Usiadłem spokojnie za ladą i zająłem się wypełnianiem odpowiednich dokumentów, przerwało mi to uwieszenie jakiegoś ciężaru na ramionach i nawet nie odwracając się wiedziałem kto to.
- Iwa-chan, myślisz, że jak Akaashi wrócił to wszystko się poprawi? - Chłopak przytulał się do mnie i delikatnie głaskał po głowię, na co przystałem dzięki miłemu uczuciu. I tak za oknem było już całkiem ciemno, a my zaczęliśmy nocną zmianę.
- Nie wiem Tooru, patrząc na to, że Kenma odebrał kotkę, a Bokuto od tamtego dnia chodzi przybity, co niby próbuje ukryć, to raczej nie. - Westchnąłem, naprawdę podziwiałem Kotaro, nie tylko za to, że był niesamowitym lekarzem, ale ogólnie za to jak poradził sobie w życiu.
- Naprawdę mam nadzieje, że w końcu się pogodzą i wyjaśnią pewne sprawy. - Akcentując ostatnią część chłopak wepchał mi się na kolana, na co przewróciłem tylko oczami.
- Daj spokój Shittykawa, gdyby nie ja, to my też byśmy byli dalej tylko najlepszymi przyjaciółmi. Bo jesteś kurczak i bałeś się podbić. - Specjalnie przy każdej okazji wypominałem mu to.
- Iwa! Mówiłem ci już, że byłem pewny, że mnie nie chcesz bo miałeś dziewczynę! - Trzepnąłem Oikawę w ten jego głupi łeb, ale później szybko cmoknąłem w usta.
- To była kuzynka Trashikawa.
CZYTASZ
Wattpadowa historia (BokuAka)
Fanfiction(Art nie należy do mnie, a wszystkie postacie należą do Haruichi Furudate) Czy jedno nieporozumienie może doprowadzić do katastrofy? A może tak miało być? (Jeżeli jakkolwiek jest zbliżone do któregoś opowiadania nie jest to celowe i nikim się nie in...
