one

8K 719 131
                                        

Wyszedł z gabinetu dyrektora, mocno trzaskając za sobą drzwiami. Naciągnął torbę na ramię i szybkim krokiem ruszył w stronę klasy, w której powinni mieć teraz matematykę. Był nieźle podenerwowany, bo poraz kolejny jego rodzice zostali wezwani do szkoły. W końcu to nie jego wina, że ten typek z 1B przypałętał mu się pod nogi. Widocznie zasługiwał na ostre lanie, a Jimina nie obchodziło to, że przy cofaniu przewrócił się i spadł ze schodów, w efekcie czego złamał prawą rękę. Przeczesał do tyłu swoje idealnie ułożone włosy i wyciągnął telefon. Zignorował kilka sms'ów od matki i poszedł przed siebie, nie patrząc na nic innego, oprócz ekranu komórki. W pewnym momencie za bardzo skupił swoją uwagę na jakimś poście na facebooku z gównoburzą w komentarzach i znów do czegoś dobił. Tym razem jednak poczuł, jak gorąca ciecz wylewa się na jego koszulę.

- Nosz kurwa mać!- przeklnął siarczyście, łapiąc za mokry materiał i przyglądając się ogromnej plamie.- Aish! Chcesz umrzeć!?- krzyknął i spojrzał na osobę, która przyczyniła się do zniszczenia jego ulubionej koszulki.

- Jakbym był twoim nauczycielem, dostałbyś uwagę i naganę wychowawcy, a także zadzwonił bym do twoich rodziców, że mi grozisz, ale teraz po prostu... udam że nic nie słyszałem.- odparł ze spokojem Yoongi.

- J-ja..- zdążył wypowiedzieć tylko tyle, bo nawet nie wiedział jak mógłby się wytłumaczyć. Stanął jak wryty i patrzył na starszego z lekkim przerażeniem w oczach.

- Przeprosiny przyjęte, a teraz zmykaj na lekcje.- mruknął, kładąc dłoń na jego ramieniu, a następnie zwinnie go wyminął i skierował się do pokoju nauczycielskiego.

Jimin uniósł rękę i zatrzymał ją w powietrzu, zastanawiając się nad tym co przed chwilą miało miejsce. Utworzył z ust dziubek i stał tak dobre kilka minut, aby przetworzyć w głowie całą sytuację. Westchnął, wsadził telefon do kieszeni, a także zapiął bluzę, aby nie było widać plamy po kawie. Spojrzał na zegarek, który miał na ręce i poszedł do klasy, co chwilę obracając się, żeby odszukać wzrokiem Mina, jednak korytarz był już pusty. Przyspieszył kroku, co i tak okazało się bezcelowe, bo z momentem, kiedy dotarł pod odpowiednie drzwi, zadzwonił dzwonek. Przetarł twarz ze zmęczenia i oparł się ramieniem o ścianę, oczekując Hoseoka. Kiedy wspomniany chłopak pojawił się na horyzoncie, od razu podszedł do Jimina i przybił z nim żółwika na powitanie.

- Ale się wkopałeś, stary...- podsumował Jung, kiedy ten opowiedział mu co się stało u dyrektora.- To co? Urywamy się?

- Jeszcze się pytasz? Oczywiście, że tak.. nie zniosę już tej zjebanej szkoły.- prychnął, kierując się z kumplem do wyjścia.

- Masz przy sobie fajki?- zapytał starszy, rozglądając się, czy w pobliżu czasem nie ma jakiegoś nauczyciela, bądź woźnej.

- Mhm..- mruknął, podchodząc do tylnich drzwi wyjściowych.- Kurwa, zamknięte...

- Zawsze możemy wyjść oknem.- odparł Hoseok, wskazując na lekko uchylone okno.

- Pojebało cię? Tam się ledwo szminka sekretarki zmieści, a ty się chcesz przeciskać przez taką szparkę.

- No ale-

- Zamknij się lepiej.

Park cofnął się i rozejrzał, aby upewnić się, że nikt ich nie przyłapie, po czym zdjął torbę i wyciągnął z niej wsuwkę, którą niegdyś podwinął matce. Wiedział, że kiedyś się ona przyda i nie mylił się. Podszedł do drzwi, aby następnie zacząć kombinować z zamkiem. Po niespełna dziesięciu minutach, uśmiechnął się, odsunął kawałek do tyłu i złapał za klamkę, po czym pchnął drzwi do przodu.

- Dobra, chodźmy już, bo modliszka nas znowu złapie i będziemy mieć przesrane..- skwitował, zabierając swoją torbę i wychodząc z budynku.

Czarnowłosy zamknął za sobą drzwi i szybkim krokiem poszedł za Jiminem. Chłopcy skierowali się do swojej 'bazy', czyli miejsca gdzie niemal codziennie przesiadują. Młodszy w połowie drogi wyciągnął paczkę papierosów i zapalił jednego, podając resztę Hoseokowi. Mimo, że pałał do rodziców ogromną nienawiść, czasami jednak dziękował im, że się nim nie interesują i myślą, że pieniądze wszystko załatwią. Wtedy nie miałby za co kupować papierosów, a w tej chwili były one dla niego niczym tlen.

a/n;
Jeśli dobrze pójdzie to rozdziały będą co tydzień w piątek~

smoke; yoonminOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz