Hinata Boke

60 6 0
                                        

Mimo wszystko zebrałem się w sobie i wróciłem po telefon, wystukalem szybko krótka wiadomość i z powrotem odrzuciłem urządzenie, na razie nie chciałem na nie patrzeć.

XXX XXX XXY : Hej Kuroo, na pewno się kiedyś spotkamy, ale... mógłbyś nie mówić nic Bokuto?

Zerknąłem przelotnie na zegarek i uznałem, że to idealny moment na prysznic. Zebrałem wszystkie potrzebne rzeczy i ruszyłem do łazienki, szybko ogarnąłem się, więc niedługo później leżałem już w łóżku, a w mój bok wtulony był kot. Zmęczony całymi przeżyciami szybko zasnęłam.

Rano wstałem na szczęście z budzikiem stojącym na szafce, mój telefon prawdopodobnie nadal leży gdzies na kanapie, więc pierwsze co zrobiłem po wstaniu to poszedłem go odszukać, faktycznie leżał tam gdzie myślałem, już na skraju wyczerpania baterii. Szybko podłączyłem go w kuchni i opierając się o blat, przy okazji robiąc sobie kawę, wszedłem na wiadomości.

KUROO : Nie ukrywam, że zrobię to bardzo niechętnie, ale jeśli tego właśnie chcesz, to Bokuto się ode mnie nie dowie. Masz może jednak jutro czas? Kenma otworzył kocią kawiarnie, pracuje tam więc mógłbyś wpaść w wolnej chwili *adres*

Westchnęłem i wyłączyłem telefon, szybko udałem się do łazienki aby ogarnąć poranne czynności, a później wróciłem do kuchni zrobić śniadanie, przy okazji nakarmić również kota. Gotowy już do wyjścia zgarnąłem telefon odblokowując go, odpisałem w końcu Kuroo, że wpadnę po południu i opuściłem mieszkanie kierując się w stronę pobliskiej uczelni, w której dostałem pracę.

Za granicą odbyłem odpowiednie studia, więc teraz prowadzę wykłady na uczelni o malarstwie, dom na szczęście miałem w takim miejscu, że wszędzie miałem blisko. Spacer zajął mi kilkadziesiąt minut, nie było to źle, dzięki ładnej pogodzie, na uczelni też mnie dobrze przyjęli, a wykłady były przyjemne w prowadzeniu.

Zacząłem w końcu pakować dwoje rzeczy do torby, po wykładach znalazło się parę osób z pytaniami, wiec dopiero teraz wszyscy opuścili już sale, przelotnie sprawdziłem godzinę i powiadomienia jakie mi przyszły przez ten czas, nie było nic ciekawego więc zebrałem już wszystko i powoli opuściłem uczelnie. Włączyłem sobie na telefonie adres kawiarni i ruszyłem w odpowiednia stronę, w czasach licealnych nie mieszkałem w tych terenach, przez co jeszcze nie znałem okolicy.

Zatrzymałem się dopiero przed niewielkim żółtym budynkiem, miał naprawdę ładny wygląd, nie zastanawiając się więcej pchnąłem drzwi, do moich uszu od razu dotarł dźwięk dzwoneczków zawieszonych pod sufitem, informujących o nowym kliencie. Już na wprost zauważyłem Kenme stojącego za ladą, więc tam też podszedłem.

- Przyszedłeś. - Chłopak uśmiechnął się delikatnie i podsunął mi kartę, która powoli otwarłem.

- Zaproponowałbym Ci coś na koszt firmy, ale tym co zrobiłeś po liceum nie zasłużyłeś na to. - W końcu usłyszałem ten dość znajomy głos, a zaraz polskiej ciężar na ramionach, gdy Kuroo uwiesił się na mnie, przez niego miałem dość mieszane uczucia, mimo wszystko ucieszyłem się na jego widok, ale samo wydarzenie o którym wspomina...

- Wiem Kuroo, cały czas nie umiem sobie wybaczyć za to i już do końca życia nie pogodzę się z tym. - Odparłem dość smutno, widać było, że Tetsuro się zmieszał i lekko uderzył mnie w ramię.

- Nie o to mi chodziło stary, mówiłem o twoim wyjeździe. To nie była twoja wina, cały czas ci powtarzamy i nikt nie ma żalu do Ciebie o to, ON też nie ma. - Potem poklepał mnie po plecach i ruszył za ladę po następne zamówienie, które musiał roznieść. W końcu tylko westchnąłem i wczytałem się w kartę zostawiając temat już bez komentarza.

Zamówiłem sobie kawę i zająłem miejsce przy ladzie na wysokim krześle kontynuując rozmowę z Kenmą, a czasem przelotnie z Kuroo, który czasami się przy nas zatrzymywał.

- Co aktualnie robisz? - W końcu zapytał Kozume czyszcząc przy okazji szklanki szmatką, idealnie do nas dołączyć Kuroo, który rozniósł wszystkie zamienię na ten moment. - Bo jak widzisz my zajmujemy się kawiarnia.

- Prowadzę wykłady na uczelni. - Widać było, że ta wiadomość ich zdziwiła, wcześniej sam bym się tego po sobie nie spodziewał, ale miłość do malarstwa odkryłem dopiero za granicą. Chłopcy mnie uważnie słuchali, a odpowiadając im powoli rozglądałem się po całym lokalu.

- I jak Akaashi, znalazłeś sobie kogoś? - W końcu pytanie zadał Kuroo, a ja zakrztusiłem się pitą kawa, dopiero gdy oddech wrócił mi do normalności mogłem spokojnie odpowiedzieć. W międzyczasie Kenma upomniał Tetsuro lekkim uderzeniem w ramię, pokazałem mu jednak ręką, że ze mną wszystko w porządku i nie mam problemu z pytaniem.

- Nie, nadal jestem sam, ale z tego co zauważyłem wy już znaleźliście swoje drugie połówki. - Delikatnie uniosłem brew wpatrując się w ich reakcje, który była dość różnorodna, bowiem kuroo uśmiechnął się zwycięsko i lekko wypiął pierś, natomiast Kenma cały poczerwieniał i zaczął energicznie machać rękami.

- Skąd. - Tylko tyle Kenma umiał wydusić, więc powoli ręką wskazałem na zdjęcie ich przytulonych przy kawiarni, które wisiało za ich plecami na ścianie. Parsknąłem przy tym cicho śmiechem i odstawiłem już pusty kubek wstając od lady. Spędziłem już ponad dwie godziny siedząc w kawiarence, więc w końcu uznałem, że to czas na powrót.

Pożegnałem się z chłopakami i powoli wracałem do domu, to były już początki jesieni, więc zaraz po wyjściu powitał mnie lekko wiatr. Z małym uśmiechem na ustach pokonywałem kolejne przecznicę, jeszcze raz odwzorowując całe spotkanie w głowie, cieszyłem się, że ułożyli sobie życie. Od zawsze było wiadomo, że nie są sobie obojętni.

Wattpadowa historia (BokuAka)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz