74

1.3K 49 9
                                        

07.07.2016

Byłam w trakcie wiązania wysokiego kucyka, kiedy usłyszałam pukanie.

Tak szybko?

-Nil, idioto, dobrze wiesz, że... - mówiłam otwierając drzwi, lecz przymknęłam się, kiedy nie zauważyłam blondyna, lecz nieznaną dziewczynę.

-Spodziewa się kogoś pani? Jeżeli tak, to przepraszam.

-A o co chodzi?- kompletnie nie wiedziałam jak mam się zachować.

Rzadko kto ze mną rozmawia bez przymusu.

-Cóż, wygląda na to, że jestem pani nową sąsiadką...

Dziewczyna wyglądała na góra 20 lat, więc przerwałam jej, mówiąc:

-Proszę mi nie mówić pani. Jestem Rubby.

-A więc Rubby, w sumie chciałam przyjść i przywitać cię już wcześniej, ale nie za bardzo miałam czas. Jestem Tiffany.

Nialla wciąż nie ma, a Tiffany jest nastawiona przyjaźnie, to czemu by nie?

-Może wejdziesz do środka?- zaproponowałam.

-Myślałam, że kogoś ma zaraz do ciebie przyjść?- jej stwierdzenie zabrzmiało jak pytanie.

-To nikt ważny. Zapraszam.- otworzyłam szerzej drzwi, a ona przekroczyła próg z wielkim uśmiechem.

-Może chcesz kawy?- wow, chyba poczułam się jak gospodarz.

-Tak.

-Chodź, usiądziemy w kuchni. Od dawna tu mieszkasz?- zapytałam.

-Mniej więcej od 3 lat.

-Więc, powiesz mi trochę o ludziach tutaj?

- Pewnie.- cała rozpromieniona zaczęła nawijać.

""""""
Śmiałyśmy się w najlepsze, z przygody, jaka przytrafiła się Tif, kiedy musiałam ponownie wstać, aby otworzyć. Tym razem byłam pewna, że to Horan.

-Wow, a tobie co? Aż tak cieszysz się na mój widok? Aww- wyszczerzył się, a ja przewróciłam oczami.

-Wmawiaj sobie dalej.- prychnęłam.

Poszłam wgląd domu, a on za mną.

-Wiesz, nie wiem czy będzie coś z tego obiadu.

-Ej, no dalej. Umrzesz z głodu kobieto. Poza tym chciałem jeszcze... - urwał kiedy zobaczył moją towarzyszkę.

-No właśnie.- mruknęłam do niego.

-Ja już chyba będę...- Tiffany zaczęła mówić, lecz urwała i wybiła swój wzrok w Nialla.

O nie. Tylko nie to.

-O mój...- patrzyła to na mnie, to na niego.

W końcu Niall wykonał ruch, witając się z nią.

-Jestem Niall.

-Tak, wiem. Ja Tif. To znaczy jestem Tiffany.

Posłałam jej uśmiech, wiedząc, że ponad pół roku temu, zareagowałabym tak samo.

Jakieś 10 minut i 5 zdjęć później już jej nie było. Pogadała trochę ze swoim idolem i wyszła.

Wykorzystałam ten czas, żeby przebrać się w coś przyzwoitego.

-Ru?- zawołał farbowany.

-Już!- odkrzyknęłam i zagrałam tylko portfel i telefon, po czym przeszłam do salonu.

Nil zmierzył mnie wzrokiem.

-Jednak idziesz?- zapytał retorycznie, ze złośliwym uśmieszkiem.

-Weź nawet nie mów. Idziemy. Muszę coś zjeść.

-Tak jest.

---
Pomyślałam sobie, że fajnie będzie,jak Rub będzie posiadać jakichkolwiek znajomych xd

Tweeting with Niall || N.H. ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz