31 Października

1.1K 68 68
                                        




Lavender

Szkoła to zło, ledwie wróciłam, a już chce stąd wyjść. Od momentu, w którym przekroczyłam próg tej jakże świetnej instytucji państwowej czułam, że wzrok wszystkich skierowany jest na moją osobę. Gdy przechodziłam korytarzem, stałam przy szafce czy robiłam cokolwiek innego, każdy w odległości dwudziestu metrów lustrował mnie wzrokiem. Kiedyś byłam do tego przyzwyczajona, chodziłam z kapitanem drużyny koszykówki i wszystko wyglądało inaczej. Zaledwie rok temu zaczynałam trzecią klasę liceum, a sześć miesięcy później moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni.

Teraz Cameron nie żyje, byłam w śpiączce, mój przyjaciel zmarł, a ja staram się jakoś żyć. Staram się to dobre określenie, może i uśmiecham się czy robię inne "normalne" rzeczy, ale w środku umieram z każdą chwilą świadomości, że to przeze mnie Rayan zmarł. Przez moją głupotę, łatwowierność i ciekawość wszystko się spieprzyło. Od tej cholernej sylwestrowej imprezy hipnotyzujące zielone tęczówki nawiedzały mnie zdecydowanie za często. Cokolwiek robiłam on był obecny, w pewnym momencie przez myśl przebiegł mi stalking. Czasami zastanawiam się, co by było gdybym nie poszła na imprezę, która okazała się być w mieszkaniu Huntera. Właśnie wtedy mój świat zaczął się powoli sypać. Na światło dzienne wyszły pierwsze kłamstwa Camerona, później wszystko samo poszło.

- Pani Brook - z letargu wyrwał mnie głos nauczyciela. Mrugnęłam kilka razy żeby złapać ostrość, aż w końcu przeniosłam wzrok na stojącego przy biurku mężczyznę. Pan Holland stał z dłońmi schowanymi w kieszeni ciemnych jeansów i przyglądał mi się badawczo.

- Tak? - odpowiedziałam zachrypniętym głosem prostując się przy tym.

- "Myśl o przeszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność"* Kto to powiedział? - większego klasyka nie dało się dać? Jakby, ja rozumiem wszystko, ale kurwa on wie, że uwielbiam czytać książki i pyta mnie o taki banał.

- Jane Austen, Duma i uprzedzenie proszę pana - westchnęłam lekko zirytowana. Zapomniałam jak kocham i nienawidzę jednocześnie lekcji literatury.

- Bardzo dobrze, skoro już sypnęłaś nazwiskiem to może powiesz coś więcej o pannie Austen? - ciemna brew nauczyciela poleciała wyzywająco pod linię włosów. Od początku mojej nauki w liceum bardzo polubiłam się z panem Hollandem, mieliśmy podobny gust co do książek, ale ten skurwysyn nie raz próbował mnie podkopać. Nigdy mu się to nie udało i teraz też się nie uda.

- Jane była angielską pisarką, opisywała głównie historie szlachty i ich problemy jak na przykład zamążpójście jednak ona sama nigdy nie wyszła za mąż - delikatny uśmiech wyższości pojawił się na moich wargach. Mina David'a nieco zrzedła, zrobił dwa kroki w moją stronę.

- Kiedy i z jakiej przyczyny zmarła? - kolejne pytanie i kolejna, żałosna próba upokorzenia mnie.

- Osiemnasty lipca tysiąc osiemset siedemnasty, Wincheaster. Przyczyna śmierci nie jest znana, podejrzewa się, że była to choroba Addisona - w jego oczach widziałam złość i coś w rodzaju uznania - Proszę pana, radzę się do edukować, a nie zadawać takie absurdalne pytania swojej uczennicy - gdy mężczyzna otwierał usta aby coś powiedzieć, głośny dzwonek przeciął chwilową ciszę. Szybko wzięłam swoje rzeczy i jako jedna z pierwszych wyszłam z klasy.

Na moje szczęście to była ostatnia lekcja tego dnia, podeszłam do swojej szafki, ustawiłam odpowiedni kod, a chłodny metal ustąpił. Po wewnętrznej stronie drzwiczek wisiało lusterko razem ze zdjęciami, na których byłam ja z przyjaciółmi, a na jednym z Hunterem. Wrzuciłam wszystkie nie potrzebne rzeczy do środka, na następny dzień nie musiałam się z niczego uczyć także moja torebka była o kilkanaście kilo lżejsza niż o poranku. Uczniowie szybko opuszczali budynek, a niektórzy szli pod swoje klasy, spojrzałam w lusterko i moje serce wykonało potrójne salto - dwukrotnie. Szybko odwróciłam się zatrzaskując przy tym szafkę, za moimi plecami stał Pan David.

Waiting For HellOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz