Obudziłam się gwałtownie, jakby ktoś mnie szturchnął. Oddech miałam przyspieszony, a serce waliło mi w piersi. Przez chwilę leżałam bez ruchu, wpatrując się w sufit, próbując uspokoić myśli.
To był tylko sen.
A może nie?
Przymknęłam oczy i znów zobaczyłam jego twarz. Ten uśmiech. To spojrzenie.
Potrząsnęłam głową, odrzucając to wspomnienie, i sięgnęłam po telefon. Kilka powiadomień, nic ważnego. Na grupowym czacie wciąż przewijały się wiadomości od Maddie, Josha i reszty, w których śmiali się z wczorajszej nocy.
Josh:
-To było pojebane.
Lily:
-Serio myślałam, że Maddie tam zejdzie XD prawie się posikałam ze śmiechu.
Maddie:
-Josh, ty zjebie, mogłeś mnie nie straszyć w tym korytarzu.
Maddie:
-Ej, ale serio, Vanessa, to z tym Xavierem pojebane. Wszystko ok?
Zatrzymałam się na tej ostatniej wiadomości. Maddie.
Oczywiście, że zauważyła.
Westchnęłam i odłożyłam telefon.
Nie chciałam o tym myśleć. Chciałam wrócić do normalności, udawać, że nic się nie stało. Że to tylko jakieś przewidzenia, efekt migoczących świateł i zmęczenia.
Ale ten niepokój wciąż tam był.
Wstałam i powoli podeszłam do okna, odchylając zasłonę. Na zewnątrz wszystko wyglądało zwyczajnie. Samochody, ludzie, ktoś wyprowadzał psa.
Żadnych cieni. Żadnych sylwetek.
A mimo to...
Miałam wrażenie, że coś wisi w powietrzu.
Wzięłam głęboki oddech, próbując odepchnąć od siebie to idiotyczne uczucie. Nie mogłam tak się nakręcać. To było wesołe miasteczko, pełne ludzi, świateł i hałasu. Mój mózg po prostu płatał mi figle.
Zebrałam się w końcu, żeby wyjść z pokoju. W domu panowała cisza, bo dzisiaj nikt ze mną nie został, sama ich o to poprosiłam dlatego, że chciałam już wrócić do normalności. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę, siadając przy stole. W mojej głowie nadal kotłowały się obrazy z wczorajszej nocy.
Ciemne korytarze domu strachów. Krzyki Josha i Maddie. Śmiechy, adrenalina, ale też to dziwne uczucie, że ktoś mnie obserwuje.
Czy to naprawdę był on?
A jeśli tak to czemu sobie już nie odpuści?
Potrząsnęłam głową, jakbym mogła w ten sposób wyrzucić te myśli.
Telefon zawibrował na stole.
Maddie:
-Co robisz?
Właśnie wstałam-
Maddie:
-Lily chce iść dziś na kawę. Idziesz?
Zawahałam się przez chwilę.
Część mnie miała ochotę powiedzieć "nie", zawinąć się w koc i udawać, że mnie nie ma. Ale druga część, może dobrze byłoby wyrwać się z domu, zająć czymś głowę, spróbować wrócić do normalności.
Spoko, o której?-
Maddie:
15. Starbucks?
Git-
CZYTASZ
Good Liars//pl
Teen FictionMiłość rodząca się w mroku bywa niebezpieczna... ale czy nie jest też najbardziej uzależniająca?
