*POV NIALLA*
- Cześć, wiecie gdzie jest... - zerwałem się i zauważyłem w drzwiach jakiegoś chłopaka.
- Jak ty tu do cholery wszedłeś? Drzwi były zamknięte. - powiedziałem
- Sorry, Sean mi dał klucz. Szukam Emily.
- Emily szukasz? Gdzieś powinna być w tym domu. - zakryłem ją bardziej kołdrą i szepnąłem by była cicho.
- Jeszcze raz sorry za to. - odszedł i zamknął drzwi. Ja natomiast odkryłem Emily.
- Kto to jest i po co on cię szuka?
- Niall, cholera, to jest mój brat.
- Brat? Co on tu robi? Pewnie twoja matka go wysłała.
- Nie wiem, cieszę się tylko, że nie zobaczył z kim ty to robiłeś.
- No wiesz co? A nawet jeśli? Nie przestawałbym tego robić na jego oczach. - powiedziałem wstając z łóżka.
- Świntuch. Lepiej chodźmy dołączmy do reszty.
Pomogłem jej wstać i założyć dżinsy a potem wyszliśmy z pokoju by dołączyć do Seana i Kate. Mam nadzieję, że jej brat nie zauważy nas wychodzących stąd bo wiem, że nie byłoby to przyjemne dla Emily. Nie chcę by miała jakieś kłopoty przeze mnie. Muszę ją chronić i opiekować się nią. Przynajmniej ja tak sądzę, że muszę. Kto by pomyślał, że w końcu nadejdzie taki dzień, w którym się zakocham ale tak prawdziwie. Jestem znany z tego, że nie lubię wchodzić w związki ani nie interesuje mnie miłość. Preferuję bardziej jakieś korzyści z seksu czy czegoś innego. Teraz to się wszystko zmienia. Tylko ja wiem o tym, że się w niej zakochałem i nikt poza mną. To logiczne, że nie zrezygnuję ze wszystkich korzyści jakie miałem do tej pory ale spróbuję dowiedzieć się czym tak naprawdę jest miłość. Wierzę w to, że Emi mi w tym pomoże. Tak to jest. Na zewnątrz jestem okropnym kutasem ale wewnętrznie jestem trochę inny. Chociaż rok temu taki nie byłem. Nie myślałem za dużo o tym. Po prostu byłem zupełnie inny niż teraz.
Wyszliśmy z pokoju. Pierwszy wyszedłem ja, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Skierowałem się do kuchni a Emily miała odczekać jakieś dwie minuty. Potem wyszła właśnie ona. Miała iść do salonu i tam czekać na mnie. Idąc korytarzem spoglądałem na różne strony szukając tego jej brata. Widziałem tylko znajomych Seana i Kate siedzącą pod ścianą z butelką wódki w ręku. Oho, pewnie coś się stało. Chciałbym się spytać o co chodzi ale odprawiłaby mnie i niczego konkretnego bym się nie dowiedział. Tylko się na nią spojrzałem i poszedłem dalej. W kuchni siedziały dwie dziewczyny, które musiały gadać o czymś śmiesznym bo już je słyszałem na korytarzu. Przechodząc przez framuge ich wzrok spoczął na mnie a ja się zatrzymałem i spojrzałem na nie. Natychmiast odwróciły się i zaczęły dalej rozmawiać. Podszedłem do blatu i chwyciłem czerwony kubek i nalałem sobie piwa. Obok puszki leżały czyjeś papierosy. Chesterfieldy czerwone? Nie znam nikogo kto może takie palić. Pewnie jest to ktoś od Seana. Trudno, nikt nie patrzy to się poczęstuję. Chwyciłem paczkę i wyciągnąłem jednego papierosa. Miałem wrażenie, że ktoś za mną stoi. Odwróciłem się nadal trzymając paczkę papierosów i poznałem tą osobę. Był to właśnie brat Emily.
- Nie ładnie. - powiedział.
- Nie można się poczęstować?
- Nie no, jasne. Możemy wyjść zapalić na zewnątrz.
- Dobrze kminisz. - odpowiedziałem. Oddałem mu paczkę i skierowaliśmy się do wyjścia. Wyszliśmy z domu i odpaliliśmy papierosy. Zorientowałem się, że wygląda na spiętego. Mimo tego jest mocny w gębie. Pewność siebie też mu została ale nadal widzę, że jest spięty.
CZYTASZ
You&I
FanfictionEmily przeprowadza się do Londynu i tego samego dnia na imprezie poznaje chłopaka, który później będzie jej powodem zmartwień. Co się wydarzy? Kto ucierpi?
