Ten który porzucił c.d

743 30 1
                                    

Nie otrzymała odpowiedzi, bo wyszedł. Siedziała tak skołowana aż w końcu poprosiła barmana by jej nalał czegoś mocniejszego. Siedziała tak próbując zrozumieć co się właśnie stało. Po długich rozmyślaniach w końcu się poddała i wróciła zrezygnowana do domu. Przed snem przygotowała ubrania jak to miała w zwyczaju. Zgodnie z prośbą wyjęła z szafy śliczną czerwoną suknię i wybrała dodatki, jednak naszyjnik postanowiła wybrać rano. Dziewczyna wstała wcześnie rano i zaczęła przygotowania do umówionego spotkania, kiedy była gotowa została kwestia naszyjnika. Przyjrzała się swojemu odbiciu i przyłożyła czerwony naszyjnik do dekoltu. Pasował do całości jednak srebrny naszyjnik bardziej się wyróżniał a i tak już było dość czerwono. Upięła tylko włosy przy pomocy srebrnej wsuwki z czerwonymi zdobieniami, zabrała niewielką torebkę, wyszła i udała się pod bar. Punktualnie o dziewiątej przyjechał Tommy. Wsiadła do samochodu i ruszyli. Droga minęła im w ciszy. Na miejscu dziewczyna w końcu nie wytrzymała tej niepewności.

- Tommy, powiesz mi wreszcie o co chodzi?-

- Tak. Grace miała jechać ze mną na te wyścigi konne, ale gdzieś przepadła i jedyne co wiem to, że poprosiła żebyś ją zastąpiła. Wnioskuję, że nie ma pojęcia, że trzymasz się z dala od interesów-

- Jest zakochana i widać to, ale zmieniły się jej plany i skoro ją zastępuję to pewnie jest coś ważnego-

- Jest, gdyby nie ta sytuacja, nie poprosiłbym Cię-

- Wiem. To co tu robimy?-

- Przedstawisz się jako Lady Sara Duggan z Connemary. Zgubiłaś się, szukając dżokeja od twojego konia Mniszka. Jeśli będą pytać o mnie, powiesz, że jestem z Prus i nie mówię po angielsku-

- To zadziała?-

- Zaczekaj-

Tommy rozpuścił dziewczynie włosy i założył niesforny kosmyk za ucho i powiedział, żeby wykorzystała swój urok i była pewna siebie. Dziewczyna nie do końca wierzyła w ten pomysł, ale zrobiła to o co ją poprosił i udało się.

- Poszło lepiej niż zakładałem-

- Owszem, ale nie proś mnie więcej o takie rzeczy-

- W takim razie jeszcze nie wychodź ze swojej roli. Tańczysz?-

- Zależy kto prosi-

- Lady Saro czy mogę prosić?-

Niebieskooka uśmiechnęła się, podała dłoń przyjacielowi i udali się na salę. Tańczyli a Tommy przeszukiwał wzrokiem salę. W pewnym momencie spojrzał na zegarek i ruszył w sobie znanym kierunku.

- Uciekamy?-

- Nie, muszę coś załatwić-

- Diano, ślicznie wyglądasz-

- Macie?-

- Wszystko co do grosza-

- Kup chłopakom po piwie. Ktoś ucierpiał?-

- Nie, tylko parę zadrapań i siniaków-

- Zatem chodźmy Lady Saro-

Zdezorientowana dziewczyna udała się za nim, ale kazał jej zostać przy barze a sam poszedł do stolika, gdzie siedziało dwóch mężczyzn i kobieta. Lockeheart obserwowała stolik i czekała na to co się stanie. Po długim czasie w końcu Shelby podszedł i wyjaśnił, że jest mały problem.

- Kimber zaprosił nas na obiad. Ty pojedziesz z nim pierwsza a ja dołączę do Was jak skończę z jego księgowym-

- Mam być sam na sam z nim?-

- Myśli, że jest kobieciarzem i taka ślicznotka jak ty mu się nie oprze-

- Umawialiśmy się, że nie będziesz mnie mieszać w twój biznes-

- Zaufaj mi. Zagraj jeszcze tylko ten raz-

Podeszli do stolika. Diana nie miała wyjścia. Miała do wyboru albo zaufać Shelbyemu albo dwie godziny z kobieciarzem.

- Panie Kimber, to Lady Sara-

- Miło mi poznać. Tyle o Panu słyszałam-

- Ślicznie Pani wygląda-

- Dziękuję Panie Kimber, Pan też niczego sobie-

Diana modliła się w duchu by coś się zdarzyło, bo za nic nie chciała spędzać z tym facetem czasu. W tym momencie Thomas zgniótł szklankę w ręce. To był jej ratunek.

- Ojej Panie Shelby, nic Panu nie jest?-

- Niezdara ze mnie, chyba się zraniłem-

- Proszę mi to pokazać. Trzeba natychmiast to opatrzyć-

- Czy mogę prosić o chustkę Panie Kimber?-

- Oczywiście-

Dziewczyna sprawnie opatrzyła rękę, ale to było za mało. Musiała działać, bo Pan Kimber się niecierpliwił. Musiało być to wiarygodne. Westchnęła i oznajmiła, że strasznie duszno, przyłożyła rękę do czoła i znów westchnęła. Spojrzała na przyjaciela i delikatnie przechyliła się w tył co wyglądało jakby mdlała.

- Lady Saro?-

- ...-

- Co z nią panie Shelby?-

- Straciła przytomność, obawiam się, że jest chora, albo w ciąży-

- Ciąża? Nie możliwe jest za chuda-

- Możliwe, jej matka też tak miała a potem zmarła przy porodzie. Ogólnie całą ciążę źle znosiła-

- W takim razie proszę zabrać Lady do domu i życzyć ode mnie zdrowia-

- Oczywiście-

Tommy zabrał Dianę i zaniósł do samochodu. Gdy byli już w drodze, Diana otworzyła oczy.

- Ciąża i śmierć po porodzie?-

- To było pierwsze co przyszło mi do głowy-

- Przynajmniej jestem bezpieczna-

- Świetnie Ci poszło bycie Lady Sarą, jakbyś się urodziła z tym tytułem-

Moje Peaky Blinders [ZAKOŃCZONA]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz