82

1.3K 42 7
                                        

12.07.2016

-Mam jechać czy czekać?- zapytał kierowca.

Już otworzyłam usta, aby go zatrzymać, lecz Niall podał mu banknot i powiedział ,,dobranoc".

-Idioto!

-Co ja znowu zrobiłem?

-Jak ja niby mam się teraz do domu dostać? Nie przejdę pół Londynu.

-Upsi. No dobra, możesz spać na wycieraczce.

-Ah, ty śmieszku.

Wzruszył ramionami i podszedł do furtki, żeby wpisać kod. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, jak dobrze wygląda. Miał na sobie kremową koszule z krótkim rękawkiem w koniki, ciemne, lekko opinające jego szczupłe nogi spodnie i te śmieszne buty, które moim zdaniem noszą staruszkowie. To było jego bardziej dorosłe wydanie. On jest w tym gorący.
Przygryzłam wargę i w spokoju gwałciłam go wzrokiem.

-Szlak.- mruknął blondyn, a ja już wiedziałam, że mylą mu się cyferki.

-Pozwól, że ci pomogę, złamasie. Podaj mi kod. - posłałam mu lekki uśmiech.

-Uh... 2912. Tylko mnie kiedyś nie okradnij.- powiedział, palcami ściskając nos pomiędzy oczami.

-Panie przodem.- wyszczerzyłam się wykonując gest ręką, gdy zamek ustąpił.

Zaśmiał się ironicznie i lekko popchnął w stronę drzwi do domu. Oke... mam rozumieć, że zostaje u niego na noc?

*w duchu tańczy taniec szczęścia*

Otworzeniem drzwi wejściowych również zajęłam się ja (oh naprawdę?).

-Potrzebujesz snu.- wypaliłam patrząc na niego.

I teraz faktycznie staliśmy sami w wielkim, ciemnym domu Nialla, po prostu patrząc się na siebie. Uznałam, że zrobiło się dość dziwnie, a dodatkowo przypomniałam sobie, jak ostatnio przyznałam się sama przed sobą do uczuć względem Horana. Szybko odwróciłam wzrok, udając że rozglądam się. Zrobiłam się czerwona, czuję to.

-Ta sławna półka z telewizorem. Pamiętam ją z instagrama.- zaśmiałam się lekko.

Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, więc spojrzwłam w jego stronę. Siedział na kanapie, a twarz zasłaniał dłońmi.

-Wszystko z tobą okej?- zapytałam niepewnie. Mruknął tylko ciche "yhym", więc kontynuowałam- Przynieść ci wody?

-Ty naprawdę się martwisz.- wyprostował się, a na jego twarzy malował się uśmiech.

-Po prostu ostatnio to ty wyświadczyłeś mi przysługę, a ja staram się to zrekompensować.

-To chyba napiję się tej wody. I jeszcze coś bym zjadł.

-Po pierwsze, to tak nie działa, po drugie nie umiem gotować. Chcesz, żebym twoja kuchnia spłonęła?

-Na pewno coś umiesz.

-Okej, sam chciałeś!

Weszłam do rzeczonego pomieszczenia i zatłukłam się jedną przypadkową rzeczą.

-Dobra nie! Odłóż wszystko co wzięłaś do ręki!

Słyszałam jego szybkie kroki, więc już po chwili był w tej samej części domu co ja. Roześmiałam się i zrobiłam do niego minę.
Podszedł do wiszącej na ścianie szafki i wyciągnął stamtąd szklankę, do której nalał wody z kranu. Wypił ją duszkiem, a następnie oparł się tyłkiem o blat i wbił we mnie wzrok.

Wow, dlaczego dziś jest między nami tak niezręcznie?

-Muszę iść do...- zaczęłam, lecz on wszedł mi w słowo:

-Rubby, naprawdę nie pamiętasz, co?

-O czym w tej chwili mówisz?

-O wczorajszej nocy.

-Ah. Weź już z tym odpuść Nil.

-Nie, bo to ważne. I nie nazywaj mnie Nil. Nigdy wiecej.

-Dlaczego?

-Bo czuję się jak zero*.

-O nie.- zaczęłam się śmiać-Tej opcji nie brałam pod uwagę, ale niech będzie.

-Nie odbiegaj od tematu.

-Niall, daj już temu spokój.- westchnęłam idąc w stronę salonu- Było, minęło i...

-Powiedziałaś, że ci na mnie zależy.

To jedno, głupie zdanie sprawiło, że stanęłam jak wryta.

Coż, ,cholera.

----
* nil (eng) - zero ,,0"
Hyhyhy pozdro z matmy xd

Tweeting with Niall || N.H. ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz