Nie Małe Zamieszanie

758 51 28
                                        

Dolna partia ciała bolała mnie bardziej niż wcześniej. W pewnym momencie poczułem coś mokrego i sliskiego w obolałym miejscu przez dszybkie liczenie wątków zrozumiałem co się dzieje. - K..Kacchan!

- Podobało się skarbie? - Wyjrzał spod kołdry, a nim się obejrzał oberwał poduszką.

- Ej, a to za co!?- Wyskoczył z pod kołdry, a ja wbiłem się w jego szorstkie usta wywołując tym samym euforię przyjemności.

- Za bycie zboczonym oberwałeś.

- A pocałunek?

- Za bycie seksownym, a teraz złaź ze mnie idę się myć. - Złapałem za mundurek i bieliznę poczym wszedłem do łazienki. Po pięciu minutach ciepłego prysznicu poczułem czyjeś ręce. Odwróciłem głowę całkiem spięty! - K..Kacchan!? C..Co ty robisz?

- Myje się z moim pięknym facetem.

- Pff..

- Co?

- Nie nic tylko Pan Aizawa stoi za tobą i się patrzy. - Katsuki Wyskoczył z kabiny jak poparzony, a ja odrazu ją zamknąłem. No i oczywiście nikt się na nas nie patrzył.

- Deku!

- Wyrzywanie na treningu! - Blondyn wyszedł, a ja dokończyłem kompiel. Ubrałem się i wyszedłem do pokoju gdzie czekał już gotowy do wyjścia Kacchan. W klasie panowała dość niezręczna atmosfera. Na moje i Kacchana szczęście nikt nie poruszał Tego tematu.

- Bakugo spójrz co dla ciebie mamy! - miną z Uraraką wniosły wielki tort do sali. - Chyba nie myślałeś, że zapomnieliśmy o twoich urodzinach to by było nie dorzeczne.

- No i po co się staraliście!?

- Oj nie donsaj się większość i tak zorganizował Deku. - Czerwonooki przyciągnął mnie do siebie i pocałował. - Dziękuję głupi nerdzie.

- Aaaaw~ - Pisnęły dziewczyny.

- Dobra dość czułości zabierajmy się za krojenie tego ciasta!- Pozostałe
lekcje minęły dość szybko. (Przez fakt iż Bakugo i deku są razem stworzyli Bakudekusquad) Było oczywiście dużo prezentów i składania życzeń. Co do prezentów ode mnie dostał bukiet ze słodyczy.

Po skończonych lekcjach wracaliśmy wielkim squadem do akademia i wszystko byłoby okej gdyby nie pewne osoby które znowu muszą wszystko psuć.

- Katsuki?

- Co tu robi.. robicie? - Poprawił się widząc swoją matkę i to dziecko.

- Ja i twoja matka chcemy z tobą pogadać. Na osobności.

- Poczekam-Pozostali spojrzeli na mnie wymownym wzrokiem. - Poczekamy przy drzwiach akademika. - Blondyn skiwnał głową, a ja i reszta udaliśmy się pod akademik.

//Kacchan//

- O czym chcieliście gadać?

- Chcę byś wytłumaczył.

- A więc ty chcesz. Tak? Ojciec nie ma nic do gadania?

- Chcemy byś nam wytłumaczył o co ci chodziło w tedy na plaży.

- O co mi chodziło? O co mi kurwa chodziło!?

- Nie unosz się tak twoja siostra śpi!

- No właśnie Yuri to Yuri tam to! Przestaniesz kiedyś o niej nadawać!?

- To moja córka!

- A ja jestem twoim synem! I co kurwa z tego mam!? Sprzątałem, prałem przewijałem ją, karmiłem! I jakie mam kurwa podziękowanie w zamian za to wywalacie mnie z pokoju i oczekujecie, że będę dalej KOCHANYM BRATEM! Nie wspominając już o tym, że traktowaliście mnie jak powietrze nawet gdy mieliście dowiedzieć się, że ja i Deku jesteśmy razem nawet o moich urodzinach zapomniałaś! Tata to chociaż wysłał mi esemesa z życzeniami.

- Zaraz to dziś i ty nic mi nie powiedziałeś?

- Mówiłem Ci od tygodnia, a ty miałaś to gdzieś!

- Świetnie normalnie matka roku! Uwierzcie ja dużo zniosę, ale wszystko runęło gdy przez was wyżyłem się na Deku czego skutkiem były wizyty w szpitalu!

- To ty mu to zrobiłeś!

- Ale to wy porzuciliście mnie jak zwierzę jak bez wartościowe zwierzę! Jak stary złom! Więc nie wciskaj mi kitu, że nie masz nic z tym wspólnego.- Nawet nie wiem kiedy zacząłem płakać, a kiedy ten bachor. Odwróciłem się na pięcie, a w chodząc do akademika minąłem moich kumpli.

//Deku//

- Skarbie!? - Chłopak minął nas zalany łzami. Odrazu zanim pobiegłem. Jednak on mnie wyprzedził i zamknął w łazience od swojego pokoju. Za drzwiami dobiegał goszki płacz. - Skarbie?

- Idz z tąt Deku!

- Nie pójdę. Nigdy cię nie zostawiłem i tym razem też nie zostawię. Kocham cię i tylko to się liczy teraz masz mnie, wielki squad moją, a teraz i twoją rodzinę. Wszystko się ułoży. Wpuścisz mnie? - Drzwi o się otworzyły, a za nimi stał totalnie zapłakany Kacchan. Rozłożyłem ramiona do uścisku, a on w nie wpadł przewracając nas na łóżko pozwalając tym samym na uwolnienie jak wstrzymywanych emocji. - Już tu justem spokojnie już jesteś bezpieczny. Nikt cię nie skrzywdzi. - zacząłem nucic mu jedną z piosenek, które śpiewała mi mama jak byłem mały gdy płakałem lub nie mogłem spać. Mowa tu "Sing me to sleep„ To jedna z moich ulubionych. Jest ona zamieszczona na samym początku. Gdy wreszcie zasnął ktoś cicho zapukał. Otworzyłem drzwi.

- Sensei coś się stało?

- Słyszałem o kłótni Bakugo z rodzicami. Jego Ojciec kazał to przekazać, chciał osobiście, ale wolał uniknąć kolejnego konfliktu.

- Położę mu to na biurku.

- Jak on się trzyma?

- Na razie śpi, ale będzie lepiej jeśli ograniczy kontak z rodziną do minimum.

- To zrozumiałe, troszcz się o niego Midoriya on nie może być teraz sam.
No cóż późno już pójdę się położyć spać. Dobranoc Midoriya.

- Dobranoc Sensei. - Wróciłem do pokoju odłożyłem paczkę na biurko. Ubrałem się w za dużą bluzę Katsukiego, a śpiącemu chłopaka rozebrałem do bokserek, a to było podwójne wyzwanie po pierwsze musiałem się przełamać by to zrobić, a po drugie musiałem jakoś to zrobić. Po przygotowaniach do spanie położyłem się obok blondyna, a on jagby odruchowo się wtulić w moje włosy, a ja sam nie myśląc wiele też się w tuliłem i zasnąłem.









Byle Razem Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz