Rozchyliłam powieki. Czułam ciepło na policzku.
Słońce odbijało się od niego. Leżałam na jego klatce piersiowej. Jego lekki oddech mnie uspokajał. Leżałam w moim łóżku w mojej satynowej różowej piżamce. Przytuliłam się do niego.
- Hm?- mruknął.
-mhm.- odmruknęłam.
Parsknął śmiechem i pogłaskał mnie po włosach. Leżeliśmy tak chwilkę.
- Jak się trzymasz mała?
- W miarę. Ale musimy wstać wiesz?
- Wiem.
- Szybki prysznic?
- Razem? No dobra ale bez żadnych podtekstów.
Westchnął i usiadł. Przetarł oczy.
- No chodź.
Uśmiechnęłam się i poszliśmy do łazienki. Weszliśmy razem pod prysznic. Z miejscem nie było problemu bo Kabina zajmowała pół łazienki.
Odkręciłam ciepłą wodę. Po kilku minutach spłukałam żel i szampon. Spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie. I po sekundzie całowaliśmy się. Nie zorientowałam się nawet kiedy przycisnął mnie do ściany i wziął na ręce. Jego ręce błądziły po moim ciele. Nagle się zatrzymał. Otworzyłam oczy.
- coś się stało?
- obiecałem. Bez podtekstów.- powoli mnie postawił i podał ręczniki. Uśmiechnęłam się.
Zeszliśmy do kuchni. Usiadłam przy wyspie na stołku. Obserwowałam go jak zaczął robić nam śniadanie.
- jesteś uparty wiesz? Ja mogłam zrobić śniadanie.- położyłam głowę na blacie zaspana.
- ja robię śniadanie a ty będziesz moim deserem.- uśmiechnął się. Zaróżowiłam się.
- Przestań!- ukryłam twarz między rękoma.
Zaczął śmiać się. Jego śmiech był niczym satyn.
Uniosłam wzrok. Niedługo później podał nam
Tosty z jajkiem i awokado. Później ubraliśmy się. Podał mi kask i założył swój.
- Pora na porachunki.
Przełknęłam ślinę.
Nagle jakaś siła mnie odrzuciła do tyłu. Usłyszałam tylko pisk w uszach i wszystko zniknęło w ciemności
Zanim mnie udusicie czemu zniknęłam na prawie rok to pozwólcie mi się wytłumaczyć że w moim życiu wiele
Się działo i nie miałam
Motywacji żeby pociągnąć tą historię dalej. Ale pewna osoba dała mi tą energię.
I wy! Nie zliczę ile wiadomości dostałam z zapytaniem "kiedy rozdział?".
Od małego pisałam książki i bajki a ta historie omijałam szerokim łukiem bo bałam się oceny. Także nie chciałam pisać nic na siłę bo nie chcielibyście czytać byle
Gówno byle było, wierzcie mi. Potrzebowałam weny niczym artysta. Śmiało śmiejcie się ze mnie ale tak mam, że potrzebuję inspiracji świata zewnętrznego. Kocham was wszystkich i
Dziękuję. 💓
Widzimy się w następnym rozdziale!
CZYTASZ
Ride or die
ActionSabine wyjeżdża do Nowego Yorku na studia gdzie czeka na nią starszy brat, który poznaje ją z jego grupą motocyklistów. Dziewczyna od najmłodszych lat jeździła motorem. Wśród Grupy wyróżnia się Aiden chłopak o ciemnych oczach które coraz częściej wę...
