Yoongi siedział w swoim studiu. Hoseok nie chciał mu przeszkadzać myśląc że piszę kolejny tekst. jednak zmartwił się gdy długo nie wychodził nie jadł nic ani nie pił. Wszedł do jego studia by zanieść mu jedzenie i picie,zauważył że Yoongi znów płacze.
- Yoongiś...kochanie...co się stało...? - spytał Jung.
- Znów tęsknię za nią... Tęsknię za Lu... - powiedział płacząc.
Hoseok zdenerwował się bo miał już tego dość. Najpierw daje mu szansę potem go odpycha i mówi że tęskni za Lu. Rozumiał go bo stracił ukochaną osobę, ale też miał już tego dość.
Hoseok westchnął.
- Yoongi, mam już tego dość. Na prawdę jest mi szkoda Ciebie i Lu, ale Lu już nie ma i nie będzie... - nie dane mu było dokończyć bo poczuł mocne uderzenie w policzek.
Yoongi słysząc ostatnie zdanie nie wytrzymał i uderzył Hoseoka.
- Dla Was wszystkim może jej już nie ma i nie będzie! Ale dla mnie ona będzie zawsze!
- To po co raz dajesz mi szansę a za chwilę się zachowujesz jakbyś tego żałował! Czuję się jak taka dziwka bo przypominasz sobie o mnie jak jesteś pijany i chce Ci się ruchać. Zdecyduj się Yoon albo chcesz dać mi szansę i być ze mną albo nie i dalej męczyć się sam z depresją i stratą Lu. Skoro już tak o niej myślisz to pomyśl co ona by chciała, żebyś teraz siedział pił i płakał czy żebyś był szczęśliwy już nawet kurwa nie mówię o sobie. Pomyśl o Suge i Holly ich też zaniedbujesz. Suga stracił mamę myślisz że jemu jest łatwo? Jest mały i ostatnie co pamięta z Lu to jak jego mama wychodzi z domu i już nie wraca. I chodź mam wrażenie że maly ją gdzieś cały czas widzi to nie jest to samo. Przemysł to Yoon. - wyszedł z niego studia zostawił mu jedynie jedzenie i picie które dla niego przyniósł.
Yoongi usiadł znów na kręconym fotelu. Wiedział że przesadzil uderzając Hoseoka. Kochał go ale po prostu nie radził sobie bez Lu. Wiedział że Lu by tego nie chciała, ale wiedział też jak dobrze go znała i że teraz dobrze to wie że mu ciężko o niej nie myśleć.
Popłakał się jeszcze bardziej, jeszcze nigdy tak mocno nie płakał. Od płaczu aż zwymiotował mocno na szczęście miał w studiu śmietnik i to do niego zwymiotował. Płakał dalej mimo to. Nie mógł się uspokoić. Ręce zaczęły mu się trząść i serce bić mocniej. Dostał mocnego ataku paniki. Płakał, wymiotował trząsł się i aż dusił przez atak. Chciał kogoś zawołać ale nie mógł wydobyć z siebie słowa. Dusił się łzami i atakiem paniki.
Zrobiło mu się słabo i zemdlał.
Namjoon przechodził obok pokoju gdzie był Yoongi usłyszał jakiś huk jakby coś spadało. Wszedł do studia i zobaczył Yoongiego który leży nieprzytomny na ziemi w dodatku widać że wcześniej płakał. Od razu zadzwonił na pogotowie, które na szczęście szybko przyjechało. Wszyscy chłopacy pojechali za karetką do szpitala. Synek Yoongiego był dziś u brata Yoona, Agusta. Yoongi na sali dostał odpowiednie leki i kroplówkę.
Wszyscy weszli na salę szpitalną.
Yoongi już był przytomny spojrzał na nich.
- Przepraszam... - powiedział Yoongi.
- Yoongi ale za co Ty przepraszasz...? - spytał Namjoon.
- Za wszystko... Za to że sobie nie radzę, że zaniedbuje Was że ranie Hoseoka na każdym kroku... Przepraszam...
- To nic... - Powiedział Hoseok.
- Przepraszam że Cie dziś uderzyłem... Przepraszam że tak się zachowuje... Chyba... Potrzebuje więcej czasu na nowy związek...nie chce Cię więcej ranić...a to robię...
Hoseok westchnął cicho.
- Rozumiem...nie będę na nic naciskać... Postaram się nawet odkochać...
- Hoseok.. - powiedział Jimin który wiedział najbardziej jak bardzo zależy mu na Yoongim.
- Yoongi może powinieneś iść do psychologa... - powiedział Namjoon. - Sam się nie pobierasz, my też nie umiemy pomóc chodź się staramy...
- Pójdę...nawet zostanę w psychiatryku...zamiecie się Sugą i Holly przez ten czas...? Na zmianę jakoś z Agustem by mógł też do pracy normalnie chodzić....
- Jasne że się zajmiemy nie martw się o to. - powiedział Jimin. - Tak w ogóle co się stało?
- Pokłóciłem się z Hoseokiem...znów o Lu...uderzyłem go...jak wyszedł zacząłem znów płakać... płakałem tak mocno że aż rzygałem od tego...aż w końcu do tego doszedł mi atak paniki...chciałem któregoś z Was zawołać ale dusiłem się i nie mogłem nic z siebie wydusić...
- A teraz jak się czujesz? - spytał Jungkook.
- Fizycznie całkiem dobrze...psychicznie nie czuje się w ogóle.... Staram się pozbierać na prawdę....ale nic nie poradzę że mi jej brakuje....chyba nie zdążyła nic jeszcze powiedzieć...ale ostatnio jak sprzątałem znalazłem test ciążowy taki jak ona zawsze kupowała, był pozytywny... Więc to mnie jeszcze bardziej dobiło nie straciłem tylko narzeczonej ale i dziecko...
Hoseokowi słysząc to zrobiło się głupio że tak naskoczył na Yoongiego, poczuł się winny że Yoongi teraz jest w szpitalu.
- O Boże... Tak nam przykro Yoon... - powiedział Namjoon i przytulił chłopaka mocno.
- Wiem że powinienem się pozbierać dla Sugi i Holly...wiem że oni też ją stracili... Ale nie jestem w stanie się nimi zająć gdy sam sobą nie potrafię się zająć....
- Rozumiemy Cię Yoongi na prawdę, będziemy się zajmować Sugą i Holly tak długo jak będzie trzeba, będziemy Ci pomagać ze wszystkim ale też właśnie musisz iść do psychologa czy nawet psychiatry i zostać na leczeniu może wtedy łatwiej Ci będzie się pozbierać i zacząć dalej na nowo żyć. Przecież my wiemy że nigdy o niej nie zapomnisz to by było głupie gdybyś całkiem zapomniał o najwazniej dla Ciebie osobie, tak samo z kochaniem jej. Chodzi jedynie o to byś nauczył się żyć z tą świadomością że nie ma jej obok.... - Powiedział znów Namjoon.
- Wiem....wiem..będę się starał bardziej obiecuje....
Spojrzał na Nich mówiąc to.
.......
PISANE Z YoonJi0393❤❤
MOCNY DZIŚ ROZDZIAŁ
YOONGI JAK WIDZICIE WACHA SIĘ KOCHA LU ALE HOSEOKA TEŻ
JAK MYŚLICIE ILE BĘDZIE MYŚLAŁ O LU???CZY POLEPSZY SIĘ MU???
MYŚLICIE ŻE U MAŁEGO WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE???
SPOKOJNEGO WIECZORA. DO NASTĘPNEGO KWIATUSZKIII💜💜
VinoTaehyunga
Zorzadragon
KXLDMRLLFGW
_love_self_
_army49_
ZokuPsychol
Likemuk
twoja_1milosc
Mila_xxxx
ARMY_Jungkook17
ARMYJUNGKOOKA97
_Yoongi_my_oppa_
jgxxchkgkvnc
JEŚLI KOGOS NIE DODAŁO PRZEPRASZAM 💜💜
CZYTASZ
SPRING DAY (MIN YOONGI)
Fiksi Penggemar,,Próbuje... Wydycham Cię z bólu... Jak dym..jak biały dym... Mówię,że Cię wymażę... Ale tak naprawdę nie mogę pozwolić Ci odejść..."
