Lavender
Ze snu wyrwały mnie dźwięki krzątaniny w kuchni, talerze, szklanki i sztućce brzdękały razem nie dając mi spać. Podniosłam się do siadu i rozejrzałam dookoła, byłam sama i było ciemno. Niezbyt podoba mi się to połączenie. Wstałam i najciszej jak mogłam podeszłam do kuchni, moim oczom ukazała się Adeline, która sprzątała. Mój wzrok automatycznie przerzucił się na piekarnik i wyświetlaną na nim godzinę, dwudziesta trzecia dwadzieścia trzy - nienawidziłam takich właśnie liczb. Weszłam głębiej do pomieszczenia i usiadłam na stołku przy wyspie kuchennej obserwując poczynania brunetki. Odkaszlnęłam cicho aby zasygnalizować swoją obecność, dziewczyna jak poparzona odwróciła się w moją stronę ze sporym nożem w ręce.
- Ja pierdzielę, nie strasz mnie kobieto. Nie mam ochoty paść na zawał zanim legalnie będę mogła kupić alkohol - otwartość tej dziewczyny jest czymś co zdecydowanie dodaje jej uroku. Jest siostrą Hunter'a, więc poza oczywistymi zajebiście dobrymi genami ma też świetny charakter i te włosy..
- Co robisz z włosami, że są takie ładne? - zapytałam po chwili ciszy, w której wzrok miałam wbity w ciemnobrązowe kosmyki dziewczyny.
- W zasadzie to nic specjalnego, myje i nakładam jakieś odżywki i maski, które poleciła mi fryzjerka - wzruszyła ramionami odkładając przy tym nóż - Lepiej powiedz mi co ty robisz, jesteś cholerną roszpunką! Długie, lśniące blond włosy, stara wcale się nie dziwie, że mój brat na to poleciał - uśmiechnęłam się resztkami sił, które w sobie miałam. Złapałam za moje włosy, przyjrzałam im się i niemal od razu chciałam zwrócić zawartość mojego żołądka.
- Wkurwiają mnie i najchętniej ścięłabym je nawet w tej chwili. Blond jak blond, nic nadzwyczajnego - mruknęłam i umieściłam swój policzek na łokciu wciąż nie spuszczając wzroku z Del.
- To wcale nie jest taki zły pomysł - w niebieskich tęczówkach pojawiły się iskierki, płomyki wręcz świadczące o jej ekscytacji. Wyprostowałam się jak struna i spojrzałam na nią pytająco - Moja dobra koleżanka jest fryzjerką, jeśli serio tego chcesz jeden telefon i sprawa załatwiona - popatrzyła na mnie aby upewnić się czy na sto procent chce to zrobić.
- To poważna decyzja - westchnęłam i podparłam podbródek na dłoni wbijając wzrok w graniowy blat - Na pewno decyzja nie na teraz - uśmiechnęłam się, a raczej starałam i wstałam na proste nogi - Jadę do domu - oświadczyłam i szybkim krokiem ruszyłam do drzwi mieszkania.
Zanim wyszłam usłyszałam pożegnanie, a następnie trzask drewna. Przywołałam windę okrągłym przyciskiem i zatraciłam się we własnej głowie. Nie zauważyłam nawet, że właśnie wsiadałam do samochodu. Odpaliłam silnik, zapięłam pasy i z muzyką w tle wyjechałam z parkingu. Na drodze nie było wielu samochodów co tylko ułatwiało podróż, zanim się obejrzałam parkowałam na podjeździe domu. Wysiadłam, zamknęłam samochód z pilota i powędrowałam prosto do dużych drzwi.
- Wróciłam! - światło w salonie było włączone, a to oznaczało obecność mojej cudownej rodzinki w domu. W głowie modliłam się do każdego znanego bóstwa o to, aby obyć się bez zbędnej konwersacji o czymkolwiek. Gdy po chwili z za ściany wyłoniła się moja matka w spodniach od piżamy i satynowym szlafroku wiedziałam, że ewidentnie nie jestem ulubienicą tych na górze.
- W końcu raczyłaś się pojawić we własnym domu - odezwała się tonem zimnym i pełnym pogardy, zupełnie jak nie ona. Od jakiegoś czasu wszyscy strasznie się zmienili, moja rodzina nigdy do najbardziej zgranych nie należała, ale po moim epizodzie i tych cholernych czternastych urodzinach wszystko zaczynało stawać się normalne, a teraz zachowują się jakby byli moją rodziną z przymusu.
- Postanowiłam, że zetnę i pofarbuję włosy - zignorowałam jej wcześniejszą wypowiedź i dumnie oznajmiłam swoje przyszłe plany. W jednej sekundzie zauważyłam jak całe ciepło, którego i tak nie miała za wiele, odpływa z jej twarzy i oczu.
CZYTASZ
Waiting For Hell
Fiksi RemajaDRUGA CZĘŚĆ DYLOGII SOUL Co się stanie, gdy stracimy czujność? Gdy pozwolimy uczuciom powoli i boleśnie wkroczyć w nasze życie? Co się stanie, gdy zaufamy na tyle, aby nie zadawać pytań i nie oczekiwać wyjaśnień? Odpowiedź jest prosta: Nie wiesz do...
