Mijały tygodnie, a San Jose było rozpieszczane ciepłą wiosenną pogodą, która rozlewała się po mieście, sprawiając, że wszystko stawało się bardziej przyjazne.
Każdy dzień zaczynał się i kończył podobnie, z tą samą rutyną, którą znałam na pamięć. Nie potrafiłam się jednak skupić na niczym dłużej, bo na horyzoncie czaiła się świadomość, że wciąż nie wiedziałam, kim był ten tajemniczy numer. I choć po naszej ostatniej wymianie wiadomości wszystko zamilkło, ta niewiedza nie przestawała mnie niepokoić. Miałam wrażenie, że to nie był przypadek, że nieznajomy nagle się pojawił w moim życiu. Był czymś więcej niż tylko zagadką – był uczuciem niepokoju, które nie chciało mnie opuścić. Ale życie toczyło się dalej, a ja starałam się nie dawać temu zbyt dużej wagi.
Zbliżała się majówka, a co za tym idzie, nieuchronna fala sprawdzianów, kartkówek i projektów. Był to czas, kiedy nauczyciele nagle przypominali sobie o zaległościach, które trzeba było nadrobić.
To nigdy nie miało sensu. Przecież kiedy, jeśli nie teraz, mieliśmy przygotować się do wakacji? Długie dni i późne wieczory, w które zagłębiałam się w książki i notatki, stały się moją codziennością.
Jednak nie mogłam się pozbyć wrażenia, że te nieprzespane noce miały w sobie coś więcej niż tylko stres przed nadchodzącymi egzaminami. Moje myśli zawsze w końcu wracały do tajemniczych wiadomości. Czułam, że nie było to tylko przypadkowe.
Był piątek, wieczór, i nareszcie mogłam odetchnąć, bo w końcu miałam wolny dzień od nauki. Wyszłam na spacer, chcąc pozbyć się choć na chwilę przytłaczającego uczucia presji, które narastało we mnie przez ostatnie dni. Ciepłe powietrze sprawiało, że czułam się lekko, jakby wszystko na chwilę zwolniło.
Wiedziałam, że następnego dnia czeka mnie impreza organizowana przez Xaviera, ale miejsce będzie miała w starym, opuszczonym budynku, o czym przypomniała mi Maddie, wysyłając mi wiadomość. Nie ukrywam, że byłam trochę zaskoczona, że zaczęłam w ogóle na nie chodzić.
Na początku unikałam takich wydarzeń, nie czując się komfortowo w towarzystwie tłumu, ale ostatnio czułam, że potrzebuję tego, żeby choć na chwilę oderwać się od codzienności. Była to taka odskocznia, której, choć nie chciałam się przyznać, bardzo potrzebowałam.
Odpisałam, że oczywiście, że będę. A w głowie już zaczynały kłębić się myśli o tym, jak to będzie wyglądać. Co będzie się działo, jakich ludzi spotkam, czy Xavier znowu zaprosi tych wszystkich znajomych, których twarzy nie potrafiłam nawet dobrze zapamiętać. Z jednej strony czułam się trochę obco wśród ich towarzystwa, ale z drugiej strony, po tych kilku ostatnich wizytach, zaczęłam dostrzegać, że staję się częścią tego świata.
Wracając do domu, miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Czułam to na poziomie instynktu, choć nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Krok za krokiem, gdy szłam wzdłuż pustych uliczek, miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Niezwykle subtelne uczucie, jakby każda cząstka powietrza wokół mnie była obciążona czymś ciężkim, niemym i niepokojącym. Często się oglądałam, próbując dostrzec jakikolwiek ruch, ale poza mną na ulicy nie było nikogo. A jednak nie mogłam pozbyć się tego dziwnego uczucia, że nie byłam sama.
Kroki stawały się coraz wyraźniejsze, ale nie widziałam nikogo.Moje serce zaczęło bić szybciej, a oddech przyspieszył. Byłam pewna, że ktoś mnie śledzi, choć nie mogłam znaleźć żadnych konkretnych dowodów. Im bardziej się starałam uspokoić, tym bardziej moje zmysły zaczynały szaleć.
Wiedziałam, że muszę dotrzeć do domu jak najszybciej, ale nogi wydawały się cięższe, a powietrze gęstsze. Za każdym rogiem, za każdym cieniem na chodniku, miałam wrażenie, że coś się czai, patrzy na mnie, ale nigdy nie pozwala być zauważonym.
CZYTASZ
Good Liars//pl
टीन फिक्शनMiłość rodząca się w mroku bywa niebezpieczna... ale czy nie jest też najbardziej uzależniająca?
