Kolacja przebiegała nudno, byłoby lepiej gdyby nie ten idiota.
Dylan swoją obecnością wkurwiał mnie niemiłosiernie.
Spoglądał na mnie co jakiś czas co podnosiło mi ciśnienie jeszcze bardziej.
Wolałabym teraz pójść na jakąś imprezę i zaliczyć kolejnego chłopaka.
Nie jestem dziwką, po prostu lubię seks jak każdy.
Mój ojciec popatrzył na Pana Henry'ego i skinął głową.
-Mamy ci coś do oznajmienia Julio.-powiedział mój ojciec.
-Słucham.-powiedziałam robiąc łyk wina.
-Wyjdziesz za mąż za Dylana i zamieszkasz z nim w Bostonie.-oznajmił a mnie zatkało.
Niezłe żarty, szkoda ,że nie śmieszne.
-Ta, skończcie to nie śmieszne.-burknęłam.
-Julia.-upomniała mnie matka.
-Nie żartuję.-powiedział tata i spojrzał na mnie poważnym wzrokiem, teraz już wiem ,że to serio prawda.
Nie, zaraz przecież nie muszę za niego wyjść jeśli nie chcę.
-Przepraszam bardzo ale mam dwadzieścia lat, decyduje o sobie i nie wyjdę za mąż a na pewno nie za niego.-warknęłam.
-Julia uspokój się.-warknął Dylan.
-Nie będziesz mi mówił czy mam się uspokoić czy nie.
-Owszem będę. I czy tego chcesz czy nie zostaniesz moją żoną.-warknął.
-To są chyba jakieś jaja! Za kogo ty się uważasz?!-podniosłam się.
-Julia spokój! Skończyłem ! Ślub za tydzień!-krzyknął mój ojciec a dla mnie czas się zatrzymał.
-Nie zmusicie mnie do tego.-warknęłam.
-Uspokójcie się! O co tu chodzi?-zapytała pani Eleanor.
-Nie wtrącaj się.-upomniał ją pan Henry.
-Żeń się z kim chcesz, ale na pewno nie ze mną!-powiedziałam odchodząc od stołu.
-Siadaj!-warknął wściekły Dylan.
-Nie będę robiła tego co mi każesz dociera to do ciebie?!-wykrzyczałam.
-Powiedziałem coś siadaj!-warknął drugi raz.
-Spierdalaj.-burknęłam.
-Nie będziesz się tak do mnie odzywała.-powiedział podchodząc do mnie wściekły.
-Nie jestem twoją własnością byś mną dyrygował.-powiedziałam ze złością.
-Dość tego, na dziś masz spokój, jutro wyjeżdżamy do Bostonu.-powiedział starając się opanować.
-Chyba śnisz.-powiedziałam z kpiną.
-Córeczko to dla ciebie najlepsze wyjście.-powiedziała moja matka.
-Co?! Jakie najlepsze wyjście?! Co wy sobie w ogóle wymyśliliście?!-wykrzyczałam a Dylan zrezygnowany usiadł przy stole.
-Uspokój się, do pokoju już.-powiedział mój ojciec, parsknęłam i poszłam na schody wchodząc po nich.
Weszłam przez drzwi i walnęłam nimi z całej siły tak aby słyszeli.
Ooo nie, jeszcze tego mi brakowało żeby się w gówno wpakować.
Za nikogo nie wyjdę nie ma takiej opcji.
Wzięłam swój telefon i zadzwoniłam do Madison.
-Halo?-usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
CZYTASZ
PLAN B (ZAWIESZONE)
RomansaOboje czuli się bardziej spójni niż wcześniej, choć do tej pory nie zdawali sobie sprawy, że brakowało im spójności. Julia Roggers: Dwudziestolatka o zadziornym charakterze, sama dyktuje sobie warunki choć jest gotowa na to by komuś ulec. Strach dla...
