Mały domek nad morzem- Epilog

70 2 0
                                        

Powoli otworzyłem oczy. Ten dzień śni mi się codziennie. Wsłuchuje się w fale morza i lekki wiatr, który powiewał firany zakrywające na taras naszego domku. Po wszystkich wydarzeniach wyjechaliśmy, pozbierać myśli. Spała na mojej klatce piersiowej, jak dziecko. Wstałem powoli, żeby jej nie obudzić. Zgarnąłem paczkę fajek i zapalniczkę i ruszyłem cicho na balkon. Odpaliłem papierosa i zaciągnąłem sie. Nikotyna otuliła moje płuca. Usłyszałem za sobą szelest. Moje słońce wstało. W delikatnej jaśminowej koszuli nocnej i rozstrzepanych włosach wyglądała tak słodko. Przytuliła sie do mnie bez słowa a ja otuliłem ją moją ręką. Patrzyliśmy na wschodzące słońce i morze. Takie spokojne. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to jest cos czego szukałem całe życie, spokoju. Pocałowałem jej główkę.
- wyspana?- zapytałem cicho. Pokiwała głowa.
- kocham cie.- wyszeptała.
- ja ciebie tez skarbie.
Nagle usłyszeliśmy kilka samochodów zatrzymujących sie przed naszym domem z drugiej strony. Wyszedłem aby otworzyć naszym przyjaciołom drzwi. Po jakiejś godzinie złożyliśmy toast
„Za dziecko sabine i aidena!"

Ride or dieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz