Tak właśnie rozpoczęła się ich znajomość, która z dnia na dzień kwitła coraz bardziej. Taeyong szybko stał się regularnym gościem rodziny Nakamoto i Yuta powoli przyzwyczajał się do jego obecności, która nie onieśmielała go już tak, jak wcześniej. Przestał również wstydzić się swojego mieszkania i zrozumiał, że jak na warunki, w jakich przyszło im żyć, radzą sobie z Jiseokiem całkiem nieźle.
Lee najczęściej odwiedzał ich w weekendy, gdy miał wolne i nie powstrzymywały go żadne obowiązki. Yuta przekazywał mu pospiesznie malca i pędził na stację, by dotrzeć do pracy. Koreańczyk zazwyczaj spędzał czas z malcem na świeżym powietrzu, gdyż w domu nie mieli co robić. Zabierał więc go na place zabaw, bawialnię, lody czy uczył jazdy na rowerku. Czasami, gdy Yuta miał dzień wolny, dołączał do nich i wybierali się we trójkę na piknik, albo do kina. Taeyong nie chciał jednak, by ich relacja ograniczała się tylko do opieki nad chłopcem, więc czasami podrzucał Jiseoka swojemu bratu, by móc zaprosić Japończyka na kolację lub spacer tylko we dwoje.
Nakamoto lubił to, w jaki sposób zaczynało układać się jego życie. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie podobają mu się spotkania z nauczycielem, ich kolacje czy komplementy, jakie od niego otrzymywał. Również jego synek szybko polubił Taeyonga i często dopytywał, kiedy znowu mężczyzna ich odwiedzi. Zdarzało się nawet, że gdy chłopak nie mógł odebrać synka, Lee ochoczo odwoził go do domu, wykorzystując ten moment, by zostać u nich na noc. Szanując jednak nieśmiałość i obawy Yuty, mężczyzna nigdy na niego nie naciskał, powtarzając często, że nie muszą spieszyć się z ich relacją.
Mijał trzeci miesiąc ich spotkań i Lee mógł powoli powiedzieć, że coś zaczyna iskrzyć między nim a Japończykiem. Cieszył go też progres, jaki osiągnął Jiseok w nauce języka, ponieważ chłopiec mógł mu teraz odpowiadać na proste pytania. Taeyongowi zależało bardzo mocno, by oprócz jego taty i chłopiec go polubił, bo ułatwiłoby to ich relacje. Raz jednak miała miejsce dziwna sytuacja. Otóż Jiseok od dwóch dni nie pojawił się w przedszkolu, a Yuta nie odbierał od niego telefonów ani nie odpisywał na żadną z wiadomości. Nauczyciel zastanawiał się, czy popełnił jakiś błąd i chciał pojechać do chłopaka, by upewnić się, czy wszystko z nim w porządku, lecz jak na złość nie miał na to kompletnie czasu.
Była już późna godzina, gdy telefon Taeyonga zaczął wibrować na jego biurku. Mężczyzna zmrużył oczy, zastanawiając się, kto normalny może tak zawzięcie dobijać się do niego o takiej porze. Zaspany zwlókł się ostatecznie z łóżka i nadal mając zamknięte powieki, odebrał połączenie. Jego zmysły natychmiastowo się obudziły, gdy usłyszał drżący głos Japończyka w słuchawce.
„Tak bardzo cię przepraszam, że cię obudziłem o tej porze, ale nie wiem już co robić. Mały ma wysoką gorączkę i nie przestaje kaszleć. Taeyong, proszę pomóż mi." Yuta zaskomlał do słuchawki i nie zdążył skończyć zdania, a Lee stał już na równych nogach przed pokojem swojego starszego brata.
„Postaraj się uspokoić, Yu. Już do ciebie jadę." Lee starał się go pocieszyć i zakończył połączenie, obiecując, że sprowadzi pomoc.
„Wstawaj Johnny, będziesz mi potrzebny!" Yong wpadł do sypialni starszego brata, ponieważ wiedział, że tylko on może teraz cokolwiek zrobić.
„Co do cholery, Tae!?" Warknął Suh, ale mimo rozdrażnienia wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
„Przepraszam, bracie, ale to nagły wypadek. Tylko ty możesz coś pomóc." Odpowiedział pospiesznie Lee, a niedługo potem bracia siedzieli już w samochodzie starszego.
Taeyong był już w pełni obudzony, a nawet pobudzony z nerwów, lecz do Johnnego niewiele jeszcze docierało, poza tym, że musi być ostrożny w trakcie jazdy. Młodszy skupił się na wskazywanie drogi drugiemu i gdy dotarli na miejsce, szybko skrócił mu sytuację Japończyka. Cieszył się, że Suh nie zadawał wielu pytań i tylko pokiwał głową, przyjmując do wiadomości przedstawione mu fakty. Do kamienicy nie weszli, a wbiegli i już sekundę później do ich uszów dotarł skowyt płaczącego dziecka.
CZYTASZ
Miracles Happen [YuTae]
FanficBycie samotnym ojcem nie jest najłatwiejsze, lecz Yuta robi wszystko, by zapewnić swojemu dziecku jak najlepsze życie. Uwagi: Mpreg! Paringi: Yutae, JohnTen
![Miracles Happen [YuTae]](https://img.wattpad.com/cover/218095669-64-k150888.jpg)