Kuba ze zmrużonymi oczami siedział na kanapie. Stałam gdzieś obok i czekałam jak dziecko z przedszkola aż w końcu powie co się stało.
-No dobra, gadaj. -powiedział Krzysiek.
-W połowie drogi ktoś mi po prostu zajebał w tył głowy... upadłem jak długi i gdyby nie szczekający pies to byście mnie znaleźli w rowie... obudziłem się i przyszedłem...
-Co tu jest grane..? Nie możemy nawet na ulicę wyjść? - spytałam przerażona.
-Nie wiem o co chodzi...
-Ja się boję już wyjść z domu nawet na podwórko...
-Nie bój się Laura. Nic Ci się nie stanie.
-Jakoś nie chce mi się w to wierzyć po dzisiejszym dniu...
-Laura... chodź do mnie... - wyciągnął do mnie rękę. Podeszłam do niego i usiadłam obok. Spojrzałam na jego kaptur od bluzy. Był we krwi.
-Nie ruszaj się, okej?
-A co?
-Otarcie... leciała ci krew...
-Świetnie.
Delikatnie oczyściłam ranę.
-Jak to wygląda?- spytał
-Ogólnie dobrze...
-Okiej. Dzięki.
Wzięłam prysznic i zeszłam do salonu, w którym był Kuba. Po chwili wróciłam się do kuchni. Sięgnęłam z zamrażarki kostki lodu. Wsypałam je do woreczka. Wzięłam ręcznik, którym owinęłam przeźroczysty woreczek z lodem. Poszłam do salonu i nie pokazując się Kubie, przyłożyłam delikatnie lód do jego głowy.
-Sssss, kto mi robi dobrze? -odchylił delikatnie głowę do tyłu. Usiadłam obok niego i trzymając woreczek przy bolesnym miejscu odpowiedziałam
-Powiedzmy, że ja.
-Dzięki, chyba tego mi było trzeba.
-Przygotować ci łóżko do spania? Pewnie boli cię głowa,co?
-Dasz radę sama?
-Tak,spoko. Przytrzymaj tylko lód.
Po chwili poszłam na górę. Mieliśmy trzy pokoje. Dwa z dwoma łóżkami i jedno z jednym. Więc przygotowałam nam łóżko do spania. Zeszłam na dół. Usiadłam obok niego i trzymałam woreczek z lodem. Mężczyzna położył moje "nagie" nogi (bo sypiam w bluzce i krótkich spodenkach) na swoich. Delikatnie mnie miział po udach. To było przyjemne uczucie. Nie broniłam mu.
-Myniu..?
-Hm?
-Chodź do łóżka.
-Jak mi Wojtas będzie chrapał to w życiu nie zasnę...
-Nie będziesz spał z Wojtkiem.
-No to Krzysiek.
-Ani z Krzyśkiem
-To z kim?
-Wiesz... będę spać spokojniej mając Cię przy sobie... będę wiedzieć, że z tobą okej jest... - powiedziałam skruszona, bo nie wiedziałam jak zareaguje.
-Z tobą mam spać?
-No chyba,że nie chcesz, to wtedy pójdę do Karoliny...
-Idę już idę. Nie musisz mnie namawiać nawet- uśmiechnął się.
-To chodź! - pociągnęłam go za rękę. Razem poszliśmy na górę. Que z workiem na głowie.
-A ty co? Jeszcze nie śpisz? - wyskoczył Krzysiek z pokoju.
CZYTASZ
SLEEP WELL ||QUEBONAFIDE
Fanfic22 - letnia dziewczyna z małego miasteczka postanawia zerwać z aktualnym sposobem życia. Wyjeżdża do Warszawy by tam rozpocząć od nowa swoją karierę. Jednak na drodze do szczęścia staje jej bardzo dużo przeszkód, ale tylko do pewnego momentu pokonuj...
