You left me drown in tears of hope

628 58 11
                                        

Po wczorajszym monologu Hoseoka na stołówce wróciliśmy od razu do jego domu. Spędziliśmy wspólnie kolejny wieczór, śmiejąc się i unikając rozmowy na temat wydarzenia, które zupełnie odmieniło naszą relację. Hoseok broniąc mnie, pokazał, iż mogę na nim polegać i w tamtym momencie zyskał moje pełne zaufanie. Wcześniej byłem święcie przekonany, że po przeżytych doświadczeniach już nigdy nie pozwolę się nikomu do siebie zbliżyć, lecz chłopak zdołał przełamać barierę i stać się tym wyjątkiem.

Wraz z kolejnym dniem, narastały we mnie wątpliwości. Bałem się tego, co mogę zastać w szkole. Jednak Hoseok przez cały czas dodawał mi otuchy i odwagi do jakiegokolwiek działania.

Siedzieliśmy na tych samych miejscach, co zwykle w autobusie, milcząc i obserwując znany nam obu krajobraz za szybą. Ostatnie dni zupełnie odmieniły moje życie. Ze zmizerniałego chłopaka, zostałem prawie niczym się niewyróżniającym nastolatkiem. Zmieniłem się nie do poznania; wystające żebra zostały zatuszowane, a kości policzkowe mniej widoczne. Ponadto, wcześniejsze rany na moich nadgarstkach wreszcie miały odrobinę odpoczynku i mogły się zagoić, pozostawiając po swojej obecności jedynie blizny przypominające mi o moich słabościach. To wszystko zawdzięczam Hoseok'owi.
- Wysiadamy - powiedział cicho brunet, przyłapując mnie na obserwowaniu go i powodując rumieńce na mojej twarzy. Podążyłem za chłopakiem do drzwi wyjściowych, a następnie obaj opuściliśmy pojazd i udaliśmy się do szkoły. Jak zwykle szliśmy obok siebie przez dziedziniec, jednak tym razem nikt nie obgadywał naszej dwójki. Posłałem pytające spojrzenie czarnowłosemu, na co ten jedynie uśmiechnął się tryumfalnie.

- Widzisz? Mówiłem, że moja wczorajsza mowa coś da - Objął mnie swoim ramieniem.

Na te słowa uśmiechnąłem się pod nosem, przypominając sobie wczorajszą scenę ze stołówki. Wspomnienie tego wydarzenia uświadomiło mnie w moich uczuciach do Hoseoka. Nagle wszystkie moje do tej pory niezrozumiałe zachowania zaczęły łączyć się w jedną całość, jakby ktoś dołożył brakujący element do tej niezrozumiałej układanki zwanej moim życiem.

Tamtego dnia postanowiliśmy spędzić czas przed lekcjami na stołówce. O tej godzinie powinna być praktycznie pusta. Szliśmy powoli korytarzem, a uczniowie zupełnie nie zwracali na nas uwagi. Zachowywali się, jakbyśmy byli czymś całkiem normalnym. W tamtym momencie poczułem, że moje życie wreszcie zaczęło nabierać kolorów, a ja dostałem od losu kolejną szansę. Wszystko to zawdzięczam Hoseokowi i temu, że podarował mi nadzieję.

Weszliśmy na stołówkę, lecz ku naszemu zdziwieniu zastaliśmy tam Jungkooka wraz z Taehyungiem i Jiminem. Razem z Hoseokiem przystanęliśmy w progu, ze zdziwieniem spoglądając na siedzącą przy jednym ze stolików elitę szkolną. Zerknąłem ukradkiem na Jimina, który zdawał się być czymś przybity i zupełnie niezainteresowany naszą obecnością. Blondyn siedział, wpatrując się nieobecnym spojrzeniem w stolik przed nim.

- Czyli jednak plotki w szkole nie kłamią - warknął Jungkook, wstając z miejsca i podchodząc bliżej nas - Zostawiłeś nas dla tego nic nie wartego śmiecia z problemami. Nie chciałem w to wierzyć, dopóki nie zobaczyłem was razem...

- Naprawdę nie czujecie żadnej skruchy? - odparł Hoseok głosem, w którym można było wyczuć nutkę irytacji - Sprawiliście, że życie Yoongi'ego było istnym piekłem!

- On się dla nas nie liczy, ale ty tak. - Taehyung odgarnął kosmyki czerwonych włosów z czoła - Nie pamiętasz już, jak ci pomogliśmy? Daliśmy tobie namiastkę rodziny, której nie miałeś. Byliśmy dla siebie niczym prawdziwi bracia... Dlaczego chcesz to wszystko dla niego zepsuć?

Po tych słowach Jungkook podszedł do Hoseoka, chwycił go za kołnierz od bluzy i przyszpilił do ściany. Stałem przerażony, wpatrując się w scenerię przed sobą. Chciałem jakoś pomóc brunetowi, lecz nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Spojrzałem w stronę stołu, przy którym siedziała pozostała dwójka chłopaków wydających się być zupełnie niewzruszona całą sytuacją.

- Tak nam się odwdzięczasz za okazaną pomoc? - zapytał Jungkook, głosem przepełnionym jadem. - Jesteś takim samym śmieciem, jak Yoongi. - Po tych słowach chłopak wymierzył Hoseokowi pierwszy cios, potem kolejny. Nawet nie zauważyłem, kiedy łzy zaczęły spływać po moich policzkach, tworząc mokre smugi.

- Zróbcie coś! - krzyknąłem, odwracając się w stronę stolika, przy którym wciąż siedziała reszta chłopaków. - Hoseok!

- Jungkook, przestań. - Wtrącił się Jimin stanowczym głosem, spoglądając na przyjaciela - Zostaw go. - Po tych słowach ciemnowłosy przestał okładać Hoseoka pięściami. Obaj dyszeli ciężko, wpatrując się w siebie z nienawiścią.

- Dlaczego nie oddałeś? - spytał z wyrzutem Jungkook - Nie uczyliśmy cię, że w życiu trzeba się bronić?

- Nie chciałem być taki, jak ty. - odparł brunet, odpychając od siebie chłopaka. - Zawsze gardziłeś innymi i znęcałeś się nad nimi zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Nienawidziłem ciebie za to, lecz nie miałem odwagi tego wyznać. Dzięki Yoongi'emu wreszcie zrozumiałem swoje błędy. On otworzył mi oczy na Twoje nieludzkie traktowanie innych i wiesz co? Żałuję, że cię poznałem.

- Jesteś najgorszym, co mnie spotkało, Jungkook - wypalił nagle Jimin, skupiając na sobie całą uwagę.

Spoglądałem na szkliste oczy blondyna, z których bił ogromny żal. Ewidentnie widać było, że wypowiedzenie tych słów kosztowało go wiele.

- Myślałem, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi - kontynuował Jimin, wstając ze swojego miejsca i łapiąc kontakt wzrokowy z ciemnowłosym - Jednak myliłem się. Stałem się dla ciebie powietrzem, odkąd dołączyłeś do szkolnej elity. Pamiętasz naszą obietnicę, że będziemy razem do końca świata i dłużej? Pamiętasz jeszcze mural, którym wspólnie ozdobiliśmy jedną ze ścian w pokoju? Miałeś być moim księżycem strzegącym mnie podczas spacerów nad przepaścią. Teraz mam wrażenie, że nigdy nim nie byłeś. Stałeś się bezuczuciowym dupkiem i zostawiłeś swoje prawdziwe "ja" daleko za sobą, goniąc za marzeniami o popularności. Osiągnąłeś swój cel, ale czy było warto? Jungkook, którego znałem nigdy nie skrzywdziłby nikogo, nie dążyłby do celu po trupach ani nie spychał swoich przyjaciół na drugi plan. Niby znamy się od dziecka, lecz mam wrażenie, że stoi przede mną zupełnie inna, obca osoba. Chciałem ci pomóc, wyciągnąć dłoń i uratować cię od upadku, lecz teraz wiem, że to niewykonalne.

Po tych słowach Jimin wybiegł ze stołówki, pozostawiając nas w lekkim szoku. Najbardziej zdziwiony oraz zdezorientowany wydawał się być Jungkook, który z wielkimi oczami wpatrywał się w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem stał blondyn. Po chwili Hoseok wybiegł z pomieszczenia, zostawiając mnie samego z dwójką chłopaków. Przez chwilę spoglądaliśmy na siebie, lecz kiedy chciałem opuścić stołówkę, Jungkook zatarasował mi przejście.

- To wszystko przez ciebie! - Rzucił się na mnie, zadając mi pierwszy cios w szczękę. Po jego policzkach powoli spływały gorzkie łzy - Gdybyś nie pojawił się w naszym życiu, wszystko byłoby takie, jak dawniej!

Ciemnowłosy zadawał mi kolejne ciosy, które przyjmowałem jakby karę za swoje istnienie. Kątem oka widziałem, jak Taehyung wychodzi z pomieszczenia, zostawiając za sobą obraz rozpaczy - dwójkę chłopaków wylewających łzy nad swoim losem, podłogę we krwi. Ludzie mawiają, że płacz jest pewnego rodzaju karą za brak szczęścia w życiu. W moim przypadku to stwierdzenie było bardzo trafne. Do momentu poznania Hoseoka nie wiedziałem, czym była prawdziwa euforia na czyiś widok. Zapomniałem, jak to jest kochać, jak to jest być szczęśliwym.

Nie mogłem się poddać. Nie, kiedy odnalazłem nadzieję.

Korzystając z chwilowej nieuwagi Jungkooka, kopnąłem go z całej siły w brzuch, przez co chłopak syknął z bólu i z hukiem upadł na podłogę. Wtedy szybko podniosłem się z miejsca, biegiem ruszając w stronę drzwi, a adrenalina związana z całym zajściem uśmierzała ból z niezagojonych ran.

Musiałem odnaleźć Hoseoka.

Rozdział sprawdzony przez JakubSerafinsk

Gorąco polecam i zapraszam do odwiedzenia jego bloga https://fajkiiokladki.com/

[first love] yoonseokOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz