Ciemność rozlała się po korytarzu jak gęsty atrament, odcinając mnie od wszystkiego poza własnym oddechem i szaleńczym biciem serca.
– Vanessa? – głos Xaviera w moim uchu nagle brzmiał daleko, jakby dzieliły nas nie kilometry, ale cała rzeczywistość.
Nie mogłam wydusić z siebie słowa.
Stałam tam, wstrzymując oddech, czując, jak całe moje ciało zamienia się w kamień.
To nie mogła być awaria prądu. To było niemożliwe. Kurwa nie teraz. Nie w tej chwili.
Nie wtedy, gdy w dole domu usłyszałam kolejny dźwięk.
Cichy. Zbyt cichy.
Jakby ktoś się poruszał, ale nie chciał, żebym o tym wiedziała.
Gwałtownie odwróciłam głowę w stronę okna.
Mogłam tamtędy wyjść.
Gówno prawda.
Mój pokój był na piętrze. Jeśli spróbuję wyjść szybko, połamie sobie nogi.
Musiałam się uspokoić. Musiałam pomyśleć, to przede wszystkim.
– Vanessa, kurwa, co się dzieje?! – Xavier tym razem niemal warknął, a ja w końcu zmusiłam się, by otworzyć usta.
– Światło... – wyszeptałam, a głos ugrzązł mi w gardle. – W korytarzu zgasło.
Przekleństwo, które usłyszałam po drugiej stronie, było tak ciche, że niemal go nie wyłapałam.
– Nie rozłączaj się. – Jego głos był niższy, groźniejszy. – Słyszysz mnie, Vanessa? Nie rozłączaj się.
Nie odpowiedziałam.
Bo właśnie wtedy coś stuknęło w dole domu.
A ja wiedziałam, że to nie był przeciąg.
To był ktoś. Ktoś, kto wcale nie zamierzał się dłużej ukrywać.
Nagle w mojej głowie pojawił się tylko jeden obraz.
Ciocia i wujek. Przecież byli na dole.
Spali. A jeśli...
Nie czekając dłużej, otworzyłam szerzej drzwi i wyszłam na korytarz.
Było ciemno jak w grobie.
Z każdym krokiem moje serce biło coraz szybciej, a telefon w dłoni wydawał się jedyną rzeczą, która mnie jeszcze łączyła z rzeczywistością.
W końcu dotarłam do schodów.
I wtedy to zobaczyłam. Cień.
Na ścianie, na dole, poruszający się powoli.
Nie mogłam oddychać.
Kurwa. To się działo naprawdę.
To nie była paranoja. To nie był przypadek.
Ktoś był w moim domu.
I nie wiedziałam, czy już mnie zauważył.
– Xavier – wyszeptałam, starając się, żeby mój głos nie drżał.
– W drodze. – Jego odpowiedź była szybka, szorstka, ale wiedziałam, że niczego nie przyspieszy.
Nie miałam czasu czekać. Musiałam coś zrobić.
Ale co?
Co, do kurwy, miałam zrobić?!
Zeszłam jeden stopień. Potem drugi.
CZYTASZ
Good Liars//pl
Teen FictionMiłość rodząca się w mroku bywa niebezpieczna... ale czy nie jest też najbardziej uzależniająca?
