Ten rozdział zaczniemy nietypowo...
Moje kochane osóbki, które towarzyszycie mi w tej historii ale także i jest to do każdego z was i nie ważne czy jesteście tu przypadkowo, chwilowo, czy brniecie przez tą historię ze mną lub czy jesteście z jakiejś mojej innej książki. Ostatni rozdział był ciężki i mimo iż wszystko co zostało tam opisane jest fikcją, to zdaję sobie sprawę iż są ludzie dotknięci takimi przykrymi sytuacjami i toksycznymi osobami, które nie zawsze mają odwagę czy siłę powiedzieć stop lub też samookaleczaniem czy myślami samobójczymi. Zdaję sobie sprawę, że jest to niesamowicie ciężkie zarówno psychicznie, jak i niekiedy w najgorszych przypadkach fizycznie. Dlatego mam nadzieję, że wszystkie osoby, które są w takich sytuacjach znajdą sobie w tą siłę i to przerwą. Pamiętajcie, że to nie jest normalna sytuacja. Nie bójcie się prosić o pomoc. Nie zasługujecie na takie traktowanie. Nie będę wam tu prawić długich kazań, chce tylko żebyście wiedzieli, że mimo iż czasem wam się wydaje, że jesteście w tym sami to tak nie jest i każdemu z was bez wyjątku życzę wszystkiego co najlepsze.
A teraz życzę miłego czytania :)
Stałam w parku w Londynie zupełnie oniemiała. W prawej ręce trzymałam smycz guzika, który szczęśliwie sobie biegał po parku. Wszystko wydawało się być takie normalne. Takie, jak było kiedyś. I zupełnie bym tego nie podważała gdyby nie fakt, że czarnowłosy stał przede mną z tym swoim uśmiechem, który całkowicie oczarował mnie trzy lata temu. Osłupiałam. Oniemiałam. Miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Moja głowa bolała mnie niesamowicie, a wszystko przez to, że pojawiło się w niej tonę myśli, wyobrażeń, a zaplątane ze sobą emocje mieszały się w moim ciele potęgując tylko ból. Miałam tyle pytań. Jednak tym fundamentalnym było, co on tu robił? Chciałam podjeść, chciałam go przytulić i jednocześnie udusić. Chciałam powiedzieć to wszystko co nasuwało mi się na język ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Chłopak spoglądał cały czas na mnie i dopiero po chwili ruszył swoim dziarskim krokiem w moją stronę. Moje nogi były, jak z waty. To nie mogła być prawda, chociaż przez trzy lata tak bardzo pragnęłam by tak właśnie było. By się pojawił, po prostu bez względu na wytłumaczenia. Czekałam na to bardziej niż dziecko czeka w święta na pierwszą gwiazdkę i prezenty. Do moich oczu zaczęły napływać łzy, gdy chłopak tylko zaczął się zbliżać w moim kierunku. To było tak niezrozumiałe, ale zdecydowanie tego było dla mnie za dużo. To nie było na moje nadszarpnięte nerwy i pogłębiającą się depresję. Stałam sparaliżowana. Wszystko było tak realne, że to musiała być po prostu prawda. Piękna i bolesna zarazem. Gdy chłopak podszedł bliżej mnie znowu go widziałam z bliska. Miałam go na wyciągnięcie ręki. Nie musiałam już zamykać oczu by pobyć z nim w moich wspomnieniach bo on był tu przy mnie. Patrzyłam w jego cudowne oczy które były moja hipnozą, a po moich policzka zaczęły spływać powoli łzy. Jedna za drugą.
-Nie płacz. - Powiedział kierując swoją dłoń ku mojemu polikowi i gdy już myślałam, że po trzech latach w końcu poczuje jego aksamitny dotyk to moja bańka mydlana pękła szybciej niż zdążyłam ją nadmuchać. Nie poczułam nic. Żadnego dotyku.
-Dlaczego cię nie czuje? - Zapytałam zdezorientowana kładąc swoją dłoń na jego.
-Bo to nie czas na ciebie kochanie.
-Nic nie rozumiem. - Odparłam, a kolejne łzy wylewały się spod moich powiek.
Nie, nie, nie. Tylko nie to.
-Cheryl... - Westchnął ciężko. - Ja też bardzo za tobą tęsknię. Nawet nie wiesz, jak bardzo się obwiniam, że cię zostawiłem samą i jednocześnie doprowadziłem do tego stanu, w którym jesteś teraz.
-Przecież to nie twoja wina. - Powiedziałam nie mogąc oderwać od niego wzorku.
-Moja. Gdyby nie ja i ten wypadek... To wszystko by się nie wydarzyło.
CZYTASZ
Friendzone~After Years
Romance"Ale czy mnie miał jeszcze kto uratować?" Zapraszam na drugą część mojej opowieści pt. Friendzone - After Years. Pierwsza część Friendzone możecie znaleźć na moim profilu. Zapraszam wszystkich serdecznie!
