15. Prawdziwe imię

65 5 3
                                        

Draco spojrzał na Thomasa, ale jego umysł nie mógł oderwać się od tego, co właśnie przeżył. Alice... ona chciała, żeby ją ukarał, a on jak dziecko dał się sprowokować. Każde jego spojrzenie na nią sprawiało, że czuł się jakby stąpał po ostrzu miecza, mimowolnie wypuścił różdżkę z dłoni, nie wierząc, że naprawdę to zrobił. Rzucił w nią Cruciatusem! Widział jak zgina się z bólu. Harry trzymał ją blisko siebie, a on, Draco, czuł, że już nigdy nie będzie w stanie patrzeć na nią tak samo. Wszystko, co zrobiła, wywróciło jego świat do góry nogami. Zabójstwo ojca, zemsta, zaklęcie torturujące, jej spojrzenie... 

Potter patrzył na nią tak, jakby ona była jedyną rzeczą, która się liczyła. I Draco wiedział, że to go zabija. Choć starał się tego nie przyznać, to jego serce rwało się na kawałki, widząc, jak Harry dotyka Alice, jak ją pociesza, jak ona na to pozwala, a on właśnie zbudował między nimi przepaść. W środku czuł rozrywający gniew, bo zrozumiał też, że Potter od zawsze wodził za nią maślanymi oczami i nigdy nie przestał.

Zerwał się z miejsca i zbliżył do drzwi, które właśnie się otworzyły. W jego umyśle nie było już żadnej przestrzeni na nic innego, tylko na to, by dostrzec to, co teraz się działo. Ukryta kryjówka Koryfeusza. To tam musieli teraz pójść. Ale w tej chwili, Draco wiedział, że nie był w stanie zapomnieć o tym, co właśnie odkrył.

— Musimy ruszać — powiedział zimnym tonem, choć w jego głosie było coś, czego nie dało się zignorować. Nie było już tej pewności, tej odwiecznej arogancji. Teraz był tylko cień człowieka, który musiał wybrać, jak żyć z tym, co się stało.

Alice podniosła się powoli, ale jej oczy nie opuszczały Draco. Czuła, że każde jej słowo, każda jej decyzja teraz zmieniała wszystko. Miała świadomość, że nie mogła cofnąć tego, co zrobiła. Nie mogła cofnąć momentu, w którym zabiła Lucjusza Malfoya, ale nie mogła też znieść myśli, że Draco nigdy jej nie wybaczy.

— Tak, musimy... — powiedziała cicho, ale jej głos miał w sobie coś bardziej opanowanego, niż przed chwilą. Oczywiście, coś się zmieniło. Zmieniło się wszystko.

Draco, choć jego serce wciąż krwawiło, skinął głową i wszedł do ciemnej, tajemniczej przestrzeni, która zdawała się kryć przed nimi w mroku. Miejsce, gdzie przyszłość zależała od decyzji, których nie mogli już odwrócić.

W środku panował mrok, a gdy rozświetlili wnętrze różdżkami, ukazało im się nieduże pomieszczenie, kompletnie zaniedbane i popadnięte w ruinę. Od wieków nikt tu nie zaglądał. W pomieszczeniu panował zapach stęchlizny i wilgoci. Brudne ściany były pokryte pleśnią, a ziemia na podłodze była pokruszona i zniszczona, jakby przez lata nikt tu nie postawił stopy. Wiatr szumiał przez pęknięcia w murach, a echo kroków rozbrzmiewało w przestrzeni, która wydawała się pusta, martwa. W kątach leżały stare, zniszczone meble — przewrócone stoły, zbutwiałe krzesła, które nie miały już żadnej funkcji, poza tym, by przypominały o minionych czasach.

Thomas uniósł różdżkę wyżej, starając się rozświetlić mrok jeszcze bardziej, ale wciąż czuł się, jakby ta przestrzeń miała w sobie coś złowieszczego, coś, co tylko czekało, by dać im do zrozumienia, że nie są tu mile widziani. Coś, co sprawiało, że ta zapomniana kryjówka wydawała się bardziej niebezpieczna niż jakiekolwiek zaklęcia czy pułapki. Alice, choć wciąż osłabiona po doświadczeniu zaklęcia, weszła do pomieszczenia za nim, patrząc z niepokojem na mroczne kąty.

— To tu? — zapytał Thomas, wyglądając na bardziej zdumionego niż zaniepokojonego. Jego wzrok błądził po zniszczonych ścianach, a on, choć nie znał historii tego miejsca, czuł, że to nie był zwykły punkt na mapie.

Draco odpowiedział jedynie milczeniem, ale jego postawa mówiła wszystko — nie był pewny, co tu znajdą, ani co z tego wyniknie. Musieli iść dalej. Przyszłość ich wszystkich wciąż wisiała na włosku, a ta kryjówka była tylko pierwszym krokiem do odkrycia, co czekało na nich dalej.

ImperiusOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz