- 13 - Powrót

1.5K 67 46
                                        

Obudziłem się w szpitalu. Czekaj dlaczego tam ten zniknął? Cieszę się że już nikogo nie zabiję ale to ja ich zabiłem. Przecież on jest mną. Dlaczego ich raniłem?
- Podałem się. - zacząłem płakać.

- Dobrze się pan czuję? - zapytał doktor wchodząc do sali.

- Tak. - otarłem łzy.

- Więc mineło działanie qiurku. - usiadł przy biurku.

- To było tylko czasowe? - spojrzałem na doktora. Pewnie, pamiętam wszystko. Dzięki bogu.

- Tak jeden z złoczyńców ma qiurk, który sprawia że przez około tydzień zapominasz większość rzeczy. - zaczął coś zapisywać.
- Kiedy trawiłeś na policję powiedziałeś jakiś podobny qiurk. -
- Na szczęście mieliśmy już zapisane kilka przypadków z tym qiurkiem więc wiedzieliśmy że to tylko tym czasowe. -

- Nie powinienem się o to pytać. -
- Ale ilu ludzi zabiłem? - zapytałem.

- Tylko dwójkę dzieci i jednego bohatera jeszcze kilku rannych lub sparaliżowanych. - osmutniał.

- Przepraszam. - wyszeptałem.

- Nie szkodzi, nie byłeś sobą. - wstał od biurka.

- Racja ale czuję że mogłem coś zrobić. -

- Zostawię cię na chwilkę. - wyszedł z pokoju.
Ciekawe czy ciocia przyjedzie z USA. Dawno jej nie widziałem.

- Izukuś? - wbiegła czarnowłosa dziewczyna.

- Wszystko dobrze ciociu. - uśmiechnąłem się.

- Izukuś prawie na zawał padłam. - przytuliła mnie mocno.

- Dobrze cię widzieć. - odwzajemniłem przytulasa.

- Nigdy mi tego nie rób. - zaczęła płakać.

- Nigdy nie chcę tego robić. - zacząłem płakać z nią.

- Po mnie jesteś taki płaczliwy. - uśmiechnęła się i otarła łzy.
- Jesteś dla mnie jak własne dziecko. -

- A ty jak mama. - uśmiechnąłem się.

- Obiecywałam Inko że będę cię chronić chodźby nie wiem co. - otarła moje łzy.
- Więc nie płacz dobrze? - sama zaczęła płakać.

- Dobrze. - uśmiechnąłem się.

- Deku! - weszła do nas całą klasa.
- Jak się czujesz? - zapytali na raz.

- Dobrze. - uśmiechnąłem się.

- Kim pani jest? - zapytał się Todoroki.

- To jest moja ciocia. -

- A twoi rodzice? - zapytała się większość a ja widziałem smutną Urarakę.

- Tata zostawił mnie z Mamą a mama zginęła w wypadku. - powiedziałem z uśmiechem.

- Przepraszamy. -

- Nie szkodzi. -

- Proszę wyjść na chwilę. - powiedziała pielęgniarka i wszyscy poszli.
Po kilku leczeniach przyszedła do mnie Uraraka z Bakugou.

- Deku. - zaczęła Uraraka.
- Przepraszam że wcześniej nie zauważyłam zmiany. -

- Nie musisz przepraszać to moja wina. -
- Po za tym to ja powinnem cię przeprosić. - uśmiechnęłem się lettko.

- Tęskinałam! - rzuciła się na mnie z przytulasem i po chwili wyszła z sali.

- Kacchan? - spojrzałem na zakłopotanego chłopaka.

- Dlaczego!? - zapytał zdenerwowany.

- O co chodzi? - zapytałem.

- Nigdy nie znikał z twojej twarzy uśmiech nawet jeżeli raniłeś ludzi. -
- Ciągle byłeś miły i pomocy. -

- Przepraszam ale co chcesz powiedzieć. -

- NIE PRZERYWAJ MI NERDZIE!! - wykrzyczał.

- Nie krzycz, proszę. - zacząłem płakać.
- Przepraszam. - otarłem je natychmiast.

- Słuchaj mnie Deku! - położył ręce na łóżku.
- Kocham cię. - powiedział nieśmiałe.

- Co?! - zapytałem zaskoczony rumieniąc się.
- W sumie ja~. - wszedł do środka lekarz i kilku policjantów.

- Proszę opuścić sale. - powiedział policjant a Kacchan wyszedł.

- W czym mogę pomóc? - zapytałem niepewnie.

- Podczas qiurku byłeś z ligą złoczyńców więc możesz wiedzieć coś ważnego. - wytłumaczył.

- Rozumiem. -

- Wiesz gdzie mogą się ukryć lub co robili przez ten czas? - zapytał.

- Mają z 10 zapasowych budynków z czego 4 są w miastach. -
- Obawiam się że współpracują z inną grupą. -

- Dobrze zapisz te budynki na karcie. - podał mi kartę z długopisem.

- Skrob-Skrob. - zacząłem pisać znam niestety tylko z 7 resztę tylko z miejsc.
- Proszę to wszystkie miejsca. - oddałem kartę i długopis policjantowi.
- A co z tym złoczyńcą? - zapytałem.

- Ciągle jest poszukiwany to już z 3 tydzień. -

- Czemu tak długo? - zapytałem.

- Z zapisek pacjentów odnośnie złoczyńcy pojawia się w nocy w okolicach 0:00-3:00. -

- Dziwne spotkałem ją w dzień i to około 12. -

- Poinformujemy bohaterów a tym. -
- Narazie odpoczywaj i wracaj do zdrowia. - powiedzieli i wyszli.

- Mam wracać do zdrowia jak jestem zdrowy? - Spytałem siebie.

- Nie które ofiary po kilku dniach słabły bezprzyczyny dlatego zostaniesz tu na tydzień dla pewności. - powiedział lekarz.

- Rozumiem. - wymamrotałem.

Pomimo że czuję się lepiej wciąż myślę o tamtym mną. Kim dokładnie jest? Przecież pojawił się wcześniej niż spotkałem  tamta dziewczynę. Czemu on mordował ludzi w moim ciele? Niby nie moja wina ale i tak czuję się winny. I jeszcze coraz bardziej myślę że Kacchan naprawdę mnie kocha. Na początku wzięłam to za żart ale Kacchan zawsze jest poważny. Eh... przynajmniej mogę wreszcie odpocząć i przemyśleć czy ja też go lubię. Już nie mam pojęcia czy tak czy nie.

××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××
Dziękuję za wszystkie głosy

Takie coś co znalazłam na Pinterestcie:

Takie coś co znalazłam na Pinterestcie:

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Bayõ

// Depresja // - PorzuconeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz