Po dwudziestu minutach marszu wreszcie doszliśmy do domu Parka. Weszliśmy na zadbaną posesję z pięknym domem na środku, wokół którego rosło wiele majestatycznych drzew oraz krzewów. Stanęliśmy przed drzwiami wejściowymi, jednak kiedy Hoseok chciał zapukać, chwyciłem go za rękę, powstrzymując go.
- Proszę, tylko nie mów Jiminowi o mojej sytuacji - powiedziałem, spoglądając na niego błagalnym wzrokiem - Już wystarczą te plotki, które nie dają mi normalnie żyć.
- Nic mu nie powiem, obiecuję - odparł brunet, ściskając delikatnie moją dłoń i uroczo się przy tym uśmiechając.
Następnie puścił ją, aby zapukać, pozostawiając po sobie uczucie chłodu. Usłyszeliśmy kroki, a chwilę po tym drzwi otworzyły się i ukazał nam się uśmiechnięty od ucha do ucha Jimin. Zerknął na mnie i Hoseoka i gestem zaprosił nas do środka.
- Wchodźcie i czujcie się jak u siebie.
Posłusznie weszliśmy do środka, zdejmując buty w holu, a następnie skierowaliśmy się w stronę salonu, gdzie zastaliśmy matkę chłopaka. Gdy kobieta nas dostrzegła, wstała z kanapy.
- Hoseokie - zaczęła, podchodząc do bruneta i przytulając go - Jak ja ciebie dawno nie widziałam. Wyrosłeś na niezłego przystojniaka.
Na jej słowa Hobi zarumienił się. Następnie kobieta zmieniła swój obiekt zainteresowania i spojrzała się w moją stronę z życzliwością.
- Ty jesteś Min Yoongi, prawda? Jimin mi o tobie opowiadał - powiedziała, wyciągając w moją stronę dłoń - Ja jestem jego mamą i bardzo miło mi ciebie poznać. Goszczenie przyjaciół mojego syna jest dla mnie przyjemnością.
Delikatnie uścisnąłem rękę kobiety. Czułem się dość niezręcznie i niekomfortowo w zaistniałej sytuacji, co nie umknęło uwadze Hoseoka. Nie minęła chwila, a poczułem jego dłoń na moich plecach, co spowodowało, że po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz związany z dotykiem chłopaka. W tamtym momencie do salonu wszedł Jimin, przyglądając się nam.
- To my już pójdziemy na górę, pani Park - powiedział Hoseok, zerkając na blondyna i uśmiechając się do kobiety, która odpowiedziała mu tym samym. Następnie delikatnie popchnął mnie w stronę schodów.
Weszliśmy na piętro i stanęliśmy pod drzwiami do pokoju Jimina, który wszedł do środka jako pierwszy. Kiedy Hoseok miał wchodzić, zatrzymałem go. Spojrzałem w górę, spoglądając z ulgą na chłopaka.
- Dziękuję - powiedziałem cicho, siląc się na najszczerszy uśmiech, na jaki było mnie stać.
Na moje słowa brunet odpowiedział mi tym samym, a następnie wszedł do pokoju. Wkrótce po tym zrobiłem to samo. Pokój był w jasnych barwach. Ściany były koloru błękitu, a białe meble dawały poczucie, jakbym znajdował się gdzieś wysoko pośród chmur. Wszedłem głębiej i wtedy moim oczom ukazał się piękny mural naścienny przedstawiający chłopaka siedzącego nad przepaścią na tle galaktyki[media]. Nad nim znajdował się ogromny, biały księżyc dodający malunkowi uroku. Obok niego widniał artystyczny napis 'serendipity' . Podszedłem bliżej malunku, nie zwracając uwagi na siedzącego na łóżku i przyglądającego mi się z ciekawością Jimina. Przejechałem delikatnie ręką po napisie.
- Namalowaliśmy go razem z Jungkookiem kilka lat temu - powiedział nagle Jimin, stając obok mnie i spoglądając na mural - To miała być obietnica, że nasza przyjaźń przetrwa wszystko i nigdy o sobie nie zapomnimy. Miał być moim księżycem dotrzymującym towarzystwa nad przepaścią i strzegącym mnie przed popełnianiem złego wyboru.
- Piękne - powiedziałem, nie spuszczając wzroku z obrazu - Musicie być ze sobą bardzo zżyci.
Po moich słowach na twarz Jimina wkradł się wyraz smutku. Po chwili poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłem głowę i moim oczom ukazał się Hoseok uśmiechający się do mnie pokrzepiająco. Następnie zerknąłem na Jimina, który milczał od dłuższego czasu, wpatrując się w malunek.
- Byliśmy bardzo blisko - wypalił nagle, a po jego policzku zaczęły spływać pojedyncze łzy - Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy. Nie byłem dla niego wystarczający. Jungkook chciał osiągnąć wiele, a ja nie mogłem mu pomóc i byłem jedynie niepotrzebnym balastem.
- Jimin, daj spokój, przecież dobrze wiesz, że to nie twoja wina - wtrącił się Hobi, podchodząc do blondyna.
- A czyja, Hoseok? On od zawsze pragnął popularności, a z taką szarą myszką, jak ja, nie mógłby tego osiągnąć. Blokowałem go w spełnianiu marzeń.
- Chorych marzeń - burknąłem ledwo słyszalnie pod nosem, lecz chłopacy zdołali to usłyszeć.
- Yoongi ma rację. Chorobliwe pragnienie popularności tak nim zawładnęło, że spadł na samo dno. To on był tym chłopcem znad przepaści, lecz zagubił się i stracił swój księżyc - dodał po chwili Hoseok.
- Chciałbym mu pomóc się podnieść. Odzyskać go - powiedział Jimin, zerkając na nas smutnym wzrokiem - Mam dość tego, że wciąż chodzi wszędzie z Taehyungiem i nie ma dla mnie choćby odrobiny czasu. Widujemy się jedynie przelotnie w szkole, mówiąc sobie zwykłe "cześć", które za każdym razem roztrzaskuje moje serce na coraz to mniejsze kawałeczki. Poza takimi interakcjami nasza relacja jakby zanika. Kiedyś pisaliśmy ze sobą godzinami jakieś głupie i nic nieznaczące wiadomości albo rozmawialiśmy na skypie. Tęsknię za tymi czasami. Tęsknię za moim przyjacielem.
- Powiedz mu to - wypaliłem zdziwiony nagłym przypływem pewności siebie - Powiedz mu to, co przed chwilą nam. Opowiedz o swoich uczuciach i gwarantuję, że nawet jeśli nie odniesie to skutku, to ty poczujesz ulgę. Nie można dusić wszystkiego w sobie, bo to nas wyniszcza - zerknąłem ukradkiem na moje zasłonięte rękawami bluzy nadgarstki, na których znajdowały się bolesne blizny mojej przeszłości, po czym kontynuowałem - Jeśli po tym wszystkim wybierze popularność to okaże się jeszcze większym idiotą i pacanem niż myślałem.
- Yoongi, przepraszam za niego - odrzekł Jimin, spoglądając na mnie przepraszająco - On się zagubił. Zboczył z drogi i dlatego robi te wszystkie okropne rzeczy. Wiem, że cię skrzywdził i...
- Przywykłem do bycia niższością społeczną - odburknąłem, kierując się w stronę łóżka blondyna, a następnie kładąc się na nim.
- Nie jesteś niższością społeczną, Yoongi - odrzekł Jimin, dodając po chwili - Jeszcze nigdy nie spotkałem tak inteligentnej osoby, jak ty. Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak cię traktują.
Przymknąłem oczy, milcząc. Chciałem uniknąć rozmowy na ten temat, gdyż był on dla mnie zbyt drażliwy i bolesny. Miałem dość dzisiejszego dnia i marzyłem jedynie o spokojnym zaśnięciu i zapomnieniu o wszystkich problemach i sytuacjach, jakie mnie spotkały. Leżałem przez chwilę w bezruchu, słuchając cichych szeptów Jimina i Hoseoka. Rozmawiali o dzisiejszych wydarzeniach, jednak, kiedy padło pytanie o mnie, brunet skutecznie unikał odpowiedzi na nie, czym bardzo mi zaimponował.
Dotrzymał obietnicy.
Zaufanie to fundamentalna wartość przyjaźni, która ma swoje dobre i złe strony. Jednak ludzie zazwyczaj skupiają się na jej pozytywach, ignorując fakt, że zadaje ona najgorsze i najbardziej bolesne rany. Jeśli ktoś nas zawiedzie, trudno jest znów mu zaufać. Tego się najbardziej bałem, zawodu. Jednak przez ostatnie dni Hoseok pokazał mi te lepsze aspekty życia, wielokrotnie udowadniając, że mogę na niego liczyć. Każdego dnia dawał mi nadzieję na lepsze jutro.
Był moim księżycem i stróżem, a ja jedynie zagubionym chłopcem balansującym nad przepaścią.
Przekręciłem się na bok, czując, jak powoli moje powieki zaczynają robić się coraz cięższe. Podłożyłem jedną rękę pod głowę, powoli zasypiając, a cichy głos bruneta był dla mnie niczym najpiękniejsza kołysanka.
- Jimin, muszę mu pokazać, że ma dla kogo żyć.
CZYTASZ
[first love] yoonseok
FanfictionMin Yoongi to nastolatek borykający się z wieloma problemami. Jego jedyną odskocznią, pozwalającą zapomnieć mu o wszystkim jest muzyka. To ona poprzez przeróżne melodie uspokajała go, tworząc iluzję, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jedna...
![[first love] yoonseok](https://img.wattpad.com/cover/161454581-64-k912418.jpg)