12.07.2016
Rano spotkałam się z tępym bólem głowy. Próbowałam jeszcze chwilę nacieszyć się mglistym wspomnieniem Nialla, lecz realia sprowadziły mnie na ziemię.
Jest poniedziałek. Do pracy mam dopiero na 3 pm. Okej, chyba zdążę wyleczyć kaca.
Ziewnęłam i bez pośpiechu podniosłam pierzynę, pod którą zapewne wkopałam się gdy byłam nieprzytomna.
Zamarłam, kiedy zobaczyłam męską rękę na mojej talii. Spojrzałam w bok i zobaczyłam śpiącego Nialla. Moje serce przyśpieszyło rytm i biło tak mocno, że zdziwiłam się, że jeszcze nie obudziło blondyna.
O boże. Jednak przyjechał? Nie widziałam go od tak dawna... Ma lekki zarost; zapomniał się ogolić. Ostrożnie podniosłam dłoń i delikatnie przeczesałam palcami jego puszyste włosy. Miał straszne odrosty, chyba będę musiała doprowadzić go do porządku.
Wpatrywałam się w niego dobre 5 minut, kiedy jego ciągle zamknięte powieki zatrzepotały lekko. Wstrzymałam dech i zabrałam rękę.
Strzepnęłam z siebie jego ramię i usiadłam na końcu łóżka.
-Rubby?- mówił z poranną chrypą, a ja właśnie umierałam. Skrętu w brzuchu były nie do wytrzymania.
-Kurwa mać, co ci się stało?- spięłam się uświadamiając sobie, że nadal jest w bieliźnie, a on ma doskonały widok na mojego pokaźnego siniaka na plecach.
-To.. nic...- miałam ściśnięte gardło.
Szybko chwyciłam szlafrok, który rzuciłam do stóp łóżka kilka dni temu. Owinęłam się nim, aby nie mógł mnie oglądać.
Ruszyłam do kuchni, równocześnie mówiąc:
-Chyba powinieneś już...
-Nigdzie nie idę.- przerwał mi twardo.
-Jak chcesz.- szepnęłam.
Zaczęłam robić dwie kawy.
-Rubby, nie lubisz kawy.- powiedział Niall, powoli do mnie podchodząc.
-Racja...- mruknęłam.
Wyciągnął mi z dłoni puszkę i złapał za nadgarstki.
-Rubby. Ru, spójrz na mnie.- zrezygnowana podniosłam głowę i po raz pierwszy popatrzyłam prosto na niego- Jak to się stało?
-Chciałam go odwiedzić. Zobaczyć czy jeszcze w ogóle żyje.
Wszystkie emocje, które w sobie dusiłam po prostu wybuchły. Zaczęłam się trząść ,a z moich oczu poleciały łzy.
-Oh Rubby...- przyciągnął mnie do siebie i zamknął w objęciach, tak jak w moim domu. Pierwszy raz naprawdę przy nim płakałam. I szczerze czułam się dzięki temu lżej.
On nic nie mówił.
-Nie chcę, żebyś i ty mnie opuścił. Naprawdę nie chcę.- wyszeptałam w akcie desperacji.
-Jestem tu. - poczułam jak przyciska swoje usta do mojego czoła.
Tego potrzebowałam: poczucia, że kogoś obchodzę. Kiedy mój oddech wrócił do normy, przeprosiłam Nialla i poszłam do łazienki. Zmyłam wczorajszy, makijaż, albo raczej to co z niego zostało i weszłam pod prysznic. Szybko umyłam całe ciało, łącznie z włosami. Wytarłam się dokładnie i po owinięciu się szczelnie ręcznikiem i upewnieniu się, że blondy siedzi w kuchni, przebiegłam do sypialni. Zamknęłam się na klucz, ubrałam świeżą bieliznę i jakieś ciuchy. Mokre włosy zaplotłam w lekkiego warkocza.
-Chcesz coś do jedzenia?- zapytałam wchodząc do kuchni.
Podniósł na mnie wzrok, lecz tym razem odwzajemniłam jego spojrzenie. Zmrużył oczy, dla których mogłabym umrzeć i powiedział:
-Pamiętasz coś z wczoraj?
-Nie za bardzo... Czy... Czy mówiłam coś głupiego?- za jąkałam się, bojąc się odpowiedzi, która może paść z jego ust.
Uśmiechnął się szeroko i z zadowoleniem. To nie wróży niczego dobrego.
-Od czego by tu zacząć...- udawał zamyślonego. Posłałam mu zirytowane spojrzenie i rzuciłam:
-Poczekaj, zrobię sobie popcorn.
-Na pewno chcesz to wiedzieć?
-Zaryzykuję.- otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej mleko.
-Okej. Na początku mówiłaś coś o śnie i upijaniu się. Później zwyzywałaś dziewczynę o imieniu Camila przekleństwami, których jeszcze nigdy nie słyszałem.- zaśmiał się, a ja razem z nim.
Poczułam, że moje policzki zrobiły się czerwone, lecz zignorowałam to i nasypałam płatków do dwóch miseczek.
-Potem- kontynuował - bredziłaś, że najchętniej rzuciłabyś tym wszystkim i wyjechała ze mną gdzieś na Alaskę.
-C-co? O boże. Zmyślasz, nie możliwe, żebym była aż tak nachlana.
-No dobra może trochę. Tego nie było.- lekko uderzyłam go w głowę.
Postawiłam śniadanie przed Horanem, po czym usiadłam naprzeciw niego.
-Mam mówić dalej?
Niepewnie pokiwałam głową.
-Okej, musiałem zaprowadzić cię do łazienki; stwierdziłaś, że będziesz wymiotować.
-Poważnie? Od kiedy jestem taka słaba w piciu?- mruknęłam sama do siebie- A co później?
- Mówiłaś wiele zabawnych rzeczy. Rozmawiania z tobą pijaną na żywo jest o wiele lepsze niż przez internet.
-No co ty nie powiesz...- burknęłam.
-Nie zapomniałaś wspomnieć, że nadal masz wszystkie zdjęcia jakie ci wysłałem.
Zaczęliśmy się śmiać.
-I... powiedziałaś też jedną bardzo istotną rzecz. Naprawdę nie pamiętasz?- pokręciłam głową- Nic a nic?
- Niall mam w głowie czarną dziurę.- westchnęłam.
Jego telefon zawibrował, przez co wiedziałam, że to koniec naszej rozmowy.
-Dobra w takim razie... Muszę iść, ale przyjdę tu wieczorem, a ty spróbuj sobie przypomnieć.
-Nil, wieczorem jestem w pracy.
-Więc... przyjdę do ciebie na drinka.- uśmiechnął się szeroko, a ja poczułam się jakbym spadała z klifu.
-Oh... Cóż, okej.- wzruszyłam ramionami.
-Więc jest już w porządku?- zapytał, a ja spojrzałam na niego zdezoriętowana- Mogę już iść?
-Dlaczego pytasz o pozwolenie? Oczywiście, że możesz iść.
Mruknął coś czego nie dosłyszałam. Odprowadziłam go do drzwi i ciskając w niego wyzwiskami, wypchnęłam na zewnątrz.
O tak, wszystko wróciło do normy.
CZYTASZ
Tweeting with Niall || N.H. ✔
Fanfiction@NiallOfficial: Twój środkowy palec urósł :o @RubbyScream: Za to twój mózg się skurczył @NiallOfficial: Ty masz chamskość we krwi @RubbyScream: Opss @RubbyScream: Nil słodziaku powiedzieć ci coś? @NiallOfficial: Uu ostro się zaczyna, dajesz @RubbySc...
