79

1.3K 53 7
                                        

12.07.2016

Rano spotkałam się z tępym bólem głowy. Próbowałam jeszcze chwilę nacieszyć się mglistym wspomnieniem Nialla, lecz realia sprowadziły mnie na ziemię.

Jest poniedziałek. Do pracy mam dopiero na 3 pm. Okej, chyba zdążę wyleczyć kaca.

Ziewnęłam i bez pośpiechu podniosłam pierzynę, pod którą zapewne wkopałam się gdy byłam nieprzytomna.

Zamarłam, kiedy zobaczyłam męską rękę na mojej talii. Spojrzałam w bok i zobaczyłam śpiącego Nialla. Moje serce przyśpieszyło rytm i biło tak mocno, że zdziwiłam się, że jeszcze nie obudziło blondyna.

O boże. Jednak przyjechał? Nie widziałam go od tak dawna... Ma lekki zarost; zapomniał się ogolić. Ostrożnie podniosłam dłoń i delikatnie przeczesałam palcami jego puszyste włosy. Miał straszne odrosty, chyba będę musiała doprowadzić go do porządku.

Wpatrywałam się w niego dobre 5 minut, kiedy jego ciągle zamknięte powieki zatrzepotały lekko. Wstrzymałam dech i zabrałam rękę.

Strzepnęłam z siebie jego ramię i usiadłam na końcu łóżka.

-Rubby?- mówił z poranną chrypą, a ja właśnie umierałam. Skrętu w brzuchu były nie do wytrzymania.

-Kurwa mać, co ci się stało?- spięłam się uświadamiając sobie, że nadal jest w bieliźnie, a on ma doskonały widok na mojego pokaźnego siniaka na plecach.

-To.. nic...- miałam ściśnięte gardło.

Szybko chwyciłam szlafrok, który rzuciłam do stóp łóżka kilka dni temu. Owinęłam się nim, aby nie mógł mnie oglądać.

Ruszyłam do kuchni, równocześnie mówiąc:

-Chyba powinieneś już...

-Nigdzie nie idę.- przerwał mi twardo.

-Jak chcesz.- szepnęłam.

Zaczęłam robić dwie kawy.

-Rubby, nie lubisz kawy.- powiedział Niall, powoli do mnie podchodząc.

-Racja...- mruknęłam.

Wyciągnął mi z dłoni puszkę i złapał za nadgarstki.

-Rubby. Ru, spójrz na mnie.- zrezygnowana podniosłam głowę i po raz pierwszy popatrzyłam prosto na niego- Jak to się stało?

-Chciałam go odwiedzić. Zobaczyć czy jeszcze w ogóle żyje.

Wszystkie emocje, które w sobie dusiłam po prostu wybuchły. Zaczęłam się trząść ,a z moich oczu poleciały łzy.

-Oh Rubby...- przyciągnął mnie do siebie i zamknął w objęciach, tak jak w moim domu. Pierwszy raz naprawdę przy nim płakałam. I szczerze czułam się dzięki temu lżej.

On nic nie mówił.

-Nie chcę, żebyś i ty mnie opuścił. Naprawdę nie chcę.- wyszeptałam w akcie desperacji.

-Jestem tu. - poczułam jak przyciska swoje usta do mojego czoła.

Tego potrzebowałam: poczucia, że kogoś obchodzę. Kiedy mój oddech wrócił do normy, przeprosiłam Nialla i poszłam do łazienki. Zmyłam wczorajszy, makijaż, albo raczej to co z niego zostało i weszłam pod prysznic. Szybko umyłam całe ciało, łącznie z włosami. Wytarłam się dokładnie i po owinięciu się szczelnie ręcznikiem i upewnieniu się, że blondy siedzi w kuchni, przebiegłam do sypialni. Zamknęłam się na klucz, ubrałam świeżą bieliznę i jakieś ciuchy. Mokre włosy zaplotłam w lekkiego warkocza.

-Chcesz coś do jedzenia?- zapytałam wchodząc do kuchni.

Podniósł na mnie wzrok, lecz tym razem odwzajemniłam jego spojrzenie. Zmrużył oczy, dla których mogłabym umrzeć i powiedział:

-Pamiętasz coś z wczoraj?

-Nie za bardzo... Czy... Czy mówiłam coś głupiego?- za jąkałam się, bojąc się odpowiedzi, która może paść z jego ust.

Uśmiechnął się szeroko i z zadowoleniem. To nie wróży niczego dobrego.

-Od czego by tu zacząć...- udawał zamyślonego. Posłałam mu zirytowane spojrzenie i rzuciłam:

-Poczekaj, zrobię sobie popcorn.

-Na pewno chcesz to wiedzieć?

-Zaryzykuję.- otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej mleko.

-Okej. Na początku mówiłaś coś o śnie i upijaniu się. Później zwyzywałaś dziewczynę o imieniu Camila przekleństwami, których jeszcze nigdy nie słyszałem.- zaśmiał się, a ja razem z nim.

Poczułam, że moje policzki zrobiły się czerwone, lecz zignorowałam to i nasypałam płatków do dwóch miseczek.

-Potem- kontynuował - bredziłaś, że najchętniej rzuciłabyś tym wszystkim i wyjechała ze mną gdzieś na Alaskę.

-C-co? O boże. Zmyślasz, nie możliwe, żebym była aż tak nachlana.

-No dobra może trochę. Tego nie było.- lekko uderzyłam go w głowę.

Postawiłam śniadanie przed Horanem, po czym usiadłam naprzeciw niego.

-Mam mówić dalej?

Niepewnie pokiwałam głową.

-Okej, musiałem zaprowadzić cię do łazienki; stwierdziłaś, że będziesz wymiotować.

-Poważnie? Od kiedy jestem taka słaba w piciu?- mruknęłam sama do siebie- A co później?

- Mówiłaś wiele zabawnych rzeczy. Rozmawiania z tobą pijaną na żywo jest o wiele lepsze niż przez internet.

-No co ty nie powiesz...- burknęłam.

-Nie zapomniałaś wspomnieć, że nadal masz wszystkie zdjęcia jakie ci wysłałem.

Zaczęliśmy się śmiać.

-I... powiedziałaś też jedną bardzo istotną rzecz. Naprawdę nie pamiętasz?- pokręciłam głową- Nic a nic?

- Niall mam w głowie czarną dziurę.- westchnęłam.

Jego telefon zawibrował, przez co wiedziałam, że to koniec naszej rozmowy.

-Dobra w takim razie... Muszę iść, ale przyjdę tu wieczorem, a ty spróbuj sobie przypomnieć.

-Nil, wieczorem jestem w pracy.

-Więc... przyjdę do ciebie na drinka.- uśmiechnął się szeroko, a ja poczułam się jakbym spadała z klifu.

-Oh... Cóż, okej.- wzruszyłam ramionami.

-Więc jest już w porządku?- zapytał, a ja spojrzałam na niego zdezoriętowana- Mogę już iść?

-Dlaczego pytasz o pozwolenie? Oczywiście, że możesz iść.

Mruknął coś czego nie dosłyszałam. Odprowadziłam go do drzwi i ciskając w niego wyzwiskami, wypchnęłam na zewnątrz.

O tak, wszystko wróciło do normy.

Tweeting with Niall || N.H. ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz