić już pierwszego dnia, hm? – zapytał retorycznie, wkładając adapter z kabelkiem do torby na ramię swojego chłopaka, by następnie zatrzasnąć klapę bagażnika i ułożyć dłonie na talii Tae.
– Wiesz, czego nie chcę? Brać udziału w tym dziadostwie – prychnął, odpychając ręce Jihana.
– Skarbie, przecież nie musisz tego wygrać, by napisać o tym świetny artykuł – zaznaczył brunet, ponownie wtulając się w Kima, który z każdą sekundą zdawał się coraz bardziej uspokajać, topnieć i łagodnieć.
– Oczywiście, że muszę to wygrać! Potrzebuję pieniędzy, by rzucić tę pieprzoną robotę. W poprzedniej firmie mnie szanowano, a tu? Każą mi brać udział w jakimś niszowym programie, gdzie pewnie będę musiał wpierdalać robaki i budować szałasy z gówna.
Jihan przewrócił oczami i głośno westchnął. Kochał Taehyunga, ale czasami był tak zgorzkniały i nieznośny, że miał ochotę uderzyć się w twarz albo zatkać sobie uszy.
Pewnie to też odegrało dużą rolę w rozstaniu z Jungkookiem.
– Taeś, kochanie... Po pierwsze, to gdyby poprzednia firma cię szanowała, to by cię nie zwolniła. A po drugie... Ten program wcale nie jest taki zły! Oglądałem wszystkie sezony!
– Powinieneś sobie podać rękę z Jungkookiem w tym momencie, jego też śmieszyło takie prymitywne poczucie humoru i robienie z ludzi debili – prychnął Taehyung, lecz widząc grymas na twarzy partnera, momentalnie pożałował swoich słów. – Okej, przepraszam. Wiesz, że w życiu nie porównałbym cię z tym przeklętym karaluchem.
– Właśnie to zrobiłeś.
– No przepraszam, noo... – Taehyung wydął dolną wargę i złapał policzki wciąż urażonego Jihana. – To wszystko przez stres i nerwy.
– Często ci się zdarza – mruknął mężczyzna, wzruszając przy tym ramionami.
– Jezu, bo to mój były mąż... Wzięliśmy rozwód pół roku temu, to chyba logiczne, że czasem mi się zdarzy coś o nim powiedzieć.