8

349 12 5
                                        


Dwa dni, dwa dni, dwa dni... tylko tym zajmowała się moja głowa. Czułam mdłości od samego rana, nie byłam w stanie nic zjeść. Mama już skarżyła się mojemu bratu, że nie jadłam od wczoraj, więc zadzwonił do mnie z informacją, że przyjedzie po mnie o 18 i zabierze mnie na kolacje do naszej ulubionej włoskiej restauracji. Ucieszyłam się z tej wiadomości, mimo że na myśl o jedzeniu zbierało mi się na wymioty. Chciałam spędzić czas z Alexandrem, posłuchać o jego planach i tym, co się u niego dzieje.

Gdybym miała wybrać najważniejszą osobę w moim życiu, byłby to właśnie on. Może to przez to, że przeszedł przez to, co ja? Rozumiałam go jak nikt inny i czułam potrzebę ochrony go przed całym światem. Wiem, że on czuje to samo wobec mnie. Mój brat potrafił zniszczyć każdego, kto choćby odważyłby się wprowadzić mnie w zły nastrój, a co dopiero skrzywdzić.

-Hej, słońce, napijesz się ze mną kawy? – usłyszałam głos mamy zza zamkniętych drzwi mojego pokoju.

Nie odpowiedziałam, po prostu wstałam z łóżka i poszłam do kuchni. Mama chyba spodziewała się, że wypiję z nią herbatę, bo nalewała właśnie wrzątek do drugiego kubka.

-Grace, musimy porozmawiać – zaczęła spokojnym, choć zmęczonym głosem.

-Coś się stało? – zapytałam od razu, czując, jak narasta we mnie niepokój.
   
-Muszę wyjechać – powiedziała, odkładając filiżankę herbaty na stolik.

-Znowu? – poczułam, jak frustracja narasta. – Dopiero co wróciłaś. Miałaś zostać na dłużej, odpocząć. Dokąd teraz?

Mama westchnęła, siadając obok mnie. Jej twarz była zmęczona, ale w oczach kryła się determinacja.

-Tym razem do Tokio. Japonia prowadzi zaawansowane badania nad terapią genową, mają rewelacyjne wyniki w leczeniu raka. Postępy są ogromne, a oni zaprosili mnie, żebym mogła przyjrzeć się z bliska i wziąć udział w tych badaniach.

-Tokio? – powtórzyłam, wciąż zaskoczona. – Dlaczego akurat tam? Wiesz, że mogłabyś zostać, tyle czasu cię nie ma.

-Wiem, kochanie – odpowiedziała cicho. – Ale to naprawdę wielki przełom. Terapia genowa może całkowicie zmienić sposób, w jaki walczymy z rakiem. Naprawiają uszkodzone geny odpowiedzialne za rozwój nowotworu. Może to być szansa, której szukaliśmy od lat. Moglibyśmy zapobiegać chorobie na poziomie komórkowym, zanim w ogóle się rozwinie.

Słuchałam jej, starając się zrozumieć ten entuzjazm, ale wciąż byłam rozbita. Oczywiście wiedziałam, jak ważne są te badania, zwłaszcza dla niej. Tata zmarł na raka, a my miałyśmy poczucie, że jego życie mogło wyglądać inaczej, gdyby choroba została wcześniej zdiagnozowana. Ale w tamtym momencie czułam tylko, że znowu tracę mamę na rzecz jej pracy.

-Wiem, że to jest ważne – powiedziałam po chwili. – Ale zawsze wydawało mi się, że robisz to z myślą o mnie, Alexie i tacie. A teraz... teraz mnie tu zostawiasz, tak po prostu. Dopiero co wróciłaś.

Mama westchnęła ciężko, a ja widziałam, jak walczyła z emocjami. Chciała być przy mnie, ale też czuła misję, której nie mogła zignorować.

-Grace, robię to właśnie dlatego, że straciliśmy twojego tatę – powiedziała łagodnie. – Nie mogłam mu pomóc wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebował. Ale teraz mogę pomagać innym. Ty to rozumiesz, prawda?

Skinęłam głową, choć czułam, jak ciężko było mi to zaakceptować. To, co powiedziała, brzmiało tak znajomo, bo przecież ja też podjęłam decyzję o swojej przyszłości pod wpływem tego, co spotkało tatę.

-Tak, rozumiem – przyznałam cicho. – Właśnie dlatego chcę zostać lekarzem. Zawsze myślałam, że mogłabym coś zmienić, gdybym tam była, gdybym mogła zrobić coś więcej dla taty. Nie miałam kontroli nad tym, co się stało, ale chcę mieć kontrolę nad tym, co mogę zrobić dla innych. Dlatego poszłam na medycynę, dlatego... dlatego jestem tutaj.

The Accidental Match Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz