08.07.2016
Rubby pov
Było już południe, a ja uświadomiłam sobie, że naprawdę potrzebuję mojego portfela. Dziś mam iść do pracy, a w nim są wszystkie moje dokumenty. Szczerze liczyłam, że Niall pojawi się z rana pod moimi drzwiami, ale jak widać, trochę się przeliczyłam.
Nie napisałam do niego. Nie wiem dlaczego. Wcześniej inaczej reagował na moje zachowanie podobne do tego wczorajszego. Czy coś się zmieniło? Naprawdę go nie rozumiem.
Westchnęłam ciężko i postanowiłam, że muszę sama zjawić się u blondyna. Naprawdę chciałam odzyskać swoją rzecz. Jak dobrze, że wczoraj musieliśmy do niego na chwilę podjechać, bo dzięki temu znam adres.
Na ulicy złapałam taksówkę i ponownie zaczęłam rozmyślać o rzekomym wspólnym obiedzie. Było... cóż, naprawdę fajnie. Zabrał mnie do jakiejś niedrogiej knajpy, gdzie nawet nie pytając mnie o zdanie, zamówił dla mnie spaghetti. Po prostu pamiętał, że to moje ulubione danie. Uroczo.
Później podstępem zapłacił cały rachunek (wykorzystał moment kiedy poszłam do toalety) . I oh, zaproponował, że pokaże mi Londyn. Sprawiał, że nie przestawałam się uśmiechać, co było dość dziwne, bo zazwyczaj jestem sarkastyczna. Nie mam pojęcia ja on to robi.
-Jesteśmy na miejscu.- kierowca wyrwał mnie z zamyślenia.
Spostrzegła, że uśmiecham się jak idiotka. Co się ze mną dzieje? Szybko potrząsnęłam głową i zapłaciłam mężczyźnie, po czym wysiadłam. Chociaż raz w życiu uratowało mnie to, że zawsze zostawiam pieniądze w losowych ubraniach.
Zadzwoniłam do furtki (pieprzony bogacz) i czekałam chwilę, zanim w domofonie usłyszałam jego głos.
-Kto tam?- zapytał, a ja nachyliłam się do małej kamerki, robiąc przy tym głupią minę. -Rubb... ? Cholera, poczekaj.
Usłyszałam piknięcie, więc popchnęłam bramkę, która od razu ustąpiła. Po przejściu krótkim chodniczkiem zapukałam do drzwi. Nie wiem, czy ma to jakikolwiek sens skoro przed chwilą mnie widział i wie, że przyszłam, ale jestem dobrze wychowana, więc...
-Co tu robisz?- zapytał farbowany, kiedy tylko otworzył drzwi.
Jego ton i pretensjonalne słowa uraziły mnie.
-Przyszłam odebrać moją własność, księżniczko focha.- odparłam równie nie miło co on.
-Ja jestem księżniczką focha? Proszę cię, nie myl mnie ze sobą.- prychnął, a ja miałam ochotę go uderzyć.
Odwrócił się i zniknął gdzieś we wnętrzu domu. Postanowiłam sama się zaprosić, skoro on tego nie zrobił. Dotarły do mnie dźwięki telewizora:
-Mark...nie możemy być razem...
-Ależ Jasmine, kocham cię. Rozumiesz? Kocham cię.
Film romantyczny? Ale będę się z niego napieprzać.
Ruszyłam dalej, lecz gdy byłam już przy wejściu do salonu, Niall zablokował mi drogę wręcz wyrastając z ziemi. Stał tak blisko, że musiałam zrobić krok do tyłu. Wyglądał na zdenerwowanego.
-Masz.- wyciągnął rękę z portfelem w moją stronę.
Zabrałam go, lecz chciałam jeszcze chwilę pomęczyć tego złamasa.
-Oglądasz ckliwe romanse? Ty? Naprawdę?- zaśmiałam się.
-Kwestia gustu.- odparł nawet na mnie nie patrząc.
-Wszystko z tobą okej?- zapytałam już całkiem zniecierpliwiona jego zachowaniem.
-Dlaczego miałoby nie być?
-Jezu, nie wiem, bo mnie całkiem zlewasz na przykład?
Milczał, więc podjęłam drugą próbę:
-Jeżeli chodzi ci o wczorajsze wiadomości... Jezu nie myślałam, ze cię to urazi. Przecież tak się zachowuję. To jest mój charakter. I kto jak kto, ale ty powinieneś wiedzieć to najlepiej. Przepraszam okej?
-Tu nie chodzi o to...- spuścił wzrok i lekko zagryzł wargę.
-Tylko?
-Ja...- przerwał zdanie, gdy jakiś kobiecy głos krzyknął z salonu:
-Ni! Gdzie się podziałeś?!
Byłam tak zszokowana, że moje usta same zaczęły lekko się uchylać. Ukrywa tu jakąś kobietę? Spotyka się z kimś? A więc to dlatego ogląda film romantyczny. A dokładniej, jak przypuszczam, komedię romantyczną. Szybko doprowadziłam się do porządku.
-A więc to dlatego, tak? Nie mogłeś po prostu powiedzieć, że masz gościa?- zapytałam jak najbardziej neutralnie.
-Nie, to...- ponownie nie skończył, a za nim ujrzałam dziewczynę. Piękną, skąpo ubraną dziewczynę.
Zamrugałam kilka razy oczami, aby upewnić się, że nic mi się nie przywidziało.
-Ooo mamy gościa? Dlaczego nic nie powiedziałeś?- jej głoś był bardzo wysoki.
Podeszła do mnie i wyciągnęła dłoń w moją stronę.
-Jestem Camila. Przyjaciółka Nialla.
Spojrzałam na Horana, który obserwował wszystko z boku, a później przeniosłam wzrok na rękę tej przeklętej brunetki.
-A ja Rubby. Również przyjaciółka Nialla. Zabawne, nieprawdaż?- uśmiechnęłam się szeroko, równocześnie mocno ściskając jej dłoń.
Przez chwilę, wyglądała na zaskoczoną, lecz po chwili też bardziej przyłożyła się do naszego małego powitania. Posłałam jej spojrzenie: ,,Spierdalaj od niego suko". Przez chwilę mierzyłyśmy się wzrokiem, aż w końcu speszyła się i delikatnie wyszarpała rękę.
-Niall opowiadał o tobie.- powiedziała, na co uniosłam brwi.
-Naprawdę? Za to ja nic o tobie nie słyszałam. - odparłam odważnie.
-Oh...
Zapadła krępująca cisza. Ha , krępująca jak dla kogo. Ja świetnie się bawiłam.
-Pójdę już.- rzuciłam twardo.
-Rubby...-odezwał się blondyn, ale nie miałam najmniejszej ochoty go słuchać.
Ostatni raz spojrzałam prosto w jego oczy, po czym opuściłam ten przeklęty dom. Możliwe, że trochę za mocno zamknęłam za sobą drzwi, lecz nie zwróciłam na to za dużej uwagi.
Kiedy tylko przeszłam przez bramę, przetarłam twarz ręką.
Co to do kurwy było?!
Moje serce biło naprawdę szybko, a żołądek ściskał się w nieprzyjemny, dotąd nieznany mi sposób. Chcę po prostu jak najszybciej być w domu.
Kiedy tu jechałam, przypuszczałam, że Niall odwiezie mnie w drugą stronę. Ops, trochę nie wyszło. Ruszyłam drogą i wyciągnęłam telefon, aby zadzwonić po taksówkę.
Dlaczego to wszystko mnie tak bardzo obchodzi?
---
j no nie nakręcajcie się tak xd
Drama time!!
CZYTASZ
Tweeting with Niall || N.H. ✔
Fanfiction@NiallOfficial: Twój środkowy palec urósł :o @RubbyScream: Za to twój mózg się skurczył @NiallOfficial: Ty masz chamskość we krwi @RubbyScream: Opss @RubbyScream: Nil słodziaku powiedzieć ci coś? @NiallOfficial: Uu ostro się zaczyna, dajesz @RubbySc...
