21

723 30 22
                                        

Macie Andrzeja Dudę na dobry początek dnia QvQ.

A teraz lecimy (☞゚ヮ゚)☞-----------
-------------------------------

- Rosja - (większość będę pisała z jego strony)

Kiedy się ubraliśmy zeszliśmy na dół, gdzie czekało na nas śniadanie. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.

— Słuchajcie. Mam już cały plan na dzisiaj. Rosja i Polska, idziecie szukać domu do kupienia, od razu po śniadaniu. Następnie przychodzą do nas Finlandia i Estonia. To moi dobrzy przyjaciele. Potem może przejdziemy się do parku, czy wesołego alleluja. A na końcu kino domowe! - widzę, że Japonia się nieźle nakręciła.

— W sumie... Czemu nie!

— Sam nie wiem... - powiedziałem. Chciałem zmusić Polskę żeby zaczął mnie prosić.

— No Rus, proszeee...

— Pod jednym warunkiem~

— Jakim? - podszedłem do Japonii.

Pomożesz mi?

— Strój, prawda~?

— Jak ty mnie znasz. To na 22, może być?

— Jasne! - dziewczyna odeszła od stołu w podskokach.

— O co chodzi?

— Dowiesz się wieczorem. - pocałowałem go w czoło. — A teraz, chodź idziemy zobaczyć jakie domy są na sprzedaż.

— Takk!! - w jego oczach pojawiły się gwiazdki podekscytowania. Zaśmiałem się pod nosem.

Już wiem czemu go wybrałeś QvQ. Mhm...
A po co ci strój~? Aaa mam plany na całą noc. Mam też nadzieję, że Japonia pozwoli nam na TO.
Aaaa~ dobra to powodzenia :D Tsa, dzięki.

Zacząłem ubierać buty i kurtkę, ponieważ było trochę zimno na zewnątrz. Polska jeszcze zakładał swój ulubiony sweter. Był on cały czerwony z białymi zakończeniami. Pod niego założył jakiś t-shirt, a na nogi białe spodnie z dziurami na kolanach. Buty założył czerwone również z białymi elementami. Wyglądał słodko. W dodatku mogłem go znowu zobaczyć w okrągłych, złotych okularach, które zjeżdżały na jego lekko zarumienione piegi. Aż mi się serce roztapia.

— Ruski! Idziemy? - z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Polaka.

— T-Tak, jasne. - powiedziałem drapiąc się po karku.

- Time skip -

Znaleźliśmy dwa domy, które były na sprzedaż. Właściciele byli w domu, więc mogliśmy z nimi porozmawiać o cenie i wartości budynków.

Jeden z nich, znajdował się kilka ulic od domu Japonii.

Był to średniej wielkości domek jednorodzinny z czterema pokojami, kuchnią, salonem i łazienką

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Był to średniej wielkości domek jednorodzinny z czterema pokojami, kuchnią, salonem i łazienką. Był również i duży ogród. Polsce bardzo się spodobał, więc zapytaliśmy o cenę. O dziwo była przyzwoita. Zostawiłem swój numer, abym mógł się skontaktować ze sprzedawcą.

Następny był równie piękny, aczkolwiek piętrowy.

Wielki ogród i dobra lokalizacja do miasta

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Wielki ogród i dobra lokalizacja do miasta. Polakowi spodobał się jeszcze bardziej. Ma duży taras, pięć pokoi, wielki salon i przestronną kuchnię. Na piętrze znajdują się trzy sypialnie, a na dole dwie, a obok nich znajdują się na obu piętrach łazienki.

Również podałem i wymieniłem się numerem z właścicielem i odeszliśmy.

Jednak kiedy przechodziliśmy przez park, Polska posmutniał.

— Skarbie, wszystko w porządku?

— Hm? A tak tylko... - zatrzymałem się.

— Tylko?

— Te domy... są cudowne ale... koszty...

— Dokładnie wiesz, że jestem dobrze ustawiony. Mój tata nie miał nic przeciwko. I jestem pewien, że Węgry też nie... Polska? - chłopak zaczął płakać. Doperio później uświadomiłem sobie, co powiedziałem.

Półtora roku temu.

Siedziałem u Niemca i czytałem kolejny raz tą samą książkę przed telewizorem. Właśnie leciały nudę wiadomości. Jakiś prezydent jest oskarżany o molestowanie? Idiotyzm... O wypadek samochodowy.

Wypadek zdarzył się pięćdziesiąt minut temu, a już mamy jedną ofiarę. Jest to znany kraj, Węgry. Niestety zmarł na miejscu... -

Wyłączyłem. Nie mogłem tego dłużej słuchać... Mój jedyny brat. Jedyna rodzina... Już nie mam...

Kiedy mój chłopak mi to opowiedział, przytuliłem go od razu. Nie mogłem sobie wyobrazić, co musiał przechodzić.

— Wybacz że zapytałem...

— Nie, wszystko w porządku. - ująłem jego rękę i pocałowałem.

— Tak czy siak przepraszam...

— Haha! Wiesz że to mam tam łaskotki! - chłopak zaczął się uroczo śmiać. Ja zacząłem go mocnej łaskotać. Miałem gdzieś, że jesteśmy w miejscu publicznym. Liczył się teraz tylko on...

---------

Krótkie... Wiem. Ale! Mamy jeszcze prawie cały dzień QvQ. Może mi się uda napisać ale nie jestem pewna Ú-Ù.

Ogólnie w następnym rozdziale będzie coś w stylu "Meet the writer". Więc Przepraszam że zaśmiecam książkę TvT

Do następnego 💞

- Hill -

" Together, forever " - ruspolOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz