Po rozmowie z Dante postanowiłam pojechać do mieszkania Stelli. Nie mogłam tego tak zostawić. W mojej głowie tłukło się milion myśli, a każde z nich kończyło się tym samym – muszę zrozumieć, dlaczego to ukrywali przede mną. Zasługuję na wyjaśnienia. Mój brat, kiedy rozmawiałam z jego najlepszym przyjacielem, w końcu odpisał na moje pytanie: „żyjesz?" Odpowiedź była lakoniczna: „Tak. Jak będziesz gotowa i ochłoniesz, musimy porozmawiać."
„Ochłonę?" – powtórzyłam w myślach z ironią, głośno przy tym wzdychając. Jak mam ochłonąć, skoro czułam, że trzymają mnie w niepewności i oszukiwali? Nagle uświadomiłam sobie, że nie jestem pewna, co im w ogóle powiem. Co, jeśli wyjdzie na jaw, że to ja reaguję zbyt emocjonalnie? Co, jeśli oni są w pełni szczęśliwi i wszystko ukrywali, żeby mnie... nie zranić?
Droga do mieszkania Stelli była dłuższa, niż się spodziewałam. Każde światło, każdy zakręt wydawał się trwać wieczność. Może to dobrze – miałam więcej czasu na zebranie myśli, choć coraz bardziej czułam, jak narasta we mnie gniew. Wyobrażałam sobie każde słowo, które chciałam wykrzyczeć, każde pytanie, które zamierzałam zadać. A może po prostu powinnam wejść tam i patrzeć im w oczy, aż sami się przyznają?
W głowie wciąż krążyły mi słowa Dantego. Nie zdradzili mnie, ale to nie zmieniało faktu, że mnie zranili. Wkurzało mnie to, że tak łatwo przyznał, że wiedział. On wiedział, a ja nie. Poczułam ucisk w żołądku. Zbliżałam się do mieszkania Stelli, i choć serce biło mi mocno, nie zamierzałam się wycofać.
Zaparkowałam przed ich blokiem i wzięłam głęboki oddech. Teraz albo nigdy. Wstałam, poprawiłam włosy, jakby to miało cokolwiek zmienić, i ruszyłam w stronę drzwi. Czas na konfrontację.
Drzwi otworzyła Stella, wyglądając na zaskoczoną, a jednocześnie zaniepokojoną.
– Grace... – zaczęła niepewnie, ale ja nie czekałam na jej dalsze słowa. Weszłam do środka bez zaproszenia, gotowa na konfrontację.
– Dlaczego? – rzuciłam ostro, omijając wszelkie uprzejmości. – Dlaczego mi nie powiedzieliście?
Stella zamknęła drzwi i opadła na krzesło przy stole. W jej oczach widać było wahanie. Alex wyszedł z drugiego pokoju, od razu orientując się, o co chodzi.
– Grace, pozwól nam wyjaśnić... – zaczął Alex, ale przerwałam mu gwałtownie.
– Wyjaśnić? Po co mi teraz wyjaśnienia? – Zaczęłam gestykulować, jakby moje ręce miały podkreślić całą frustrację. – Czemu ukrywaliście to przede mną? Myśleliście, że nie zrozumiem? Że się wściekam, to co? Mam prawo być wściekła, bo to, co zrobiliście, było nie fair!
Stella spuściła głowę, a Alex przysunął się bliżej, próbując mnie uspokoić.
– Chcieliśmy ci to powiedzieć, naprawdę. Ale... – Zawahał się, próbując znaleźć odpowiednie słowa. – Nie chcieliśmy, żebyś się rozpraszała przed egzaminami. Wiesz, jak bardzo zależy ci na studiach, a my... my nie chcieliśmy tego zepsuć.
– Nie chcieliście zepsuć? – Zironizowałam, krzyżując ręce na piersi. – A teraz nie czujecie, że cokolwiek się zepsuło? Bo ja czuję się jak ostatnia idiotka, że dowiaduję się tego wszystkiego przez przypadek!
Stella w końcu podniosła wzrok.
– Grace, przepraszam. Naprawdę. To nie tak, że nie chciałam ci powiedzieć. Ale wiedziałam, że to może być dla ciebie trudne. Ty zawsze byłaś taka... ochronna wobec Alexa, a ja bałam się, że... nie wiem, że pomyślisz, że cię zawodzę.
Na chwilę zapadła cisza. Przełknęłam ślinę, próbując zebrać myśli. Zrozumiałam, co Stella miała na myśli, ale nie zmieniało to faktu, że czułam się oszukana.
CZYTASZ
The Accidental Match
Romance"The Accidental Match" Grace zawsze była chaosem w ruchu - roztrzepana, spontaniczna, z głową w chmurach. Jej życie to niekończąca się lawina zapomnianych terminów, dziwnych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji. Dla kontrastu, jej brat Alex jest s...
