Rozdział 7

90 13 2
                                        

Dzień po ponownym wyjeździe Bruce'a Wayne'a, Dick postanowił zmobilizować dzieciaki do treningów jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Tutejsze treningi dzieliły się na dwa rodzaje: „trening analogowy", bez użycia supermocy i „trening całkowity", na których panowała wolna amerykanka. Każdy robił co chciał i atakował przyjaciół wykorzystując dopiero co wymyślone triki, albo szlifowali wspólne sztuczki, które wymyślili już wcześniej, albo dopiero próbowali te nietestowane.

Peter nigdy nie zapomni Gara i jego „rozbierania się na czas". Jeszcze lepiej, ten trening był przeprowadzany z Connerem, któremu Gar musiał wymierzać najcelniejsze i najmocniejsze ciosy jednocześnie zrzucając z siebie ubranie. Jego obecny rekord wynosił trzy sekundy, co robiło jeszcze większe wrażenie, jeśli się to widzi.

Między innymi dlatego Peter oszczędzał płyn sieciowy, który jakimś cudem ustał się na jego nadgarstach. Miał go niewiele, a części pierwiastków nawet w tym wymiarze nie było, więc miał jeszcze bardziej utrudnione zadanie.

- Dlaczego tylko Dick i Kory wychodzą walczyć? - zapytał pewnego dnia.

- Nie tylko oni, czasami zabierają Connera. - odpowiedziała rezolutnie Livy, składając kolejną koszulkę Gara. - Kiedy ich nie ma, nie wolno włączać telewizji.

Oczywiście, żeby ich przypadkiem nie zobaczyła i nie rozpoznała. Rachel już mu opowiedziała historię z uprowadzeniem i torturowaniem Dicka. Przyznawał, że z ich perspektywy to musiało wyglądać jeszcze bardziej nieciekawie.

- Conner, mógłbyś coś ze mną spróbować? - spytała Hope, kiedy już trochę odpoczęli.

- Ale nie zrobisz mi znowu krwotoku z ucha, prawda? - przeraził się, odwracając głowę w jej stronę. - Bo jeśli znowu...

- Nie, nie o to chodzi... Z resztą skąd miałam wiedzieć, że super czuły słuch to też super wrażliwe bębenki? Pamiętasz jak zrobiłeś cyklon na placu miejskim? - zaczęła trochę bardziej niepewnie, niż ostatnio, kiedy zaproponowała, że spróbuje wywołać na skrzypcach dźwięk tak niski, że szkło rozstawione w lesie popęka.

- Pamiętam i co? - odparł, już trochę spokojniejszy.

- Myślisz, że mógłbyś uwięzić w środku falę dźwiękową?

Wszyscy spojrzeli na nią z zaskoczeniem. Peter usiadł prosto, przypatrując się jej coraz uważniej. Jaką właściwie falę dźwiękową ma na myśli.

- Czekaj, umiesz wygenerować falę dźwiękową tak silną, że jest w stanie wyrządzić widoczną szkodę? - powiedział, żywo gestykulując.

- No tak... - pokiwała głową. - Odkryłam to kilka tygodni temu, jeszcze w Central City. Nic nie mówiłam, bo nie miałam pewności, czy to się do czegokolwiek przyda.

- Pokazuj! - krzyknęła Rachel, nagle ożywiona.


Peter upadł na plecy i jęknął, kiedy poczuł ból w całym ciele. W uszach mu dzwoniło i miał wrażenie, że pękła mu czaszka. Musiał chwilę poleżeć i odczekać, bo nie czuł się najlepiej. Wszystkie dźwięki wokół zostały stłumione do zera, a on miał wrażenie, że wybuchła mu głowa.

Zobaczył nad sobą Gara i Hope, którzy stali, wpatrując się w niego z niepokojem.

- Niefajne uczucie... - wyjęczał. - Bardzo niefajnie.

We dwoje pomogli mu usiąść i jego świat powoli zaczął wracać do normalności. W głowie nadal mu huczało, ale ból przynajmniej zaczął ustępować.

- Wszystko dobrze? - usłyszał obok siebie Rachel.

- Tak, dajcie mi chwilę. - wydyszał. - Za chwilę mi przejdzie. Dobra, jedno wiemy na pewno. To nie była zwyczajna fala dźwiękowa. To była dźwiękowa fala uderzeniowa.

Witamy w Gotham || DC Titans on Max & MCU CrossoverOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz