05.07.2016
Rubby pov
-O co chodziło z twoim dzisiejszym twittem?- zapytał, kiedy siedzieliśmy w małym salonie.
Ciągle nie mogłam pojąć, jak doszło do tego, że w ogóle tutaj jest.
-Kiedy się pojawiłeś, byłam w trakcie pakowania. Wyprowadzam się stąd w cholerę.
-A twój... uh ojciec,wujek wie o tym?
-Jego to i tak nie obchodzi. Nawet nie zauważy, że mnie nie ma.
Zapadła cisza. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że blondyn cały czas patrzy się na policzek, w który wczoraj oberwałam. Powoli nie byłam w stanie tego wytrzymać.
-Chcesz coś do picia?- to jest chyba pierwszy raz kiedy czuje się przy nim całkiem niepewnie.
A paradoksalnie jesteśmy w moim domu.
-Tak, wodę.
Skinęłam głową i przeszłam do kuchni. Napełniłam szklankę gazowaną wodą i wróciłam do chłopaka.
-Masz. Zaraz wrócę.- rzuciłam szybko i pobiegłam do swojego pokoju.
Wyciągnęłam kosmetyki i zajęłam się zakrywaniem zaczerwienienia na twarzy. Kiedy uznałam, że nie jest to już aż tak widoczne, wepchnęłam do torby ostatnie ubrania. Przerzuciłam ją przez ramię i wróciłam na dół. Niall stał przy szafce ze zdjęciami.
Uchwyt ześlizgnął się z mojego barku, przez co bagaż udał z hukiem na podłogę, tuż obok kanapy.
-Czy to...?
-Moja mama, ciocia, jak wolisz.
Powoli pokiwał głową. Wzięłam do ręki fotografię na którą patrzył i wyciągnęłam ją z ramki. Była to jedna z moich ulubionych. Stałam tam cała w skowronkach, w towarzystwie moich przyszywanych rodziców.
-On nie był taki od zawsze.- powiedziałam wskazując na tatę.
-To znaczy? -zapytał.
-Można powiedzieć, że zaczął się staczać, kiedy pojawiła się choroba mamy. Bardzo ją kochał i po prostu nie umiał sobie poradzić po jej śmierci. A ja... nie byłam w stanie mu pomóc. Sama potrzebowałam pomocy, ale nikogo nie było.- ostatnie zdanie wypowiedziałam szeptem.
Zamrugałam szybko oczami jednocześnie odwracając się aby włożyć zdjęcie do torby, lecz wpadłam na Horan.
Od kiedy on za mną stoi?!
Chciałam go wyminąć, lecz on zrobił coś, przez co moje serce zabiło dwa razy szybciej. Objął mnie swoimi umięśnionymi ramionami i przyciągnął do siebie, zamykając w szczelnym uścisku.
Biło od niego niepowtarzalne ciepło, w którym miałam ochotę zatracić się do końca życia. Do moich nozdrzy dotarł lekki zapach męskich perfum, które sprawiały, że moje zmysły szalały. Jak dla mnie były to całkiem nowe odczucia, przez co mój umysł, był po prostu zdezorientowany.
-Wystarczy, złamasie.- wychrypiałam, przez co zaśmiał się lekko, ale odsunął się ode mnie.
-Nigdy nie stracisz swojego charakteru.
-Yep. Wiesz, nie chce cię wypraszać, ale za jakąś godzinę powinien wrócić mój ojciec, a mnie ma już tu nie być.- wytłumaczyłam sięgając do torby i wciskając tam rodzinną fotografię.
-Zabierz się ze mną. Jestem samochodem.
Spojrzałam najpierw ma niego, a następnie za okno. Na zewnątrz stał czary Sedan, o ile dobrze widziałam.
-Okej. Daj mi tylko jeszcze chwilę.
Poszłam do kuchni, gdzie z szafki wyciągnęłam kartkę i długopis. Napisałam krótką wiadomość, że się wyprowadzam. Może zainteresuje się tym, kiedy wytrzeźwieje. Czyli nigdy.
-Już.- rzuciłam w stronę Nialla i w milczeniu opuściliśmy dom.
Zamknęłam jeszcze drzwi na klucz i schowałam go pod wycieraczką.
Żadne z nas nie odezwało się, nawet kiedy już byliśmy dobre 2 kilometry od mojego dawnego domu.
----
Ok dałam wam wszystko co miałam napisane ok xd teraz trochę poczekacie :p
CZYTASZ
Tweeting with Niall || N.H. ✔
Fanfiction@NiallOfficial: Twój środkowy palec urósł :o @RubbyScream: Za to twój mózg się skurczył @NiallOfficial: Ty masz chamskość we krwi @RubbyScream: Opss @RubbyScream: Nil słodziaku powiedzieć ci coś? @NiallOfficial: Uu ostro się zaczyna, dajesz @RubbySc...
