Forty-five- przysięgam

886 43 5
                                        

-H...hy..hyung - powiedziałem przez łzy do telefonu. Szloch utrudniał nie dość, że mi widoczność to jeszcze mowę.

-Jejku co się stało Jiji?! - starszy krzyknął a ja nie mogłem wydusić ani jednego słowa - gdzie jesteś?! Co się stało?! Ktoś Ci coś zrobił?! - w jego głosie dało się usłyszeć panikę

-przyjedziesz po mnie pod kawiarnie? - zapytałem z nadzieją, że ludzie już nie będą na mnie patrzeć jak na debila.

-Będę za pięć minut - dźwięk zerwanego połączenia rozbrzmiał w moich uszach. Oparłem się plecami o budynek i mocniej naciągnąłem kaptur na głowę. Te minuty, kiedy czekałem na starszego cholernie mi się dłużyły. Kiedy tylko był przy mnie objął mnie ramionami nie odzywając się ani słowem.

-Chodź, w domu mi wszystko opowiesz- powiedział i wziął mój plecak oraz nadal mnie obejmując poszliśmy do jego auta. Kiedy Minho odpalił silnik oparłem głowę o szybę i przyglądałem się dosłownie wszystkiemu, byleby zająć czymś myśli. Kiedy już byliśmy w salonie chłopak poszedł zrobić nam herbatę a ja okryłem się kocykiem i ogarnąłem mniej więcej twarz husteczkami. Kiedy Minho przyszedł usiadł obok mnie również się przykrywając i złapał za moje dłonie aby dodać mi otuchy.

-Opowiadaj - przechylił głowę i starł kciukiem jedną samotną łzę na moim policzku.

-Powiedziałem im że jestem gejem.... - spuściłem głowę - wyrzucili mnie - pociągnąłem nosem a ten mnie przytulił- mogę dziś nocować u Ciebie? jutro postaram się ogarnąć jakiś hotel- zapytałem z nadzieją

-Nie dam Ci spać w hotelu dzieciaku. Od dziś mieszkamy razem - uśmiechnął się pocieszająco

-Nie ma mowy. Masz swoje życie w które ja nie będę wchodził z swoimi problemami - zaprzeczyłem od razu mimo że taki układ by mi z chęcią pasował.

-Nie masz nic do gadania Jiji.- połaskotał mnie a ja się zaśmiałem

-Na pewno tego chcesz? To poważna decyzja. Przemyśl to

-Nie musisz się o nic martwić - popchnął mnie na łóżko i położył się na mój brzuch a ja syknąełm z bólu a ten się jak poparzony ode mnie oderwał nie wiedząc co się stało -Coś Ci zrobiłem?! Masz kuku?! Pokaż mi brzuszek! -Jejku... Jaki on słodki... BOŻE JISUNG USPOKÓJ SIĘ. Kiedy jego słowa do mnie dotarły pokręciłem energicznie głową ale ten i tak podniósł moją bluzę i spojrzał na ogromnego siniaka podchodzącego pod krwiaki. Wykrzywił twarz w grymasie- Czy zrobił Ci to ojciec albo brat? - zapytał z zdenerwowaniem w głosie. W sumie zdenerwowanie to za małe określenie. On jest wkurwiony. Usiadłem na nim okrakiem i mocno się do niego przytuliłem.

-Tak... - tylko wydudkałem cichutko

-Puść mnie - warknął chcą wstać

-Nie, uspokój się, nic się nie stało - próbowałem go powstrzymać kurczowo się go trzymając

-Puść mnie Jisung- zaprzeczyłem -KURWA PUŚĆ MNIE - mimo że przestraszył mnie jego ton mocnej się w niego wtuliłem.

-Spokojnie- szepnąłem do jego ucha a ten wciągnął powietrze które po chwili wypuścił i objął mnie ramionami.

-Jeśli jeszcze raz Cię dotkną połamie im łapy, przysięgam - zarumieniłem się a na serduszku zrobiło mi się ciepło.

-Dziękuję- dałem mu szybkiego buziaka w policzek i spaliłem buraka chowając twarz w zagłębianiu jego szyi. Mimo że tego nie widziałem to doskonale wiedziałem że się uśmiechnął.

-Nie ma za co, jestem tu dla Ciebie mały- westchnął

You'll never be alone// chat MinsungOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz