Jesteś pierdolonym idiotą

826 42 11
                                        




Uśmiechnięta blondynka po chwili wyłoniła się z okienka i podała mi moje zamówienie. Dwie kawy mrożone z bitą śmietaną i również dwie kanapki, które są najlepszym co jadłam w życiu. Uśmiechnęłam się do dziewczyny, która była może dwa lata starsza ode mnie i wyjechałam na ruchliwą ulicę. Po kilkunastu minutach zaparkowałam auto pod budynkiem szkoły, zabrałam wszystkie rzeczy i ruszyłam w kierunku podwójnych drzwi. Zaraz obok mojej szafki stał Asher wpatrzony w telefon, na którym gorączkowo coś klikał. Podeszłam kilka kroków, stanęłam dosłownie na przeciwko typa, a on nawet mnie nie zauważył.

- Ekhem - mruknęłam przez co chłopak wzdrygnął się delikatnie. Spojrzał na mnie, po czym schował telefon do kieszeni szarej bluzy i odebrał ode mnie kawę oraz jedną malutką torebeczkę z kanapką w środku.

- Dzień dobry i dziękuję - upił łyk napoju i na kilka sekund zamknął oczy rozkoszując się kofeiną - Potrzebowałem tego, nawet nie wiesz jak bardzo - westchnął z ulgą, po czym wyjął kanapkę i wgryzł się w sam jej środek mrucząc wręcz z przyjemności.

- Nie ma za co - ledwie opanowywałam śmiech - Dove pisała, że jej dzisiaj nie będzie, podobno źle się czuje - poinformowałam przyjaciela pociągając dwa łyki z plastikowego kubka. Otworzyłam szafkę, po czym odłożyłam do niej niepotrzebne książki, oparłam się barkiem o metal i również zaczęłam jeść swoją kanapkę.

- Oby to nie było coś poważnego. To ostatnie tygodnie przed egzaminem, nie może ich zawalić. Żadne z nas nie może - jego ton stał się znacznie poważniejszy niż przed chwilą, przełknęłam kęs i skinęłam potwierdzająco głową. Na nas wszystkich ciąży niesamowita presja, nasze rodziny wydają się być idealne, ale wcale tak nie jest. Zarównie jak jak i Asher czy Dove musimy dostać się na najlepsze uczelnie tylko po to żeby "nie splamić honoru rodziny".

Porozmawialiśmy jeszcze kilka minut, dokończyliśmy jedzenie, a blondyn również swoją kawę. Zatrzasnęłam metalowe drzwiczki i zaraz po dzwonku udałam się do klasy. Przecisnęłam się pomiędzy uczniami, weszłam do klasy, która była praktycznie wypełniona. Usiadłam na swoim standardowym miejscu u czekałam na rozpoczęcie lekcji. Gdy bazgrałam w swoim zeszycie do sali weszła nauczycielka, a kilka chwil po niej jak zwykle spóźniony Aron.

Nasza relacja na przestrzeni lat jest dość zawiła, rok temu nasz kontakt znacząco się polepszył przez co przez chwilę myślałam nawet, że coś może z tego wyjść. Znacząco się pomyliłam, on zresztą też. Zanim chłopak poznam Adeline wydawało mu się, że jest we mnie zakochany, ale na szczęście brunetka o lodowatym spojrzeniu rozmyła ro złudzenie. Teraz wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, rodziną, która wspiera się w każdej sytuacji.

Aron rzucił mi przelotne spojrzenie i usiadł w ławce za mną. Zmądrzałam brwi na ten gest, wydawał się taki obojętny i dziwny. Machinalnie wyrwałam kartkę z notesu wzięłam długopis do ręki i zaczęłam pisać wiadomość. Kiedyś był to nasz ulubiony sposób komunikacji, na każdej lekcji, którą mieliśmy razem wymienialiśmy się liścikami.

„Ktoś tu wstał lewą nogą"

Zgięłam papier na cztery części, po czym szybkim ruchem przerzuciłam na ławkę bruneta. Dopiero po kilkunastu sekundach usłyszałam delikatny szmer rozkładanej kartki. Nauczycielka tłumaczy coś odnośnie wojny secesyjnej, a ja wsłuchuję się czy chłopak za mną już odpisał. Gdy już przyjmowałam do wiadomości brak odpowiedzi z jego strony, tuż nad barkiem przeleciała mi równo złożona kartka.

„Żebyś wiedziała, nie musisz dokładać biednemu człowiekowi"

Wywróciłam oczami i niemal natychmiast chwyciłam długopis leżący na drewnianym blacie ławki, rzuciłam okiem czy aby napewno nikt się mną nie zainteresował i zaczęłam odpisywać na wiadomość.

Waiting For HellOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz