Po jej twarzy przebiegła fala spokoju, gdy kładła się na sterylnym, białym łóżku. Zmarszczki się wygładziły, gdy przymknęła powieki i bez protestów poddała się zabiegom przygotowawczym do "wiecznego snu". Wyglądała jakby ubyło jej kilku lat, jakby dopiero co się obudziła. Pogodziła się już ze śmiercią. Leżała nieruchomo, gdy dwie pielęgniarki przypinały ją rurkami, którymi miała popłynąć usypiająca trucizna. Pacjenci mieli prawo do ostatniego życzenia, dlatego w tle szła piosenka. W kółko od nowa. Piosenka, którą dzień wcześniej sama mi zaśpiewała.
Obserwowałem ją na ekranie monitora, przyjechałem wraz z nią do domu snu za zgodą Crisa, którego z trudem udało mi się przekonać. Obok mnie krzątali się pracownicy, odpowiadający całemu przedsięwzięciu. Transmisja miała być nadawana na żywo, uruchomiono na nowo publiczną telewizję, wielkie otwarcie miał rozpocząć Agaton. Syn prezydenta, który został mianowany głównym Dowodzącym Nietolerancyjnych na Czarnym Lądzie, miał przeciąć czerwoną wstęgę.
Ekran był podzielony na siedem prostokątów, każdy pokazywał innego pacjenta. Dwie staruszki, które ledwo stały na własnych nogach, jedzące ostatni kawałek torta czekoladowego. Dwudziestoletni chłopak, u którego zdiagnozowano szybko postępującego raka mózgu, kochający się z długonogą blondyną. Nastolatka z autyzmem, bawiąca się z czarnym cocker spanielem. Siwowłosy mężczyzna w towarzystwie płaczącej rodziny. Dziewczynka w śpiączce, zgodę na eutanazję musiała podpisać rodzina, która siedziała wokół jej łóżka. I Moly. Wszyscy zgodzili się na śmierć, z własnej zgody lub pod naciskiem władzy. I nie było już odwrotu, każdy z nich to wiedział, no może oprócz dziewczynki w śpiączce, ale wszyscy mieli umrzeć.
Nieprzespana noc zaczęła dawać o sobie znać, z trudem powstrzymywałem opadające powieki. Jednak, gdy na ekranie pojawiła się Siódemka wyprostowanych dumnie osób, odpędziłem od siebie zmęczenie. W tle pojawił się dom snów, wyglądał jak oszklona piramida. Na czele stanął Agaton z uśmiechem na twarzy, który jednym zamachem przeciął wstęgę i powiedział parę słów o możliwościach, jakie stanęły otworem.
- ... a teraz, pożegnajmy się z wybranymi - powiedział na zakończenie.
Pierwszą była jedna ze staruszek, odczytano parę informacji o jej życiu. Była jedynaczką, pracowała jako pielęgniarka, od kilku lat przebywała w domu starców, wyczytano listę chorób na jaką choruję i kilka pożegnalnych zdań od niej. Rurki wypełniły się ciemnym płynem, który mknął w kierunku żył. Pacjentka powoli zamknęła powieki, a maszyna na ścianie przestała wydawać dźwięki, dając do zrozumienia, że serce przestało bić.
Kolejny chłopak z rakiem, mógł zostać jednym z żołnierzy, ale choroba go przybiła. Nie chciał cierpieć, jak jego wujek przed śmiercią. Wolał sam zadecydować o swoim losie, sam oddać się śmierci. Zrobiło mi się go żal, nasz świat pozbawił go nadziei na wygraną. Brak mu było odwagi, by zawalczyć z cierpieniem, które towarzyszy chorobie. Jego twarz nie wyrażała emocji, gdy umierał .
Moly była szósta, gdy kolejne osoby "zasypiały" byłem coraz bardziej zdenerwowany, nadchodził czas do działania. Miałem wszystko zaplanowane, do ostatniego szczegółu, opłaciłem parę osób. Kilka gróźb i kupiłem ich milczenie na jakiś czas, a jak zrobili wszystko tak jak im kazałem, to zdążą uciec. Jako żołnierz znałem osoby, które były na krawędzi z prawem i łatwo można było ich przekupić lub zastraszyć. Pozwoliłem im wierzyć, że nadal mam przywileje żołnierza.
Piąta, dziewczynka z autyzmem, miała rodziców i rodzeństwo. Była problem dla nich i jako kochająca córka, chciała im ulżyć i zgodziła się na uśpienie.
- Cóż za dobre dziecko - mówiła komentatorka w telewizji.
Gdy trucizna zaczęła płynąć do organizmu wybranej, wstałem i podszedłem do drzwi. Policzyłem do pięciu i w tym momencie budynek się zatrząsł i usłyszałem serię wybuchów. Szklane ściany zadrżały, jakby dom snu miał się rozsypać na drobne kawałeczki. Ludzie wokół wpadli w panikę, wyszedłem na korytarz, który znalazł się w półmroku, gdy zgasło główne oświetlenie. Świeciły się tylko awaryjne jarzeniówki. Tak jak się spodziewałem wszyscy żołnierze opuszczali stanowiska i biegli, by strzec Dowództwo.
CZYTASZ
Misja [zawieszone]
Science FictionOpowiadanie chwilowo zawieszone. "Świat się podzielił. Przybyło państw na mapach, nowe języki, nowa kultura i religie. Dochodziło do coraz częstszych konfliktów, zamieszek, ataków terrorystycznych i wojen. Każdy mógł zostać zaatakowany, powodem była...
![Misja [zawieszone]](https://img.wattpad.com/cover/28155062-64-k219080.jpg)