the eleventh day of strange friendship (5)

1.7K 227 40
                                        

Nie wiedział dokładnie jak to się stało, ale właśnie szedł na nocowanie do domu białowłosego. Pod pachą trzymał ledwo zwinięty, zielony śpiwór, a w plecaku miał bieliznę na zmianę, szczoteczkę do zębów jak i koszulkę na jutro. Jego mama niezwykle radośnie przyjęła fakt, że wreszcie jej syn znalazł sobie przyjaciela, ale sam Luke nie umiał stwierdzić czy to już jest przyjaźń. Dlatego też dostał pełny ekwipunek. Na szczęście blondyn niezauważenie wyjął swoją piżamę w kangury, którą także upchnęła mu jego rodzicielka.

Obok kroczył trochę podniecony całą sytuację Michael. On nie tak jak Luke - nocował kiedyś u znajomych, ale szybko przestali go zapraszać gdy skończył dwanaście lat. Po prostu nie przypadł innym do gustu... Dlatego też od razu jak się dowiedział, że rodzice nie mają zamiaru wrócić na weekend zaproponował jedynej osobie, która jak mu się wydawało lubiła jego towarzystwo - nocowanie. Miał już wszystko przygotowane od co najmniej trzech godzin. Zmusił się nawet do wyjścia po krótkie zakupy, ale także w miarę posprzątał salon, rozłożył kanapę oraz zniósł materac ze strychu. Na pościelenie nie wystarczyło mu chęci, więc postanowił że wszystko zrobią jak już obaj będą na miejscu.

Po dobrych kilku minutach zapamiętywania przez Clifforda drogi do domu Luke'a, który i tak nie wpuścił go dalej niż do przedsionka dotarli. Michael wparował do swojego domu, prawie zapominając o idącym za nim blondynie, który jak zwykle zdjął buty i został tym razem w czarnych skarpetkach. Prawie od razu ruszyli do salonu, gdzie białowłosy stanął na środku i zaprezentował ich dzisiejsze spanie, na co Luke jak zwykle pokiwał głową.

- Okej, swoje rzeczy możesz położyć gdzieś w rogu. Właściwie to gdzie chcesz - to już chyba tradycją było, że gdziekolwiek nie poszedł musiał rzucić się na cokolwiek i paść plackiem. Tym razem padło na kanapę. - Chcesz obejrzeć jakiś film? - za odpowiedź uznał wzruszenie ramionami. - Hm... A co chciałbyś robić?

Luke rozejrzał się szukając notatnika, który ostatnio zostawił gdzieś w tym pomieszczeniu, jak ostatnio bywał u Mike'a. W końcu zauważył mały zbiór kartek i mazak. Złapał za obie rzeczy i nabazgrał szybki napis.

Pograj mi na gitarze

Nie wiedział czemu właściwie to napisał, ale miał w tym momencie ochotę na posłuchanie dźwięków gitary. Po za tym od początku ich znajomości był ciekawy ile właściwie umie Michael.

- Na serio chcesz? - brwi chłopaka lekko uniosły się ku górze, bo nie spodziewał się takiej zachcianki. Blondyn pomachał energicznie głową, więc białowłosy tylko cicho westchnął i wstał z wygodnego miejsca. - Poczekaj chwilę.

W jednym momencie znikł z widoku Luke'a, który czekał na niego nie więcej niż minutę, choć czas i tak niemiłosiernie mu się dłużył. W końcu zobaczył instrument, który na sam widok skręcał go w żołądku.

- Okej - Mike usiadł na brzegu kanapy. - Usiądź może najpierw, bo jak nadal będziesz tak stał to szału dostanę - stwierdził przewracając oczami, na co blondyn w jednym momencie znalazł się tuż na przeciwko niego. - Chwilkę - zaczął coś brzdąkać i choć dźwięki były nieczyste, wprawiały w zachwyt słuchacza. - No to... Co mam zagrać? - spytał, na co Luke się chwilkę zastanowił, ale po chwili jednak wzruszył ramionami.

Mike się nie zraził pomimo wszystko i postanowił zagrać jakąś melodię, której szczerze niebieskooki nie kojarzył. Była niezwykle powolna i jakby delikatna, chłopak wyobrażał sobie fale morskie i szum wiatru, bo to mu to przypominało. Był niezwykle skupiony na muzyce i czuł jakby wtapiała się w niego. To był takie przyjemne uczucie, chciał aby wypełniła go całego.

Nagle wszystko się skończyło - jedno nieprawidłowe pociągnięcie strun i syk Michaela.

- Coś mi się pogmatwało, to trudne trochę - zagryzł swoją wargę, a Luke od razu złapał za mazak.

Chyba nic nigdy nie pisał z taką prędkością i takim zapałem.

To było piękne. Chciałbym umieć grać tak jak ty

Mike kiedy przeczytał napis lekko się uśmiechnął. Definitywnie pochwała sprawiła mu niemałą przyjemność.

- Przestań, mam jeszcze dużo do dopracowania - machnął ręką. - A ty grasz na czymś? - Luke pokręcił przecząco głową. - Uh to spróbuj, nie nauczysz się bez pracy.

Nie mam gitary i po za tym to nie jest dobry pomysł

- Gitarę się załatwi, ale jak to nie jest to dobry pomysł?

nie

Michael zmarszczył brwi i spojrzał na twarz bez emocji przed nim. Marzeniem Luke'a było granie i śpiewanie, co jedno się wykluczało zupełnie. Wtedy w głowie białowłosego zapaliła się żarówka. Już wiedział co robić.

blue | mukeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz