Rozdział 2

19 1 0
                                        

Revy zachowywała się dziwnie. Podobnie jak moja mama. Tylko głupi nie dostrzegłby napięcia między nimi. Co najgorsze, odnosiłem wrażenie, że powstrzymuje ich tylko moja obecność. Tak jakby coś przede mną ukrywały. Próbowałem dowiedzieć się, co się stało, jednak za każdym razem twierdziły, że wszystko jest w porządku.

- Wydaje ci się. – zbywały mnie.

Jednak z dnia na dzień atmosfera między nimi była coraz gęstsza. Mama patrzyła na Revy z ledwie skrywaną niechęcią. Z kolei Revy starała się jej unikać, a przy niej bardzo uważała na słowa. I za każdym razem mocno się mnie łapała, jakby bała się, że jej ucieknę.

...

Sam wszedł do mojego biura.

- O co chodzi? – spytał.

Nie byłam zadowolona, że Góra kazała mi się tu zjawić. Wolałam zostać w domu i obserwować Nico. Jednak była to dobra okazja by pogadać z Samem i wprowadzić mój plan w życie.

- Musimy rozdzielić Revy i Nico. – powiedziałam bez ogródek. Czułam, jak zaskoczony wpatruje się w moje plecy.

Sam nic nie odpowiedział. Poczułam przypływ irytacji jego osobą. Dziwiłam się, że wciąż jestem w stanie z nim pracować.

- Ona przeszkadza w eksperymencie. – odwróciłam się twarzą do Sama. – Musi zniknąć.

Westchnął.

- To nie będzie łatwe. – powiedział spokojnie. – Revy szaleje na punkcie Nico. Nie odpuści go tak łatwo.

Teraz to ja westchnęłam.

- Wymyśl coś. Daj jej szlaban. – skrzyżowałam ręce na piersi. – Zamierzam powiedzieć Nico, że się wyprowadziliście. Myślę, że byłoby miło, gdyby Revy nas tutaj odwiedziła.

Sam uniósł brwi do góry.

- Mówiłaś, że na razie musi wyzdrowieć do końca...

- A nie wyzdrowiała? – prychnęłam. – Lepiej żeby była tutaj, pod kluczem. Chcę mieć ją na oku, bo ty nie dajesz sobie z nią rady.

- A co z projektem? – spytał. Bardzo mu na tym zależało. Pomimo, że wiedział, iż nie ma to sensu.

- Przejmuję go. – odpowiedziałam spokojnie.

Sam spuścił głowę. Zastanawiał się. Tylko nad czym? Decyzja została już podjęta. Projekt pod przewodnictwem Sama Yuki został zawieszony. Revy wraca tutaj. Nie ma innej opcji.

- Dobrze. – westchnął. – Ale co powiemy Kelly?

- My? – zazgrzytałam zębami. Dlaczego on musi być tak irytujący i tak nieporadny? – Twoja żona, twój problem. Wymyśl coś.

Sam znów spojrzał na podłogę. Wyglądał jak dziecko, które potulnie wysłuchuje skarg rodziców.

- To już wszystko? – spytał, patrząc mi w oczy z czymś, co wyglądało na litość. Pokręciłam głową.

- Tak. – odwróciłam się plecami. Dlaczego ktoś taki jak Sam Yuki miałby się nade mną litować? To on jest godny politowania. Tchórz. – Możesz wyjść.

...

Czułem się znacznie lepiej. Nie musiałem już przesiadywać w ciemnym pokoju. Światło i głośne dźwięki przestały mi przeszkadzać.

- Nieźle się załatwiłeś, Nico. – Kira oderwał wzrok od ekranu telewizora. – Na sam koniec roku. Na szczęście wcześniej wyrobiłeś się z ocenami.

NiReOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz