Ledwo przekroczyłem drzwi kawiarni, a na mojej szyi uwiesił się Kuroo. Lekko oddałem przytulasa i ruszyłem za ladę, gdzie odłożyłem kurkę, kluczyki do auta i zabrałem się za wiązanie fartucha. Czarnowłosy szybko odebrał mi go z rąk i stając za mną założył mi go.
- Jak było?
- Oboje są tak samo głupi, jak za czasów szkolnych. Nic się nie zmieniło. - Usłyszałem prychnięcie, na co uniosłem kąciki ust. - Właśnie, charytatywnie zapłaciłeś za cały pobyt kotki Akaashiego w klinice.
- Co? Kiedy? - Bawiło mnie jego oburzenie. - Wiem, że pracuję tam Boku-bro ale ma strasznie drogo. - Trzepnąłem go ścierką po głowię i cicho się zaśmiałem.
- Nie naprawdę. Bokuto pokrył wszystkie koszty, ale musiałem coś wymyśleć przed Akaashim.
- ZA DARMO? Nawet ja muszę taj płacić. Walić miłość, mogłem jednak umawiać się z Bokuto.
To było ostatnie zdanie przed atakiem ścierką na niczego nie spodziewającego się Kuroo.
CZYTASZ
Wattpadowa historia (BokuAka)
Fanfiction(Art nie należy do mnie, a wszystkie postacie należą do Haruichi Furudate) Czy jedno nieporozumienie może doprowadzić do katastrofy? A może tak miało być? (Jeżeli jakkolwiek jest zbliżone do któregoś opowiadania nie jest to celowe i nikim się nie in...
