W klasie 2 gimnazjum Deku chciał popełnić samobójstwo skacząc z dachu. Jednak przeżył i jak się obudził dostał wiadomość że jego mama zginęła w wypadku.
(Dalszą historię znacie)
( trochę ulepszona)
BakuDeku
Będzie coś dla Yaoi.
Ps. Większość to mój...
Obudziłem się w szpitalu. Czekaj dlaczego tam ten zniknął? Cieszę się że już nikogo nie zabiję ale to ja ich zabiłem. Przecież on jest mną. Dlaczego ich raniłem? - Podałem się. - zacząłem płakać.
- Dobrze się pan czuję? - zapytał doktor wchodząc do sali.
- Tak. - otarłem łzy.
- Więc mineło działanie qiurku. - usiadł przy biurku.
- To było tylko czasowe? - spojrzałem na doktora. Pewnie, pamiętam wszystko. Dzięki bogu.
- Tak jeden z złoczyńców ma qiurk, który sprawia że przez około tydzień zapominasz większość rzeczy. - zaczął coś zapisywać. - Kiedy trawiłeś na policję powiedziałeś jakiś podobny qiurk. - - Na szczęście mieliśmy już zapisane kilka przypadków z tym qiurkiem więc wiedzieliśmy że to tylko tym czasowe. -
- Nie powinienem się o to pytać. - - Ale ilu ludzi zabiłem? - zapytałem.
- Tylko dwójkę dzieci i jednego bohatera jeszcze kilku rannych lub sparaliżowanych. - osmutniał.
- Przepraszam. - wyszeptałem.
- Nie szkodzi, nie byłeś sobą. - wstał od biurka.
- Racja ale czuję że mogłem coś zrobić. -
- Zostawię cię na chwilkę. - wyszedł z pokoju. Ciekawe czy ciocia przyjedzie z USA. Dawno jej nie widziałem.
- Izukuś? - wbiegła czarnowłosa dziewczyna.
- Wszystko dobrze ciociu. - uśmiechnąłem się.
- Izukuś prawie na zawał padłam. - przytuliła mnie mocno.
- Dobrze cię widzieć. - odwzajemniłem przytulasa.
- Nigdy mi tego nie rób. - zaczęła płakać.
- Nigdy nie chcę tego robić. - zacząłem płakać z nią.
- Po mnie jesteś taki płaczliwy. - uśmiechnęła się i otarła łzy. - Jesteś dla mnie jak własne dziecko. -
- A ty jak mama. - uśmiechnąłem się.
- Obiecywałam Inko że będę cię chronić chodźby nie wiem co. - otarła moje łzy. - Więc nie płacz dobrze? - sama zaczęła płakać.
- Dobrze. - uśmiechnąłem się.
- Deku! - weszła do nas całą klasa. - Jak się czujesz? - zapytali na raz.
- Dobrze. - uśmiechnąłem się.
- Kim pani jest? - zapytał się Todoroki.
- To jest moja ciocia. -
- A twoi rodzice? - zapytała się większość a ja widziałem smutną Urarakę.
- Tata zostawił mnie z Mamą a mama zginęła w wypadku. - powiedziałem z uśmiechem.
- Przepraszamy. -
- Nie szkodzi. -
- Proszę wyjść na chwilę. - powiedziała pielęgniarka i wszyscy poszli. Po kilku leczeniach przyszedła do mnie Uraraka z Bakugou.
- Deku. - zaczęła Uraraka. - Przepraszam że wcześniej nie zauważyłam zmiany. -
- Nie musisz przepraszać to moja wina. - - Po za tym to ja powinnem cię przeprosić. - uśmiechnęłem się lettko.
- Tęskinałam! - rzuciła się na mnie z przytulasem i po chwili wyszła z sali.
- Kacchan? - spojrzałem na zakłopotanego chłopaka.
- Dlaczego!? - zapytał zdenerwowany.
- O co chodzi? - zapytałem.
- Nigdy nie znikał z twojej twarzy uśmiech nawet jeżeli raniłeś ludzi. - - Ciągle byłeś miły i pomocy. -
- Przepraszam ale co chcesz powiedzieć. -
- NIE PRZERYWAJ MI NERDZIE!! - wykrzyczał.
- Nie krzycz, proszę. - zacząłem płakać. - Przepraszam. - otarłem je natychmiast.
- Słuchaj mnie Deku! - położył ręce na łóżku. - Kocham cię. - powiedział nieśmiałe.
- Co?! - zapytałem zaskoczony rumieniąc się. - W sumie ja~. - wszedł do środka lekarz i kilku policjantów.
- Proszę opuścić sale. - powiedział policjant a Kacchan wyszedł.
- W czym mogę pomóc? - zapytałem niepewnie.
- Podczas qiurku byłeś z ligą złoczyńców więc możesz wiedzieć coś ważnego. - wytłumaczył.
- Rozumiem. -
- Wiesz gdzie mogą się ukryć lub co robili przez ten czas? - zapytał.
- Mają z 10 zapasowych budynków z czego 4 są w miastach. - - Obawiam się że współpracują z inną grupą. -
- Dobrze zapisz te budynki na karcie. - podał mi kartę z długopisem.
- Skrob-Skrob. - zacząłem pisać znam niestety tylko z 7 resztę tylko z miejsc. - Proszę to wszystkie miejsca. - oddałem kartę i długopis policjantowi. - A co z tym złoczyńcą? - zapytałem.
- Ciągle jest poszukiwany to już z 3 tydzień. -
- Czemu tak długo? - zapytałem.
- Z zapisek pacjentów odnośnie złoczyńcy pojawia się w nocy w okolicach 0:00-3:00. -
- Dziwne spotkałem ją w dzień i to około 12. -
- Poinformujemy bohaterów a tym. - - Narazie odpoczywaj i wracaj do zdrowia. - powiedzieli i wyszli.
- Mam wracać do zdrowia jak jestem zdrowy? - Spytałem siebie.
- Nie które ofiary po kilku dniach słabły bezprzyczyny dlatego zostaniesz tu na tydzień dla pewności. - powiedział lekarz.
- Rozumiem. - wymamrotałem.
Pomimo że czuję się lepiej wciąż myślę o tamtym mną. Kim dokładnie jest? Przecież pojawił się wcześniej niż spotkałem tamta dziewczynę. Czemu on mordował ludzi w moim ciele? Niby nie moja wina ale i tak czuję się winny. I jeszcze coraz bardziej myślę że Kacchan naprawdę mnie kocha. Na początku wzięłam to za żart ale Kacchan zawsze jest poważny. Eh... przynajmniej mogę wreszcie odpocząć i przemyśleć czy ja też go lubię. Już nie mam pojęcia czy tak czy nie.
×××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××× Dziękuję za wszystkie głosy
Takie coś co znalazłam na Pinterestcie:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.