Rozdział 13

158 10 0
                                        

Dwie godziny później siedziałam na kanapie i ryczałam w koszulkę Maćka. Czułam się okropnie.

-Gdzie oni mi go zabrali?
-Spokojnie Laura. Wszystko się wyjaśni.

W pewnym momencie zadzwonił telefon Maćka. Odebrał i zostawił mnie na długą chwilę.

-Dzwonił adwokat Kuby. Powiedział, że najważniejsze będą najbliższe dwie doby.
-Jak to? Co to znaczy?
-Że w przeciągu 48 godzin powinno się wszystko wyjaśnić. - westchnął.

Od tego płaczu zrobiło mi się nie dobrze. Zaraz się chyba porzygam. Pobiegłam do łazienki i moje odczucia stały się faktem. Po ogarnięciu się zeszła na dół.

-Krzysiu? - spytałam.
-Co tam? - odpowiedział z grymasem bólu na twarzy.
-Jak Twoja głowa?
-Pęka...

Sama odczuwałam lekki ból po tym jak rzucili mną na podłogę. Ułożyłam się na kanapie i skulona zasnęłam.

*Krzysztof*

Wyszedłem na balkon zapalić papierosa. Zadzwonił mi telefon. Smolasty?

-Halo?
-Siema, co ten Quebo odwalił?
-To już wiesz?
-Takie wieści w naszej branży szybko się rozchodzą, wiesz przecież.
-No wiem.
-Więc? Co się stało?
-Nie wiem. Nie mam pojęcia. Wbili w nocy, rzucili na glebę i go zabrali...
-Roksana?
-Nie dopuszczam nawet do siebie takich myśli... - przeczesałem dłonią włosy.
-Daj znać i trzymajcie się.
-Nara.

Po wypalonym papierosie wróciłem do domu. Jego dziewczyna siedziała na kanapie z podkurczonymi nogami. Jego szara bluza chroniła ją przed zmarźnięciem. Patrzyła w okno. W oczach miała łzy, a jej suche usta były skubane przez drobne paluszki.

-Laura? - usiadłem obok.
-Tak?
-Wyciągniemy go z tego shitu.
-Trzymam Cię za słowo. - otarła łzę z policzka i lekko się uśmiechnęła.

*Quebonafide*

-Albo gadasz jak było, albo wpierdzielimy Cię za kraty na długo.

-Bardzo chętnie bym pogadał, ale nawet nie wiem o czym. - zaśmiałem się.

-Lauraaa... - przeciągnął ostatnią literę jej imienią, a moje serce zabiło mocniej - Twoja dziewczyna pewnie wylewa potok łez.

-Skąd ta pewność?
-Kobiety lubią dramatyzować, wiesz.
-Możliwe.
-Ta kobieta wpierdzieli cię za kratki.
-Jak to?
-Widać mało o sobie wiecie, a już wyznajecie sobie miłość. Laura, czyli Natalia K. od pięciu lat ścigania za  zbiorową przestępczość. Narkotyki, prostytucja i te sprawy.
-Chcę zadzwonić.
-Dzwoń-podsunął mi telefon.

*Laura*

Mój dzień tak okropny jak makijaż, który spłynął ze łzami. Kubuśku... Wracaj... Oddajcie mi go...

Wyrwana z myśli pobiegła do telefonu.

-Halo?
-Skarbie...
-KUBA! GDZIE JESTEŚ? CZEMU CIĘ ZABRALI Z ŁÓŻKA I NIC NIE CHCĄ POWEDZIEĆ! - zaczęłam krzyczeć zrozpaczona.
-Spokojnie... Chciałbym się z Tobą zobaczyć.
-Już do Ciebie jadę!

Rzuciłam telefon i razem z Krzyśkiem pojechaliśmy na komisariat. Szybko mnie wypuścili do sali widzeń. Ten moment na długo pozostanie w mojej pamięci. Dzieliła nas pleksa, a po moich policzkach spłynęły kolejne łzy. Dramat...

-KUBA...? - wyłkałam. Mężczyzna wskazał na słuchawkę telefoniczną. Sam po chwili wziął jedną do ręki i przystawił do ucha.

-KUBA? Co się dzieje? Czemu Cię tutaj trzymają?
-Nie wiem, ale chcę jak najszybciej to wyjaśnić... Wrócić do domu... Do Ciebie Malutka.
-Kuba... - przyłożyłam otwartą dłoń do pleksy.
-Dziękuję, że przyjechałaś... - odwzajemnił gest i odłożył słuchawkę. Spojrzał mi w oczy i wyszedł w asyście policjantów.

SLEEP WELL ||QUEBONAFIDEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz