Patrzyłam na Dantego, który rozpakowywał jedzenie, i nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Oczywiście, że był to mój ukochany makaron. Nie żeby mnie to zaskakiwało – Dante zawsze wiedział, co lubię. I choć nigdy się do tego nie przyznawał, miałam wrażenie, że specjalnie o to dbał.
Jednak tym razem było inaczej. Nie rzucił żadnej uszczypliwej uwagi, nie uniósł brwi z tym swoim lekko pobłażliwym wyrazem twarzy, jakby mówił: „Znowu to samo? Naprawdę nie masz dość?" Zamiast tego był zamyślony. Zbyt zamyślony.
Obserwowałam, jak rozrywa papierową torbę i wyciąga pojemniki z jedzeniem. Robił to powoli, niemal mechanicznie, jakby jego ciało wykonywało te ruchy z przyzwyczajenia, a myśli wędrowały gdzieś daleko. To było do niego zupełnie niepodobne.
Oparłam się o blat i przekrzywiłam głowę, próbując złapać jego spojrzenie.
– O czym tak myślisz?
Nie odpowiedział od razu. Zdjął pokrywkę z pudełka, a ciepły zapach przypraw od razu uderzył mnie w nos. Normalnie już bym wyciągała widelec i bez zbędnych ceregieli zabrała się za jedzenie, ale tym razem nie mogłam. Coś w jego postawie mnie zatrzymało.
Zmarszczyłam brwi.
– Dante? – spróbowałam ponownie, tym razem bardziej stanowczo.
Spojrzał na mnie, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wciąż tu stoję. Jego oczy były inne niż zwykle – przygaszone, skupione, pełne czegoś, czego nie potrafiłam odczytać.
– Nic. – Pokręcił głową, ale ton jego głosu mówił, że to nieprawda. – Po prostu... długo cię nie widziałem.
Zmrużyłam oczy.
– Widzieliśmy się wczoraj.
– Wiesz, że nie o to mi chodzi.
W pokoju zapadła cisza. Tego rodzaju cisza, która coś znaczy.
Czułam, jak napięcie między nami narasta z każdą sekundą. W tle cicho brzęczała lodówka, zza okna dobiegał jednostajny szum ulicy, ale ja słyszałam tylko bicie własnego serca. Dlaczego czułam się tak dziwnie? Dlaczego jego słowa wywołały we mnie to dziwne ukłucie w żołądku?
Zacisnęłam palce na krawędzi blatu, próbując znaleźć jakąś odpowiedź, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Dante patrzył na mnie w sposób, który sprawiał, że chciałam odwrócić wzrok, a jednocześnie nie mogłam tego zrobić.
Przełknęłam ślinę.
– Czy coś się stało?
Dante wziął oddech, jakby chciał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili się rozmyślił. Zamiast tego spojrzał w bok, zaciskając usta. To było jedno z tych niewypowiedzianych zdań, które wiszą w powietrzu i czekają na odpowiedni moment.
Tylko że ja nie wiedziałam, czy jestem gotowa je usłyszeć.
– Nie będę więcej udawał – powiedział, rzucając pustym opakowaniem po makaronie na blat.
Dźwięk plastiku uderzającego o drewno zabrzmiał dziwnie głośno w cichej kuchni, ale to nie on sprawił, że serce podeszło mi do gardła. To był jego ton.
Oschły. Ciężki. Przepełniony czymś, czego nie potrafiłam nazwać.
To nie była zwykła złość, nie był to też gniew, jaki widziałam u niego nieraz. W tych słowach było coś więcej – coś, co brzmiało jak ostateczność.
Zmarszczyłam brwi, czując niepokój.
– Dante, o czym ty mówisz? – spytałam cicho, robiąc krok w jego stronę.
CZYTASZ
The Accidental Match
Roman d'amour"The Accidental Match" Grace zawsze była chaosem w ruchu - roztrzepana, spontaniczna, z głową w chmurach. Jej życie to niekończąca się lawina zapomnianych terminów, dziwnych pomysłów i zaskakujących zwrotów akcji. Dla kontrastu, jej brat Alex jest s...
