81

1.3K 43 4
                                        

12.07.2016

-Co podać?- zapytałam znudzona.

-Ciebie.- podniosłam wzrok i zobaczyłam uśmiechniętego Nialla.

Oh. Spierdalajcie z mojego brzucha pieprzone motyle.

-Już 8?- zapytałam, a on przytaknął- Świetnie, zaraz powinien być Dav...- mruknęłam do siebie.

-Dav? - zapytał blondyn, lekko pochylając się nad barem.

-Chłopak, z którym pracuję na zmianie.

-No nie ważne barmaneczko...- pokazałam mu środkowy palec- Daj mi piwo.

Przewróciłam oczami, lecz spełniłam jego polecenie.

-Więc, może chcesz wiedzieć...?

-Nil, musisz poczekać.- rzuciłam zanim poszłam spełnić kilka zachcianek obcych ludzi.

Już wracałam do blondyna, gdy zaczepił mnie Dave:

-Część maleńka.- puścił mi oczko, więc uśmiechnęłam się do niego.

-Hej.-odparłam i po tym jak skomplementował mój wygląd, on zniknął na zapleczu, a ja stanęłam ponownie przed Horanem.

-Kto to był?- zapytał, a ja przez chwilę nie wiedziałam o co chodzi.

-C...? Aaaa to jest właśnie Dave.

-Podrywa cię.

-Oh, tak na pewno. Dlaczego miałby to robić?- zapytałam poirytowana.

-Ty naprawdę nie widzisz tego jaka piękna jesteś?- zapytał, a ja zatrzymałam się w miejscu i popatrzyłam w jego przymrużone oczy.

-Ej! Daj mi 2 razy szkocką!- przeniosłam wzrok na pijanego gościa obok Nialla.

-Grzeczniej proszę.-warknął w jego stronę blondyn, a ja aż rozdziawiłam usta. Zaskakuje mnie coraz bardziej.

Otrząsnęłam się i wyciągnęłam dwie szklanki, aby wypełnić je alkoholem. Facet zabrał trunek i zniknął w tłumie.

-Niall, weź się zabaw czy coś, muszę iść posprzątać stoliki.- powiedziałam do niego.

-Poczekam.

-Jak chcesz, tylko później nie trój mi dupy, że zmarnowałam ci wieczór.

Wzięłam tackę oraz ściereczkę i zaczęłam zbierać brudne kieliszki i szklanki.

Byłam tak zapracowana, że nawet nie wiem, w którym momencie zniknął Niall. Ludzie, jest poniedziałek, dlaczego tu są takie tłumy?!

-Kogo tak wypatrujesz, mała?- zagadał Dav.

-Uh... kolegi.

-Tego blondyna?

-Tak.

-Wcześniej odszedł w stronę parkietu z jakąś laską. Niezła była.

Zabije szmatę.

Zaraz co?

-Wow, dobra nie była ładna.- spojrzałam na niego zdezorientowana tą poprawką- Wyglądałaś, jakbyś miała mnie zabić.

-Co? Ja nie... Nie ważne.

-Może się napijesz?- zapytał po kilku chwilach.

-Nie powinniśmy...- mruknęłam, choć miałam na to wielką ochotę.

-No dalej, mamy darmowe drinki.

-Ale tylko jeden.- ulegałam.

Uśmiechnął się i przyszykował dla nas po alkoholowej mieszance. Już miałam wziąć łyka, kiedy usłyszałam:

-W pracy nie wolno!

Za barem stał uśmiechnięty od ucha do ucha Niall.

-Wrócił syn marnotrawny.- odłożyłam szklankę i podeszłam do niego.

-Wybacz, spotkałem kilku znajomych.- trochę plątał mu się język.

-Cóż, cieszę się, że dobrze się bawisz.

-Jak nigdy dotąd.- powiedział trochę za głośno.

-Nil ile wypiłeś?- zapytałam, ręką chwytają jego twarz tak, że ściskałam jego policzki, przez co wyglądał jak ryba.

-Niewiele.- wyseplenił.

-Dobrze by było, gdybyś wrócił do domu, zanim zaciążysz jakąś panienkę.

- Świetny pomysł.

-Albo zaczął flirtować z 15-nastolatką.- zaśmiałam się,a on ze mną- Kończę za 5 minut.

-Wytrzymam tyle.- skinęłam głową.

Trochę przed czasem poszłam na zaplecze, gdzie zabrałam swoje rzeczy. Wyprowadzenie Nialla na zewnątrz było dla mnie niezłym testem sprawnościowym. Chłopak chwiał się lekko na nogach i ciągle mruczał coś pod nosem. Nie słuchając tych bzdur, gestem ręki zatrzymałam jadąca taksówkę.

-Tylko żeby mi tapicerki nie orzygał.- fuknął kierowca.

-Jak coś to on chętnie zapłaci za szkody, prawna Ni?

-C-co? Ni?-zamrugał na mnie- A tak. Oczywiście.

O co chodzi?

Wzruszyłam ramionami i zwróciłam się do obcego faceta:

-Najpierw na Dovehouse Street, a później...

-Nieee... -przerwał mi blondyn -Jedź do mnie. -spojrzałam na niego jak na idiotę -No proszeeee.

Westchnęłam ciężko i podałam taksówkarzowi adres Horana.

Teraz będę go niańczyć. Świetnie.

No dobra, nie udawajmy : podoba mi się to.

*****
Powiem wam, że jeszcze jakieś 2 max 3 rozdziały i koniec ff :''''')

Tweeting with Niall || N.H. ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz