Rozdział 7

164 4 0
                                        

W męskiej szatni reprezentacji Polski po wygranym meczu nie brakowało muzyki, wygłupów i radości w czystej postaci. Jedynie w miejscu, gdzie przebierali się Nowakowski, Halaba i Szalpuk aż wrzało od złych emocji.

- Was to już kompletnie pogięło?! Dostaliście tyle razy w głowę piłką, że już nic nie ogarniacie!? – Janek huknął tak, że wszystkie twarze w szatni, do tej pory roześmiane, odwróciły się w jego stronę i ktoś przyciszył muzykę – Pajace! Idioci! Czy wy kiedykolwiek, chociaż raz w życiu widzieliście jakiś film, serial albo chociaż paradokument, w którym ktoś kogoś śledził albo chciał się mścić!? - na drugą połowę zdania ściszył znacznie głos, popatrzył po szatni, żaden z chłopaków nie patrzy już w ich stronę, chociaż słysząc ich przyciszone głosy można się było spodziewać, że cały czas czujnie śledzą konwersację.

Obaj siatkarze niepewnie skinęli głowami.

- No to powiedzcie, czy kiedykolwiek była tam scena, że pomaga się osobie, na której chce się mścić?! I w dodatku załatwia się jej miejsca VIP?! – wzrok Janka torpedował Halabę.

- Chciałem pomóc, szczególnie, że to ja ją tak urządziłem... - zaczął niepewnie Paweł - Sam mówiłeś, że mamy się zbliżyć...

Artur uśmiechnął się pod nosem.

- Czego się głupio śmiejesz? Chcesz coś powiedzieć o zbliżaniu się?! – głos Janka znowu wrócił do pierwotnego natężenia. Reszta siatkarzy przestała udawać, że nie obchodzi ich konflikt między kolegami. Na te słowa z kilku miejsc w szatni dało się słyszeć krótkie parsknięcia śmiechem.

- Stary pomagamy ci, skąd wiesz, że to nie nasza strategia – zapytał tajemniczo Szalpuk.

Janka zatkało, a jego mina zdradzała wszystko. Nie wpadłby na to, że jego kumple, aż tak bardzo zaangażują się i do takiego stopnia będą w stanie namieszać innym ludziom w życiu.

- Wasza strategia, serio? – zapytał cały czas niedowierzając.

- Może tak, może nie – teraz Artur rozdawał karty – Ale zawsze możesz na nas liczyć przyjacielu. Wstał i poklepał Janka po plecach.

***

Dziewczyny czekały na siatkarzy w specjalnej strefie tak jak uzgodnili przed meczem. Umawiając się z chłopakami cztery godziny wcześniej Zosia nie wiedziała, że po meczu świat będzie zupełnie inny. Dziewczyna czuła się dziwnie, nie to, że nagle spadło na nią wielkie uczucie do siatkarza. Po prostu pierwszy raz od dawna poczuła, że ktoś mógłby wkroczyć w jej świat nie dodając samych zmartwień, ale wnosząc coś pozytywnego do relacji. Nie chodziło konkretnie o samego Artuta. Zosia zdała sobie sprawę, że jest gotowa na poważny związek.

Kiedy czekały Aga doskonale znała swoją przyjaciółkę i wiedziała, że w tej chwili potrzebuje oddechu i pobycia sama ze sobą, dlatego nie odezwała się ani słowem aż do przyjścia kompanów. Zza drzwi wypadli Halaba, Szalpuk i Nowakowski. Janek zmierzył dziewczyny wzrokiem i poszedł dalej. Paweł i Artur zatrzymali się.

- Hej –powiedzieli z idealnym synchronem przyjaciele

- Hej odpowiedziała Agata i szturchnęła przyjaciółkę by wyrwać ją z letargu. – Cześć zwycięzcy. Powiedziała Zosia.

Nastąpiła chwila niezręcznej ciszy.

- Aga, widziałaś nowe światła w korytarzu – przerwał ciszę Halaba, mówiąc pierwszą rzecz, która wpadła mu do głowy.

- Nie – powiedziała z udawanym zaskoczeniem dziewczyna.

Chłopak złapał rączki wózka, na którym siedziała Agata i popchnął go przed siebie. Gdy tylko odeszli Artur i Zosia spojrzeli na siebie a Szalupa wziął głęboki wdech.

- Przepraszam, głupio wyszło, prawie się nie znamy... Poniosły mnie emocje

- Nie ma sprawy

- Nie chciałbym, żebyś to jakoś źle zrozumiała

- Czyli co? Żebym zrozumiała, że ci się podobam... albo że ci się nie podobam, bo jestem okropna i nie chcesz mieć ze mną do czynienia?

- To nie tak. Chodzi mi o... - chłopak plątał się

- Wiem o co chodzi – Zosia uśmiechnęła się

Ze swojego spaceru właśnie wrócili Halaba z Agą. Rozmawiali i śmiali się w najlepsze.

- No co tam gołąbeczki? – spytał Paweł.

- Poznajcie moją nową dziewczynę – Artur złapał Zosię w pasie i przechylił jakby miał ją pocałować. Nie zdążyli wykonać „figury" do końca, bo parsknęła śmiechem, a zaraz dołączył do niej Artur. Przez chwilę wyglądali jakby mieli się przewrócić, ale siatkarz przytomnie postawił dziewczynę do pionu.

Pozostała dwójka wyglądała na trochę oszołomioną całym przedstawieniem.
Ani Aga ani Paweł nie wiedzieli co miała znaczyć ta scena, której przed chwilą byli świadkami. Czy ich przyjaciele są razem, czy nie i o co właściwie im chodzi?

- Zośka, co się tutaj dzieje? Jesteście parą? - zapytała niepewnie Aga

- W jego snach z pewnością – odparła Zosia i puściła Arturowi oczko.

- Czyli dałaś mu kosza? – spytał Paweł ze śmiechem.

- Pewnie bardzo by chciała – uśmiechnął się Szalpuk.

- Nie to bez sensu... dobra nie ogarniam a raczej nie ogarniamy co między wami jest Ale gratuluje nowej relacji bracie.

- Dzięki

PlotkaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz