the hundred thirty-seventh day of ending friendship (12)

1.9K 258 218
                                        

Michael myślał że wraz z Luke'iem wykorzystają ostatni miesiąc, kiedy mogli się cieszyć sobą nawzajem. Pomylił się. Blondyn od zakończenia roku szkolnego nie napisał ani w ogóle nie spotkał się ze swoim przyjacielem. Zielonooki stracił z nim kontakt, co go trochę zabolało.

W końcu stojąc na lotnisku i czekając na samolot, który właściwie już się spóźniał Clifford ze swoją mamą siedzieli na tych niewygodnych krzesełkach. Oczywiście Karen odpytywała go z każdej rzeczy jaką wsadził do swoich walizek, aby mieć pewność że niczego nie zapomniał. Michael za to już nie zważał co mówi do niego matka, a po prostu odpowiadał krótkie "tak". Miał już wywalone właściwie na swoich znajomych, rodzinę jak i całe Sydney czy Australię, chciał już po prostu wylądować w Stanach Zjednoczonych i cieszyć się swoją kawalerką (którą niestety będzie musiał z kimś dzielić) jak i studiami pod wspaniałym kierunkiem.

Oczywiście zastanawiał się także nad Luke'iem, choć naprawdę chciał także go już mieć za sobą. To on przecież przestał się odzywać, po za tym i tak pewnie się już nie spotkają.

- Lot do Los Angeles zostanie opóźniony o pół godziny, powtarzam... - zabrzmiał w głośnikach damski głos, na co teraz limonkowo-włosy głośno westchnął.

- Spokojnie skarbie, to tylko pół godziny - próbowała pocieszyć syna pani Clifford, delikatnie pocierając o jego ramię. Ten tylko oparł łokcie o kolana i zwiesił głowę w dół.

- Zostaw mnie.

- Dobrze, idę po kawę. Też chcesz?

- Nie, dzięki - burknął w odpowiedzi, na co Karen westchnęła z bezsilności.

Michael już naprawdę miał dość, tym bardziej że te plastikowe krzesełko było niewygodne dla jego tylnej części ciała i nad zwyczajniej w świecie już go bolały pośladki. Do tego zamiast zaopatrzyć się po prostu w to co potrzebuje, jego matka nawciskała mu tyle rzeczy, że tam w Los Angeles mógłby na ulicy mieszkać, a i tak żył by jak król. Nagle usłyszał skrzypnięcie i już wiedział, że wróciła. Zdziwił się trochę, że dość szybko uporała się z automatem który był na drugim końcu sali.

Poczuł głaskanie po ramieniu.

- Mówiłem ci mamo, zostaw mnie - powiedział i podniósł głowę.

Nagle jego oczy spotkały się z niebieskimi, a dech zaparło mu w piersiach.

- Co tu robisz? - w końcu wyjąkał, na co w odpowiedzi dostał tylko mrugnięcie. - Nieważne, ale możesz już iść. Zaraz przyleci samolot.

Jednak Luke nadal siedział w tym samym miejscu i patrzył się na bulwersującego się chłopaka.

- No idź sobie, nie chcę cię tu widzieć! - prawie krzyknął, na co kilka osób odwróciło się w ich stronę.

Blondyn wyjął swój telefon i wystukał kilka słów w notatkach. Przez ten krótki czas Michael zdążył przyjrzeć się dokładniej byłemu przyjacielowi. Zmienił się... W jego wardze nie było już kolczyka, a włosy zamiast stać do góry, opadały mu na czoło. Był na pewno o wiele gorętszy, ale chłopak nie mógł dopuścić do siebie tej myśli.

Przyszedłem się pożegnać

Limonkowo-włosy chwilę analizował wypowiedź blondyna, aż w końcu złość która zbierała się w nim wzięła górę. Złapał za swoje torby i wstał.

- Więc żegnaj Luke - powiedział na odchodne i ruszył.

Blondyn nie mógł po prostu patrzeć jak jego najlepszy przyjaciel odchodzi. Tak, nadal podobał mu się chłopak, ale i czuł do niego niezwykłą więź. Nie mógł się z nim rozstać w kłótni.

Wstał i robiąc kilka kroków, w końcu odważył się to zrobić.

- Czekaj - z jego ust wydobył się niezwykle niski głos, który on sam ledwie słyszał.

Jednak słuch Michaela był bardzo dokładny i w jednym momencie stanął jak wryty. Nie mógł tego usłyszeć, po prostu to było niemożliwe.

- Czy ty...? - odwrócił głowę do tyłu, spoglądając na bladą twarz Luke'a.

Przesłyszałem się - pomyślał i ruszył przed siebie, zostawiając blondyna w tyle, który był już od dawna niebieski*.

*w języku angielskim słowo "blue" oznacza także smutny

Od autorki: Mam nadzieję, źe opowiadanie się podobało. Dla moich stałych czytelników - to jest moje niepewne ostatnie opowiadanie tutaj. Niestety moja przygoda z wattpadem dobiegła końca, czas się zająć swoim "życiem". Może kiedyś wrócę ;)

Ps: piszcie swoje opinie na temat tego opowiadania, jak wam się podobało?

blue | mukeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz