Minęły dokładnie cztery dni, odkąd Elsa ostatni raz widziała się z Zaynem. Nie miała do niego żadnego kontaktu jak numer telefonu czy mail, a nie odważyła się zapukać do jego drzwi czy też najść go w szpitalu, podczas pracy. Mama Luke'a wróciła do Bradford wczoraj wieczorem, tak więc Elsa miała teraz kilka dni wolnego.
Rayburn właśnie siedziała na parapecie okiennym, wpatrując się w ścianę deszczu za szybą z kubkiem gorącej malinowej herbaty w dłoniach. Zamierzała cały dzień spędzić w domu, dlatego spięła włosy w niechlujnego koka, wcisnęła się w wygodne szare dresy i o dziwo, fioletowy cardigan, który zapięła po samą szyję. Nienawidziła wrześniowych deszczowych dni, zwiastujących nadejście jesieni, której także zresztą nienawidziła. A o zimie już nawet nie wspominając - zawsze zamarzała na kość, a potem długo nie mogła przywrócić prawidłowego krążenia krwi w swoim wychłodzonym organizmie.
Błogą ciszę i jej rozmyślania na wszelkie tematy, począwszy od cholernej pogody, a na pediatrze Luke'a skończywszy, przerwała wibracja telefonu. Wstała i podeszła do stolika, na którym leżał, patrząc na wyświetlacz. Dzwoniła Saritha. Zresztą oprócz niej, taty i Jane nikt do niej z reguły nie dzwonił. Jednym ruchem palca po ekranie odebrała telefon i przyłożyła go do ucha, mówiąc niepewne halo.
"Elsa, nie uwierzysz! Mam wspaniałe wieści. Dziś Louis zaprosił mnie do restauracji i zgadnij ... Mam zaprosić też ciebie, a on weźmie jednego ze swoich przyjaciół, także samotnego. Wspaniale, co?" Dziewczynę aż rozpierała ekscytacja. Niestety blondynka nie mogła podzielić jej stanu. Tylko jeszcze tego brakowało, by ta ją swatała z kumplami jej chłopaka.
"Nie sądzę, żeby to był dobry ..." Nie była w stanie dokończyć, gdyż Jones gwałtownie jej przerwała.
"Ani się waż odmawiać. Mam dość tego wisielczego nastroju w twoim życiu. Ciągle tylko albo opiekujesz się tym małym, albo siedzisz sama w mieszkaniu. Tak nie można! Musisz w końcu wyjść do ludzi i kogoś poznać. Myślisz, że książę na białym koniu sam wparuje do twojej sypialni?" Spytała retorycznie szatynka.
"Sari, proszę ..."
"Nie saruj mi tu, El. Zaraz wyślę ci sms z adresem i godziną. Masz się zrobić na bóstwo, sama tego dopilnuję. Na razie." I nie dając dojść do słowa Elsie, Saritha się rozłączyła.
"Super." Mruknęła Rayburn w przestrzeń, a zaraz potem usłyszała dzwonek do drzwi. "Kogo, do licha, tam niesie?" Wymruczała pod nosem, a gdy otworzyła drzwi, stanęła jak wryta zupełnie, jakby zobaczyła ducha. W pewnym sensie tak właśnie było. Przed nią stał Harry Styles - człowiek, który był ostatnią osobą, jaką spodziewałaby się spotkać i to pod drzwiami własnego mieszkania. Panującą miedzy nimi ciszę przerwał chłopak, patrząc na nią niepewnie.
"Mogę wejść? Proszę." Blondynka niechętnie wpuściła go do środka i zamknęła głośno drzwi.
"Czego chcesz? I skąd wiesz, gdzie mieszkam?" Spytała, zakładając skrzyżowane ręce na piersi i skanowała go wzrokiem chłodnych, błękitnych tęczówek.
"Claire mi powiedziała. Wróciłem i chciałem ... przeprosić." No tak, kochana mamusia zawsze wtrącała się w ich życie.
"Jestem kolejnym przystankiem na przeprosinowej trasie Harry'ego Stylesa? Nagle wróciłeś po czterech latach? Po braku jakiegokolwiek śladu życia i kontaktu ze mną i Sari? To ją powinieneś najpierw przeprosić. W końcu to ją zostawiłeś bez słowa wyjaśnienia po śmierci Desa. Ona wie?" Musiała to wiedzieć. Saritha nie mogłaby być w takim dobrym humorze, gdyby Harry już się u niej pojawił, prawda? Chłopak zaprzeczył ruchem głowy.
"Możemy po prostu zapomnieć o tym wszystkim?" Spytał zmęczonym głosem z cichą nadzieją w oczach.
"Staram się. Staram się od czterech lat." Odparła, świdrując go wzrokiem na wylot.
"Czego ode mnie oczekujesz, Elsa? Nie każ mi zgadywać. Po prostu powiedz, co mogę zrobić, żebyśmy znowu byli przyjaciółmi."
"Wiesz co? Właśnie w tym rzecz, Harry. Po tym wszystkim, co się stało nie chcę, żebyśmy znowu się przyjaźnili. A teraz wyjdź." Powiedziała i ruszyła do kuchni. Po parunastu sekundach usłyszała trzask zamykanych drzwi, a z jej oczu wypłynęły słone łzy.
_________________________________________________________
a/n ale się porobiło xd. jak myślicie z kim Sari i Lou będę chcieli swatać Elsę? xd. pojawił się Harry, który jeszcze trochę tu namiesza. jak wrażenia?
jeśli Ci się podoba - proszę zostaw gwiazdkę lub komentarz. ily! <3.
P.S zapraszam na moje świąteczne ff Do they know it's Christmas? znajdziecie je w linku zewn lub na moim profilu, ciao x
CZYTASZ
night changes II z.m
FanfictionJej wewnętrzny monolog przerwał szept bruneta, zapatrzonego w ciemne, nocne niebo. "Nie doprowadza cię to do szaleństwa?"Zapytał, zerkając na Elsę z ukosa i kontynuował, nie czekając na jej odpowiedź."To, jak szybko zmienia się noc? Wszystko, o czym...
