12.07.2016
-Mam jechać czy czekać?- zapytał kierowca.
Już otworzyłam usta, aby go zatrzymać, lecz Niall podał mu banknot i powiedział ,,dobranoc".
-Idioto!
-Co ja znowu zrobiłem?
-Jak ja niby mam się teraz do domu dostać? Nie przejdę pół Londynu.
-Upsi. No dobra, możesz spać na wycieraczce.
-Ah, ty śmieszku.
Wzruszył ramionami i podszedł do furtki, żeby wpisać kod. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, jak dobrze wygląda. Miał na sobie kremową koszule z krótkim rękawkiem w koniki, ciemne, lekko opinające jego szczupłe nogi spodnie i te śmieszne buty, które moim zdaniem noszą staruszkowie. To było jego bardziej dorosłe wydanie. On jest w tym gorący.
Przygryzłam wargę i w spokoju gwałciłam go wzrokiem.
-Szlak.- mruknął blondyn, a ja już wiedziałam, że mylą mu się cyferki.
-Pozwól, że ci pomogę, złamasie. Podaj mi kod. - posłałam mu lekki uśmiech.
-Uh... 2912. Tylko mnie kiedyś nie okradnij.- powiedział, palcami ściskając nos pomiędzy oczami.
-Panie przodem.- wyszczerzyłam się wykonując gest ręką, gdy zamek ustąpił.
Zaśmiał się ironicznie i lekko popchnął w stronę drzwi do domu. Oke... mam rozumieć, że zostaje u niego na noc?
*w duchu tańczy taniec szczęścia*
Otworzeniem drzwi wejściowych również zajęłam się ja (oh naprawdę?).
-Potrzebujesz snu.- wypaliłam patrząc na niego.
I teraz faktycznie staliśmy sami w wielkim, ciemnym domu Nialla, po prostu patrząc się na siebie. Uznałam, że zrobiło się dość dziwnie, a dodatkowo przypomniałam sobie, jak ostatnio przyznałam się sama przed sobą do uczuć względem Horana. Szybko odwróciłam wzrok, udając że rozglądam się. Zrobiłam się czerwona, czuję to.
-Ta sławna półka z telewizorem. Pamiętam ją z instagrama.- zaśmiałam się lekko.
Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, więc spojrzwłam w jego stronę. Siedział na kanapie, a twarz zasłaniał dłońmi.
-Wszystko z tobą okej?- zapytałam niepewnie. Mruknął tylko ciche "yhym", więc kontynuowałam- Przynieść ci wody?
-Ty naprawdę się martwisz.- wyprostował się, a na jego twarzy malował się uśmiech.
-Po prostu ostatnio to ty wyświadczyłeś mi przysługę, a ja staram się to zrekompensować.
-To chyba napiję się tej wody. I jeszcze coś bym zjadł.
-Po pierwsze, to tak nie działa, po drugie nie umiem gotować. Chcesz, żebym twoja kuchnia spłonęła?
-Na pewno coś umiesz.
-Okej, sam chciałeś!
Weszłam do rzeczonego pomieszczenia i zatłukłam się jedną przypadkową rzeczą.
-Dobra nie! Odłóż wszystko co wzięłaś do ręki!
Słyszałam jego szybkie kroki, więc już po chwili był w tej samej części domu co ja. Roześmiałam się i zrobiłam do niego minę.
Podszedł do wiszącej na ścianie szafki i wyciągnął stamtąd szklankę, do której nalał wody z kranu. Wypił ją duszkiem, a następnie oparł się tyłkiem o blat i wbił we mnie wzrok.
Wow, dlaczego dziś jest między nami tak niezręcznie?
-Muszę iść do...- zaczęłam, lecz on wszedł mi w słowo:
-Rubby, naprawdę nie pamiętasz, co?
-O czym w tej chwili mówisz?
-O wczorajszej nocy.
-Ah. Weź już z tym odpuść Nil.
-Nie, bo to ważne. I nie nazywaj mnie Nil. Nigdy wiecej.
-Dlaczego?
-Bo czuję się jak zero*.
-O nie.- zaczęłam się śmiać-Tej opcji nie brałam pod uwagę, ale niech będzie.
-Nie odbiegaj od tematu.
-Niall, daj już temu spokój.- westchnęłam idąc w stronę salonu- Było, minęło i...
-Powiedziałaś, że ci na mnie zależy.
To jedno, głupie zdanie sprawiło, że stanęłam jak wryta.
Coż, ,cholera.
----
* nil (eng) - zero ,,0"
Hyhyhy pozdro z matmy xd
CZYTASZ
Tweeting with Niall || N.H. ✔
Fanfiction@NiallOfficial: Twój środkowy palec urósł :o @RubbyScream: Za to twój mózg się skurczył @NiallOfficial: Ty masz chamskość we krwi @RubbyScream: Opss @RubbyScream: Nil słodziaku powiedzieć ci coś? @NiallOfficial: Uu ostro się zaczyna, dajesz @RubbySc...
