— Matt, utopimy się! — krzyczała blondynka, śmiejąc się głośno, gdy chłopak, na którego barkach siedziała, z impetem przepychał się przez grupę znajomych w basenie.

Kolejny weekend, kolejna impreza. Nie byłam ich wielką fanką, ale ostatnio coś — a może ktoś? — sprawiał, że pojawiałam się na nich coraz częściej. Tym razem domówka była u Matta. Jego rodzice wyjechali, więc ich wielki dom z basenem stał się miejscem dzikiej zabawy, wypełnionej głośną muzyką, alkoholem i oczywiście nielegalnymi używkami, których niektórzy nie potrafili sobie odmówić.

Ja natomiast wolałam dystans. Siedziałam na trawie, popijając drinka i obserwując chaos wokół. Grupa chłopaków popisywała się przed dziewczynami, ktoś rozlał piwo na drewniany taras, a para w kącie basenu zdecydowanie nie przejmowała się obecnością innych. Typowy scenariusz.

— Co ty tak sama? — Usłyszałam niski głos tuż obok.

Podniosłam wzrok i zobaczyłam Xaviera. Jego mokre włosy opadały na czoło, a kropelki wody spływały po napiętym torsie. Dopiero co wyszedł z basenu, czego nawet nie zauważyłam.

— Napawałam się spokojem, ale właśnie mi go zaburzyłeś — odparłam ironicznie, upijając łyk drinka.

Na jego twarzy pojawił się ledwo zauważalny uśmiech, ale nie odszedł. Usiadł obok, opierając ręce na kolanach, i przez chwilę trwaliśmy w ciszy. Nie była niezręczna — wręcz przeciwnie, miała w sobie coś dziwnie komfortowego.

— Chcesz zapalić? — zapytał, wyciągając paczkę czerwonych Marlboro.

Skinęłam głową i przyjęłam papierosa, dziękując cicho. Zaciągnęłam się dymem, czując, jak nikotyna rozchodzi się po moim ciele.

— Więc... kim był ten idiota z zeszłej imprezy? — Xavier w końcu się odezwał.

Nie musiałam pytać, o kogo chodzi. Odwróciłam wzrok, starając się zignorować uczucie ścisku w żołądku.

— A co, książkę piszesz? — rzuciłam z sarkazmem.

Xavier parsknął śmiechem, kręcąc głową.

— Może powinienem zacząć. Natchnęłaś mnie.

Uśmiechnęłam się lekko, ale nie odpowiedziałam. Wtedy brunet wstał i wyciągnął do mnie rękę.

— Kończy ci się drink. Chodź, zrobię ci nowy. Mój specjał.

Zawahałam się, ale w końcu podałam mu kubek. Jego oczy błysnęły, a on z dumą ruszył w stronę domu.

Patrzyłam, jak znika w tłumie. Xavier był wysoki, świetnie zbudowany, a jego ciało pokrywały tatuaże, które w blasku księżyca nadawały mu niemal nadprzyrodzony wygląd. Anioł czy diabeł? Jeszcze nie wiedziałam.

Nie minęło długo, a chłopak wrócił z dwoma kubkami.

— Więc, Neska... — zaczął, ale urwał w połowie zdania.

Zmarszczyłam brwi, zauważając, że wbija wzrok w ziemię.

— Wszystko w porządku? — zapytałam.

Xavier szybko się opanował, przecierając twarz dłonią.

— Tak, po prostu... Tamten chłopak z imprezy... Ivan, tak? Co od ciebie chciał?

Na dźwięk jego imienia poczułam, jak całe ciało mi się napina.

— Byliśmy razem. Dawno temu. Ale to nie miało prawa działać. Ivan traktował mnie jak gówno, więc odeszłam. A on do tej pory nie potrafi tego zaakceptować.

Good Liars//pl Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz