W klasie 2 gimnazjum Deku chciał popełnić samobójstwo skacząc z dachu. Jednak przeżył i jak się obudził dostał wiadomość że jego mama zginęła w wypadku.
(Dalszą historię znacie)
( trochę ulepszona)
BakuDeku
Będzie coś dla Yaoi.
Ps. Większość to mój...
Obudziłem się w pokoju, który był mały ale wysoki. Obok mnie leżał biało-czarny kotek i mruczał. Wstałem i usiadłem na łóżku i zacząłem się rozglądać po pokoju było tu dużo kaw nie dopitych ale poza tym czysto.
- Dobrze że wstałeś, królewno. - wstał człowiek gąsienica.
- C~Co? - wystraszyłem się jego.
- Eh... Midoryja czemu nie wziąłeś tabletek? - zabrzmiał czule?! I siadnął obok mnie.
- T~Tabletki on~e. Chciałem coś powiedzieć ale płacz był mocniejszy.
- Cii nie płacz. - przytulił mnie.
- Al~le to z~za du~użo. - płakałem mocniej.
- Izuku po prostu weź je. - podał mi małe tabletki a ja je wziąłem.
- Jestem n~naprawdę beznadziejn~ny. - oparłem się o ręnce.
- Wydaje ci się. Osiągnąłeś więcej niż większość klasy. -
- Tak to wygląda ale to dzięki innym. Sam jestem nikim. - zacząłem znowu płakać. - Dziękuję panu za wysuchanie. - otarłem łzy i wyszedłem z pokoju. Chyba była 6.00 bo tylko Kacchan i Shoto byli w kuchni.
- Deku! - krzyknął Hitler z kuchni.
- Kacchan?! - od razu pobiegłem w ich stronę. - Co się dzieje? -
- Nic ci nie jest Izuku? - spytał się Todoroki.
- T~. Chciałem coś powiedzieć ale Katsuś.
- Czego chcesz od niego mieszańcu?! - krzyknął i chyba już każdego obudził. Zaraz
- Kacchan jesteś o mnie zazdrosny? - zrobił pomidora.
- Pff o takiego przegrywaw życiu! - zawsze mnie tak nazywał ale teraz bolało bardziej.
- Dzięki Kacchan. - zacząłem płakać.
- Midoryja? - przytulił mnie Shoto.
- Wszystko dobrze tylko nie kłucie się oki? - zacząłem mocniej się wtulać. (A Hitler stał wpatrzony w naszą dwójkę. ;3) Po chwili puściliśmy się.
- Dziękuję Shoto ale muszę wracać do siebie. - skłamałem.
Time skip
W moi pokoju wszędzie była krew z, której napisane "Shine" a na łóżku szubienica i kolejne noże.
- Czemu ja? - szepnąłem i zamknąłem drzwi.
- Co tam Izuku-kun? Piękny pokój co nie tylko napisy zmienić. - powiedziała dziewczyna mi do ucha.
- Toga!? - odwróciłem się w jej stronę.
- We własnej osobie kochanie. - otworzyła drzwi i wepchała mnie tam.
- Kochanie? - zapytałem i wylądowałem na podłodze.
- Mój nożyk potrzebuję trochę krwi. - uśmiechnęła się psychicznie. - Pozwolisz prawda Dekuś? - wtedy wbiła nóż w mój brzuch. - Przepraszam Dekuś ale pan rączka mi kazał. - podniosła się że mnie i wyszła.
Ten ból był gorszy od pozostałych. Leżałem tam z pół godziny i postanowiłem spróbować wstać ale upadłem z hukiem na bok. Spróbowałem jeszcze raz ale teraz trzymałem się półki i wstałem po czym popatrzyłem na miejsce było całe we krwi.
- Co to było!? - krzyknął ktoś. - Nie wiem sprawdźmy pokoje! - na pewno oni do szpiegów nie należą.
- Muszę coś zrobić z raną. - powiedziałem i chciałem otworzyć drzwi ale upadłem przed nimi i usiadłem. - Znajdą mnie dopiero za 15 minut super umrę od wykrawenia. Czekaj! to kroki ale wolne pewnie to Todoroki lub nauczyciel.
- Szukajcie dalej musiała kogoś zranić przecież ma zakrawione noże. - powiedział poważnie.
- Ale to ostatnie piętro. Musimy tą osobę znaleść szybko.
Tak 5 minut później
Oczy mi się powoli zamykały. Wszędzie była krew a około mnie wręcz kałuża że ja jeszcze żyje. Wtedy zobaczyłem światło od drzwi i się uśmiechnęłem.
c.d.n.
———————————————— Kto lubi Hitlera Kacchan'a? Dobra tym razem 500 •-• (umieram)
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.