Rozdział IX

434 40 27
                                        

Moje zdanie na temat, tego czegoś znacie, ale jest mi bardzo miło, że to czytacie. Albo, że tu zaglądacie. XD

Następny rozdział dopiero po świętach, więc:Radosnych i miłych Świąt Wielkanocnych, smacznego Święconego, mokrego Dyngusa dużo zdrowia smacznego jajka! XD

- Dzisiaj wychodzisz! - Justyna, wręcz wbiegła do mojego pokoju.

- Masz mnie już dość? - stałem ubrany w codzienne ciuchy, przy szpitalnym łóżku. Cieszyłem się, że będę mógł odetchnąć świeżym powietrzem. Brakowało mi treningów i znajomych, oprócz jednorazowej wizyty Oli i Crisa nikt mnie nie odwiedził.

- Nie oczywiście, że nie. - uśmiechnęła się, usiadła na łóżku, poszedłem za jej przykładem.

W ręce trzymała mały, podłużny, czarny przedmiot. Podała mi go.

- To jest najnowszy i-Pod, będziesz na niego dostawał polecenia od Dowódców, ale możesz również wysłać mi wiadomość. Na razie, wszystko było w porządku. We krwi nadal masz Adamantium, nie wiemy jaki może mieć na Ciebie skutek. Gdyby coś się działo, dajesz mi znać, a ja rzucam wszystko i do Ciebie lecę.

Uśmiechnąłem się w duchu. I-Pod był zimny w dotyku, przyłożyłem go do nadgarstka, nacisnąłem przycisk kciukiem, a on zabrzęczał i dostosował się do mojej ręki. Teraz wyglądał jak większy zegarek.

- Mam Cię na wyłączność? - zapytałem.

- Nie przyzwyczajaj się. - odburknęła. Włożyła rękę do kieszeni.- Mam dla Ciebie coś jeszcze. - Wyciągnęła szary woreczek. - Gdy byłeś nieprzytomny Prezydent Mowski, oficjalnie zakazał praktyk religijnych pod groźbą Likwidacji. - spojrzała na mnie gniewnie z pod okularów. - Miałeś to na szyj.

Przez zamszowy materiał, wyczułem krzyżyk.

- Dziękuję.

**

- Igor!

Moly wyszła, kuśtykając za lady i objęła mnie jak matka.

- Dobrze Cię znów widzieć. - powiedziała i wróciła na swoje miejsce.

- Ciebie również. - choć założyła maskę z uśmiechem, ja wiedziałem, że to tylko gra. Ale miałem zapytać jak córka? jak wnuk? Po tym jak wcześniej odrzuciłem jej prośbę.

- Tylko sałata?! - zapytała, gdy podałem jej mój talerz.

- Nowa dieta.

- Wegetariańska? - dorzuciła mi trochu mięsa. - Jak masz zbierać siły, tą zieleniną?

- Słuchaj, jeżeli masz jakiś problem, to ...

- Przestań. - przerwała mi spokojnie.

Usiadłem przy pustym stoliku, w stołówce było parę osób, ale nie poznałem żadnej twarzy. Poległych zastąpili nowymi. Nie czas na poznawanie nowych.

I-Pod na ręce zawibrował, odczytałem wiadomość.

„Zgłoś się do Dowódcy Crisa, jak najszybciej. Piętro 19, pokój 7."

**

Kierowałem się do windy. Podłoga prze de mną, zaczęła falować, postawiałem niepewne kroki. Przystanąłem. Zamknąłem oczy i oparłem się o jedną za ścian.

Pierwsza fala bólu przeszła przez mój organizm, po chwili nastała cisza i spokój. Osunąłem się na ziemię, opierając się plecami o ścianę. Nie, to nie był koniec ...

- Ty ... ty ją zabiłeś! - głos zaczął odbijać mi się w głowie.

Zobaczyłem Fridrica, krew, kobietę, dziecko.

Misja [zawieszone]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz