Następnego dnia 20:40
- Idę sikać - powiadomiłam chłopaków i wstałam od okrągłego stolika i ruszyłam w stronę toalet.
Weszłam do środka gdzie na wejściu przywitała mnie para liżąca się i to dość...ostro.
- Kurwa ludzie serio - skomentowałam puszczając drzwi i wchodząc do środka, zauważyłam po kurtkach że byli z gangu lwów, ogólnie tam sami pojebani są trochę więc no, co się dziwić.
- Chcesz się przyłączyć wilczku - zapytała ta dziewczyna która do ładnych nie należała.
- A spierdalaj - powiedziałam wchodząc do kabiny, zamknęłam się w niej, zdjęłam spodnie z majtkami i się wyjszczałam.
Wyszłam z kabiny i na szczęście ich nie było, umyłam ręce przepięknie pachnącą pianką o zapachu gumy balonowej, wysuszyłam ręce i wyszłam.
Wychodząc padłam na kogoś, podniosłam wzrok, był to Connor.
- Witaj Różyczko - powiedział uśmiechając się
- Nie mam czasu na ciebie - mruknęłam obojętnie, ominęłam go i chciałam odejść od niego on złapał mnie za ręce i przyciągnął z powrotem do siebie ale tym razem przycisnął mnie do ściany swoim ciałem, a swoje dłonie dał na moją talię.
- Na mnie nie masz czasu? - mruknął ciszej patrząc mi się w oczy
- Tak, na ciebie - odparłam dalej ciągnąc swój obojętny ton, on zacmokał parę razy i się szerzej uśmiechnął - Puść mnie, zaraz szef przyjeżdża
- Oj Różyczko - spuścił na chwilę głowę w dół po czym znowu spojrzał na mnie - Czemu udajesz że cie nie obchodzę - oblizał usta
- Ja nie udaję, tak po prostu jest - przekrzywiłam głowę lekko w bok i się uśmiechnęłam - A teraz wybacz ale muszę już iść.
Wyrwałam się z jego objęcia i odeszłam od niego.
- Czemu masz rumieńce na twarzy? - zapytał Colin kiedy usiadłam
- Co, jakie rumieńce? - zapytałam trochę panikując
- No nie wiesz co to jest? - zaśmiał się Colin
- Wiem idioto - zaśmiałam się - Daj mi - powiedziałam i zabrałam mu cole z lodem
- Proszę, częstuj się - powiedział oburzony, puściłam mu oczko i wzięłam dużego łyka zimnego napoju.
Kurcze mam nadzieje że te rumieńce pojawiły się po tym jak odeszłam od Connora.
- SZEF PRZYJECHAŁ! - krzyknął jakiś chłopak wchodząc do pubu.
Wszyscy wyszli więc postanowiłam że ja też ruszę już ruszę dupe, wstałam z siedzenia i skierowałam się do wyjścia.
Oczywiście w tym samym czasie chciał przejść Connor
- Oj wybacz Różyczko - powiedział odsuwając się od drzwi - Nie podziękujesz? - odparł kiedy wyszłam pierwsza
- Emm nie, raczej nie - powiedziałam wsadzając dłonie w kieszenie od kurtki, stanęłam koło swoich i zaczęłam słuchać szefa.
- No dobrze - zaczął Matt - A więc jak wczoraj mówiłem mam do was informację, jako że jesteście motocyklistami to zapewne się ucieszycie, a więc pierwsza rzecz to jest to mianowicie że będziecie się ścigać
Wszyscy zaczęli się cieszyć jak głupki oprócz mnie, patrzałam się na moją siostrę która na twarzy miała lekki strach.
- Ale druga sprawa jest mniej dość ekscytująca...przyjedzie Bradley - i nagle przestali się cieszyć
Nikt nie lubił Bradleya, on jest szefem Matta który jest szefem gangów, on lubi ostrą jazdę i ostre zabawy, tak bym to ujęła.
To on wybiera kto z kim będzie się ścigał.
- Lecz mam jeszcze gorszą wiadomość - powiedział i urwał, wziął głęboki wdech i zaczął mówić dalej - Kto przegra wyścig, zostaje wydalony z gangu!
Co kurwa!, pomyślałam od razu.
- Nie każdy weźmie udział, tylko ci których wybierze Bradley, ale to zapewne wiecie, ale na wszelki wypadek niech każdy trenuje ostro - Klasnął w dłonie - Nie chce abyście opuszczali gangi, ale tak zarządził Bradley, no dobrze ja będę się już zbierał - uśmiechnął się na sam koniec - Dacie radę, a i to odbędzie się po jutrze także macie mało czasu.
Odwrócił się i poszedł do swojego auta wraz ze swoimi ,,agentami,, i odjechali.
- No to mamy nieźle przejebane - skomentował Austin
- Dobrze powiedziane - mruknął niezadowolony Arczi
YOU ARE READING
Black Rose
Teen Fiction20 letnia Elena Clark jest członkiem jednego z gangu motocyklistów. Elena jest odważną jak i wybuchową dziewczyną dlatego lepiej nie wchodzić jej w drogę.
