Rozdział 11

304 7 6
                                        

Kuba ze zmrużonymi oczami siedział na kanapie. Stałam gdzieś obok i czekałam jak dziecko z przedszkola aż w końcu powie co się stało.

-No dobra, gadaj. -powiedział Krzysiek.

-W połowie drogi ktoś mi po prostu zajebał w tył głowy... upadłem jak długi i gdyby nie szczekający pies to byście mnie znaleźli w rowie... obudziłem się i przyszedłem...

-Co tu jest grane..? Nie możemy nawet na ulicę wyjść? - spytałam przerażona.

-Nie wiem o co chodzi...

-Ja się boję już wyjść z domu nawet na podwórko...

-Nie bój się Laura. Nic Ci się nie stanie.

-Jakoś nie chce mi się w to wierzyć po dzisiejszym dniu...

-Laura... chodź do mnie... - wyciągnął do mnie rękę. Podeszłam do niego i usiadłam obok. Spojrzałam na jego kaptur od bluzy. Był we krwi.

-Nie ruszaj się, okej?

-A co?

-Otarcie... leciała ci krew...

-Świetnie.

Delikatnie oczyściłam ranę.

-Jak to wygląda?- spytał

-Ogólnie dobrze...

-Okiej. Dzięki.

Wzięłam prysznic i zeszłam do salonu, w którym był Kuba. Po chwili wróciłam się do kuchni. Sięgnęłam z zamrażarki kostki lodu. Wsypałam je do woreczka. Wzięłam ręcznik, którym owinęłam przeźroczysty woreczek z lodem. Poszłam do salonu i nie pokazując się Kubie, przyłożyłam delikatnie lód do jego głowy.

-Sssss, kto mi robi dobrze? -odchylił delikatnie głowę do tyłu. Usiadłam obok niego i trzymając woreczek przy bolesnym miejscu odpowiedziałam

-Powiedzmy, że ja.

-Dzięki, chyba tego mi było trzeba.

-Przygotować ci łóżko do spania? Pewnie boli cię głowa,co?

-Dasz radę sama?

-Tak,spoko. Przytrzymaj tylko lód.

Po chwili poszłam na górę. Mieliśmy trzy pokoje. Dwa z dwoma łóżkami i jedno z jednym. Więc przygotowałam nam łóżko do spania. Zeszłam na dół. Usiadłam obok niego i trzymałam woreczek z lodem. Mężczyzna położył moje "nagie" nogi (bo sypiam w bluzce i krótkich spodenkach) na swoich. Delikatnie mnie miział po udach. To było przyjemne uczucie. Nie broniłam mu.

-Myniu..?

-Hm?

-Chodź do łóżka.

-Jak mi Wojtas będzie chrapał to w życiu nie zasnę...

-Nie będziesz spał z Wojtkiem.

-No to Krzysiek.

-Ani z Krzyśkiem

-To z kim?

-Wiesz... będę spać spokojniej mając Cię przy sobie... będę wiedzieć, że z tobą okej jest... - powiedziałam skruszona, bo nie wiedziałam jak zareaguje.

-Z tobą mam spać?

-No chyba,że nie chcesz, to wtedy pójdę do Karoliny...

-Idę już idę. Nie musisz mnie namawiać nawet- uśmiechnął się.

-To chodź! - pociągnęłam go za rękę. Razem poszliśmy na górę. Que z workiem na głowie.

-A ty co? Jeszcze nie śpisz? - wyskoczył Krzysiek z pokoju.

SLEEP WELL ||QUEBONAFIDEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz